Mieszkaniowe

Deweloper proponował klientom zabronione zapisy

Niedozwolone klauzule Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów znalazł w umowach, jakie Supo zawierał z klientami. Nasza czytelniczka skarży się też na liczne usterki w mieszkaniu, którego nie może odebrać
Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Niedozwolone klauzule Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów znalazł w umowach, jakie Supo zawierał z klientami. Nasza czytelniczka skarży się też na liczne usterki w mieszkaniu, którego nie może odebrać
Do niedozwolonych klauzul UOKiK zaliczył także zapis o możliwości zmian powierzchni budowanego mieszkania, ale bez podania dopuszczalnej procentowej zmiany. Inwestor chciał też samodzielnie odbierać sprzedane lokale, jeśli tylko kupujący nie stawi się we wskazanym terminie.
– Postępowanie przeciwko spółce Supo wszczęliśmy w marcu – informuje Maciej Chmielowski z UOKiK. – Dotyczy ono stosowania przez dewelopera postanowień, które są wpisane do rejestru klauzul niedozwolonych. We wrześniu spółka przesłała do naszego urzędu nowe wzorce umów, które teraz analizujemy. Trudno dziś powiedzieć, kiedy postępowanie się zakończy. Maciej Chmielowski przypomina, że za naruszenie zbiorowych interesów konsumentów grozi kara w wysokości do 10 proc. ubiegłorocznego przychodu przedsiębiorcy.
– Na nałożenie sankcji finansowej oraz jej wysokość wpływ będzie miało ewentualne usunięcie z umów zakwestionowanych klauzul – zastrzega. Przedstawiciele Supo zapewniają „Rz", że zalecenia UOKiK już wykonali.

Rosną i maleją

Tymczasem niektórzy klienci wciąż borykają się z problemem odbioru mieszkań, podnosząc, że deweloper nie dopełnia warunków umowy i uchyla się od naprawienia usterek. Jedna z naszych czytelniczek (nazwisko do wiadomości redakcji) umowę realizacyjną na budowę mieszkania przy ul. Chrościckiego we Włochach podpisała w sierpniu 2006 r. Metr lokalu miał kosztować 4,5 tys. zł. – Akty notarialne przenoszące własność lokali miały być zaś podpisane do połowy września br. – przypomina jedna z klientek. – Tymczasem do dziś nie udało mi się nawet lokalu odebrać. Najpierw mieliśmy problemy z ostatecznym ustaleniem wielkości mieszkania. Deweloper nie mógł się bowiem zdecydować, czy do metrażu wliczać powierzchnie pod ścianami. Moje mieszkanie „urosło" o 2,5 metra, co mnie bardzo zaskoczyło, bo po zmianach w projekcie powstały ściany – podkreśla. I dodaje, że na początku istniała wersja, w której za dodatkowe metry trzeba będzie dopłacić. Ostatecznie, po którymś z kolei pomiarze, okazało się, że mieszkanie jest trochę mniejsze i to deweloper jest winien klientom pieniądze. – Zwracamy je, jeśli lokal okazuje się mniejszy. Przyjęliśmy bowiem korzystniejszy dla klientów sposób rozliczeń – zapewnia Agnieszka Klebańska z firmy Supo.

Odbiory po kilka razy

Strony kilkakrotnie umawiały się na przekazanie lokalu. Pierwszy raz już w ubiegłym roku. – Nie mogę jednak odebrać mieszkania, bo do dziś firma nie usunęła wszystkich usterek. Jedną z najpoważniejszych jest fakt, że drzwi wejściowe do lokalu nie mają aprobaty technicznej ani innych dokumentów potwierdzających, że są zgodne z załącznikiem technicznym do umowy – niepokoi się klientka. Deweloper utrzymuje tymczasem, że zarzuty są bezpodstawne. – Drzwi mają ocenę techniczną, spełniają wszystkie wymagania dotyczące odporności na włamanie, co potwierdził ubezpieczyciel – zapewnia Klebańska. Zdzisław Maliszewski, główny specjalista ds. systemów kontroli produkcji w Polskim Związku Okna i Drzwi, podkreśla tym czasem, że jedynym dokumentem dopuszczającym wewnętrzne drzwi wejściowe do obrotu jest aprobata techniczna wydawana przez Instytut Techniki Budowlanej. Nasza czytelniczka podnosi też, że deweloper nie przedstawił jej inwentaryzacji powykonawczej, m.in. instalacji elektrycznej, gazowej czy hydraulicznej. Przedstawicielka dewelopera informuje, że po sprawdzeniu instalacji gazowej sporządzany jest protokół szczelności, w którym ujęte są wszystkie lokale. – Klienci nie otrzymują tego dokumentu indywidualnie. Sami muszą zawierać umowy z gazownią na odbiór paliwa – mówi Agnieszka Klebańska.

Akt przed odbiorem

Mimo że deweloper nie przekazał naszej czytelniczce lokalu, wyznaczył termin podpisania aktu notarialnego. – Przygotowany już projekt dokumentu zakładał, że odbiór lokalu już nastąpił, a ja nie mam roszczeń z powodu usterek. Nie mogłam się na to zgodzić – mówi klientka Supo. Firma notariusza w ostatniej chwili odwołała. – Mogło się zdarzyć, że wezwaliśmy klienta do notariusza, zakładając, że skoro miał wyznaczony termin odbioru lokalu, to go odebrał – tłumaczy Klebańska. Dodaje, że 80 proc. klientów jest już prawnymi właścicielami lokali, a pozostali czekają na wizytę u notariusza. Deweloper ma dziś problemy z odbiorem kolejnej części osiedla. – Sprzeciwiliśmy się odbiorowi ostatniego zgłoszonego etapu ze względu na liczne uchybienia w dokumentacji – informuje Andrzej Kłosowski, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego w Warszawie. Nie chodziło jednak o aprobatę techniczną dla drzwi, bo według PINB wystarczy ocena techniczna. – Przy odbiorze kolejnych etapów osiedla zwrócimy jednak uwagę na ten element – zapowiada.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL