fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Literatura

Wieszcz bloguje

Rok Augusta Strindberga
materiały prasowe
Pisarz, pionier fotografii kolorowej, alchemik, malarz. Szwedzi fetują Rok Augusta Strindberga. Uczmy się od nich, jak uwspółcześniać klasyków.
Korespondencja ze Sztokholmu
Dla Szwedów jest tym, kim dla Polaków Adam Mickiewicz, Juliusz Słowacki i Zygmunt Krasiński razem wzięci. Ojcem nowoczesnej literatury, mostem między lokalną tradycją a europejskimi salonami, wieszczem wadzącym się z narodową mitologią, ale też uciekającym w okultyzm. Zobacz galerię zdjęć
– U Strindberga jest wszystko, co dla nas ważne: ludowość, natura, rodzina, seks, pory roku, miłość, przyzwoitość – mówi Christina Araskog z Nordiska Museet w Sztokholmie, gdzie można oglądać wystawę „Pisarz, artysta, fotograf".
Feta z okazji stulecia jego śmierci trwa niemal cały rok 2012 nie tylko w Szwecji. – To nasz literacki produkt eksportowy. Francuzi mają Moliera, Niemcy Goethego, Anglicy Szekspira, a my autora „Do Damaszku". Rok Strindberga ma przypomnieć go nie tylko w naszym kraju, ale i na świecie – przekonuje Jan Karro z Instytutu Szwedzkiego, który zajmuje się promocją pisarza.

W Seulu też grają

W centrum całej operacji stoi oczywiście twórczość teatralna. Skupienie się na relacjach męsko-damskich, realizm przenikający się z wizyjnością, bohaterowie próbujący zaprzeczyć swoim popędom sprawiają, że jego dramaty nie straciły na nowoczesności, a Szwecja jako kraj, który z nowoczesności uczynił narodową markę, musi być z nich dumna. A jednak największą gwiazdą sezonu uczyniono Juliette Binoche. Szwedzi namówili ją, by wystąpiła w tytułowej roli Panny Julii, najsłynniejszego dramatu Strindberga, pokazywanego m.in w paryskim Odeonie czy londyńskim Barbican.
Od września do końca roku trwa Strindberg Centennial Festival 2012 w 18 krajach, m.in. na Litwie, w Grecji, Egipcie, Niemczech, Wielkiej Brytanii, Wenezueli, Luksemburgu, a nawet Korei Południowej.

Pięcioro dzieci, trzy rozwody

Ale prawdziwą ofensywę przeżywa Strindberg w samej Szwecji. Plakaty z poważną miną pisarza (podobno dbał, by na zdjęciu się nie uśmiechać) wiszą wszędzie. Na słupach ogłoszeniowych, w sklepach, księgarniach, urzędach. Gazety ironizowały, że każda biblioteka przygotowała osobną półkę na dzieła pisarza.
– Dostaliśmy zadanie przedstawienia Strindberga jako pisarza współczesnego, z którym można się identyfikować – nie ukrywa Annika H. Wretman z muzeum Liljevalchs w Sztokholmie. – Spektakle, wykłady, filmy już nie wystarczą, by zwrócić na niego uwagę. Gdyby żył dzisiaj, byłby kimś w rodzaju wielkomiejskiego dandysa: modnie ubranego, korzystającego z Internetu, komórki. Szwedzi zadbali więc, by ich narodowy pisarz miał konto na Facebooku i Twitterze, na którym regularnie publikowany jest jego „Dziennik okultystyczny", zapiski z lat 1896–1908, których sam autor zabronił upublicznić. Ich fragmenty po raz pierwszy ukazały się dopiero w 1977 roku. Teraz są dostępne dla wszystkich. Daty dzienne w sieci idealnie zbiegają się z oryginałem. Pisarz zresztą jest aktywnym internautą: przyjmuje znajomych na swój profil, komentuje wpisy innych. – Udało się stworzyć nowy obraz Strindberga. Jako autora i człowieka – dodaje Annika H. Wretman. – Jest nowoczesny choćby jako rodzic, miał przecież pięcioro dzieci z trzema żonami i nieustanne związane z tym rozterki: pisać, zajmować się dziećmi czy zarabiać? No i tęsknota za nimi, bo kolejne rozwody rozdzielały go od nich.
Rok 2014 został ogłoszony u nas rokiem Stefana Żeromskiego. Czy doczekamy się jego arcyciekawego dziennika, w którym opisuje erotyczne podboje w formie internetowego bloga?

Kurs na mizoginizm

Strindberg to jeden z najpłodniejszych autorów w historii literatury. Pierwsze wydanie zbiorowe liczyło 55 tomów, nie licząc kilkunastu tomów listów, najnowsze to już 80 tomów, ale wciąż bez korespondencji. W tym morzu literatury jest kilka pereł, na które Szwedzi chętnie się powołują, ale też kilka raf, które wolą omijać z daleka, choć w roku jubileuszowym to trudne. Jak w kraju, który słynie z polityki równouprawnienia i z najwyższym odsetkiem pracujących kobiet, fetować pisarza, który uważał, że kobieta to wamp, pasożyt, który karmi się energią mężczyzny?
– Mamy kłopot – przyznaje Malin Lundkvist, nauczycielka ze Sztokholmu. – Powstał nawet podręcznik wyjaśniający poglądy Strindberga na temat płci. Uczniowie najczęściej pytają, czy nienawidził kobiet. Czy kochał się z nimi i dlaczego trzy razy był żonaty?
Po roku 1892 Strindberg porzuca na kilka lat literaturę i zaczyna zajmować się eksperymentami chemicznymi oraz badaniami z zakresu fizyki, optyki, astronomii, biologii, meteorologii, geologii i lingwistyki. Zakłada własną religię, mieszankę hinduizmu, luteranizmu, buddyzmu, teozofii... Jak przedstawić to w świeckiej Szwecji? A jego poglądy na naukę, bliższe średniowieczu niż współczesnym kanonom (alchemiczne próby uzyskania złota, które miało powstać z połączenia metalu i siarki)?
Jego rodacy szybko zaczęli wstydzić się niektórych poglądów wieszcza. Już w latach 20. XX wieku krytyk Victor Svanberg pisał: Mamy pecha, że taki wykolejeniec robi za granicą karierę. No cóż, na szczęście w XXI wieku nic lepiej nie sprzedaje się lepiej niż wykolejeńcy, a jeżeli są jeszcze genialnymi pisarzami...
 
 
 
 
 
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA