fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Muzeum Narodowego w Krakowie pozyskało 100 mln zł dotacji

ROL
Odpowiedni projekt ustawy ma trafić do konsultacji już w przyszłym tygodniu. Ministerstwo przygotowuje się w ten sposób na trudny przyszły rok.
Resort pracy ma już prawie gotowy projekt dotyczący zmian w rozliczeniu czasu pracy, który chce jak najszybciej skierować pod obrady parlamentu. – Proponowane zmiany prawne mogą mieć pozytywny wpływ na stabilizowanie zatrudniania – podkreślał wczoraj minister Władysław Kosiniak-Kamysz z okazji prezentacji tegorocznego raportu „Job" Banku Światowego.

Centra, nie urzędy

Dodał, że jeszcze w przyszłym tygodniu projekt powinien trafić do konsultacji społecznych i międzyresortowych. Zawarte w nim rozwiązania to efekt prowadzonego dialogu między rządem, przedsiębiorcami i związkami zawodowymi. Pracodawcy mają nadzieję, że znajdą się w nim takie rozwiązania, jak dopuszczalność wydłużenia okresu rozliczeniowego czasu pracy do 12 miesięcy, ułatwienia stosowania ruchomego czasu pracy, czy zmniejszenia kosztów związanych z pracą w godzinach nadliczbowych. Podobne rozwiązania sprawdziły się w 2009 r., gdy Polskę dotknęła pierwsza fala światowego kryzysu.
Minister Kamysz podkreślał też, że w przyszłym roku intensyfikowane będą działania prowadzące do większej efektywności wydatków publicznych. – Dziś przedsiębiorcy płacą 2,45 proc. wynagrodzenia pracownika na Fundusz Pracy. Te pieniądze nie powinny być przeznaczane tylko na pomoc osobom w najtrudniejszej sytuacji (np. zasiłki dla bezrobotnych – red.), ale muszą umożliwiać aktywne poszukiwanie pracy – podkreślał Kamysz.
Dlatego z Funduszu Pracy w większym zakresie powinny być dotowane staże podyplomowe, otwieranie własnej działalności gospodarczej czy wspieranie pracodawców w tworzeniu nowych miejsc pracy. – Urzędy pracy z instytucji rejestrującej bezrobotnych mają przekształcać się w prawdziwe job centers, w których będzie można sprawdzić efektywność podejmowanych działań – mówił Kamysz.
Zamierzenia resortu pracy to odpowiedź na spodziewaną przyszłoroczną trudną sytuację na rynku pracy. Stopa bezrobocia na koniec 2013 r. może wzrosnąć do 13,6 proc. z 12,5 proc. obecnie. Badania przedstawione wczoraj przez firmę Randstat, pokazują że co trzecia firma (zatrudniająca więcej niż 10 osób) spodziewa się recesji w Polsce, a połowa – stagnacji. W związku z tym już co piąta firma planuje redukcję zatrudnienia, a 62 proc. – nie chce nikogo zatrudniać. Dwie trzecie przedsiębiorstw nie przewiduje zmian w poziomie wynagrodzeń w ciągu najbliższych sześciu miesięcy, a 8 proc. planuje spadek płac. W co piątej firmie (22 proc.) jest planowane wprowadzenie elastycznych form zatrudnienia.

Problem z mikrofirmami

Jak podkreślił wczoraj Jesko Hentschel, współautor badań Banku Światowego, rządy muszą jednak reagować także na długofalowe wyzwania. Polska, podobnie jak wiele krajów Europy, boryka się z takimi problemami jak starzejące się społeczeństwo czy duże bezrobocie wśród młodych.
Ale mamy też nietypowe problemy. – Produktywność pracy w rolnictwie, gdzie wciąż pracuje ok. 12 proc. osób, jest cztery razy niższa niż w przemyśle i usługach. W krajach nadbałtyckich to średnio dwa razy mniej, a w Czechach – produktywność jest taka sama. Wszystkie wymienione kraje mają podobną historię państw postkomunistycznych, a jednak Polska nie uporała się jeszcze z takimi problemami – mówił Jesko Hentschel.
Podkreślał, że wciąż niski jest współczynnik aktywności zawodowej kobiet, a mikroprzedsiębiorstwa rosną zbyt wolno. – Sektor mikroprzedsiębiorstw, gdzie pracuje do 10 osób, generuje w Polsce ok. 50 proc. miejsc pracy w sektorze usług. To więcej niż średnia w krajach rozwiniętych – mówi ekspert Banku Światowego. W mikrofirmach mniejsza jest produktywność, dlatego powinny one rosnąć, zatrudniając więcej osób.
Najważniejszym przesłaniem raportu, który ma wymiar globalny, jest to, że tworzenie nowych miejsc pracy przyspiesza rozwój gospodarczy, a nie odwrotnie, jak lubią podkreślać ekonomiści. Dlatego też politycy powinni wprowadzać nie strategie wzrostu, ale strategie rozwoju miejsc pracy. Minister Kamysz dodał, raport stawia wiele ważnych pytań, na które należy znaleźć odpowiedź. Problemem jest np. niedopasowanie kompetencji pracowników do oczekiwań pracodawców, a także spór o zakres ochrony praw pracowników.

Pracujących Na razie nie ubywa

W III kw. liczba pracujących w całej gospodarce wzrosła o 0,2 proc. w porównaniu z III kw. 2011 r. – wynika z ostatnich danych GUS. To dosyć zaskakujące, bo w tym okresie stopa bezrobocia była już wyraźnie wyższa niż rok wcześniej. Największe wzrosty widoczne były w usługach (o 1 proc.). Co ciekawe, przybyło pracowników najemnych (ogółem wzrost o 0,8 proc.), a pracujących na własny rachunek ubyło (spadek o 0,8 proc.). Spadki widoczne były też w sektorze publicznym (o 1,5 proc.).
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA