Bank centralny Rosji wprowadził w banku Otkritie procedurę sanacji. Na pół roku zostanie tam wprowadzony zarząd komisaryczny. W tym czasie mają zostać wypracowane sposoby uratowania banku od bankructwa. Nie będzie natomiast wprowadzane moratorium na zaspokojenie kredytodawców banku. A to oznacza, że nie zostanie to zakwalifikowane jako sytuacja wymagająca spłaty klientów z funduszu gwarancyjnego.
Klienci wydają się o tym dowiedzieć dużo wcześniej. Jeszcze dwa miesięcy temu Otkritie wchodziło do szóstki największych (wg. aktywów) banków Rosji. Było największym prywatnym bankiem z aktywami 2,57 bln rubli z czego 504 mld rubli stanowiły pieniądze klientów indywidualnych. Jednak od 3 lipca do 24 sierpnia klienci wycofali z kont 389 mld rubli, z czego 139 mld rubli zabrali klienci indywidualni z kategorii VIP, podała agencja Prime.
- Jeżeli by bank centralny nie interweniował, najpierw dofinansowując bank swoimi lokatami, a teraz wprowadzając zarząd tymczasowy, to konsekwencje dla rosyjskiej bankowości byłyby skrajnie negatywne. Upadek takiego wielkiego banku mógłby spowodować efekt domina - uważa Wiaczesław Putiłowski z firmy ratingowe Expert RA.
Inny ekspert - Maksim Osadzki z banku BKF szacuje, że różnica między zobowiązaniami banku a jego aktywami sięga 1 bln rubli (20 mld dol.).
Skąd się to wzięło? Otkritie był przez wiele lat dynamicznym, ale niedużym bankiem prywatnym. Od czasu objęcia sanacjami Zachodu banku Rassija zwanego bankiem Kremla, Otkritie stał się faworytem władz. Kreml i jego spółki lokował tam coraz więcej pieniędzy, przeprowadzał transakcje omijające sankcje. Szefowie banku poczuli się tak pewnie, że zaczęli lokować pieniądze klientów w aktywa wysokiego ryzyka m.in. upadającej firmy ubezpieczeniowej Rosgosstrach, co wymagało wielkich inwestycji. Przejechali się na tym tak mocno, że sami znaleźli się na skraju upadłości.