fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sztuka

Stragany Brunona Schulza

Robert Kuśmirowski inspirował się klimatem Drohobycza
Rzeczpospolita, Maciej Starczewski Maciej Starczewski, JB Jan Bończa-Szabłowski i Maci
W 70. rocznicę śmierci twórcy „Sanatorium pod Klepsydrą", Robert Kuśmirowski przygotował wystawę.
– Siłą napędową wystawy „W stronę Schulza" jest upodobanie do przestrzeni zdegradowanych – mówi Kuśmirowski, performer, twórca obiektów i instalacji, o pokazie w Arkadach Kubickiego w Zamku Królewskim w Warszawie.
Artysta zaaranżuje ponad 100 prac 30 współczesnych polskich artystów, m.in. Franciszka Starowieyskiego, Jana Lebensteina, Piotra Dumały, Janusza Kapusty, Franciszka Maśluszczaka, Daniela Horowitza, Igora Mitoraja, Ryszarda Grzyba. Jedne z prac nawiązują bezpośrednio do Schulza, jak „Drohobycz" Edwarda Dwurnika czy seria rysunków z Infantką Rafała Olbińskiego (odwołująca się zarazem do Tadeusza Kantora). Inne kojarzą się z autorem „Wiosny" przez podobieństwo nastroju. – Kuśmirowski ma kolekcjonerskie zamiłowanie do gromadzenia przedmiotów, pamięci, historii i nostalgii, towarzyszących kulturze wizualnej, znikających pod warstwami czasu. To bardzo schulzowskie spojrzenie na temat krótkotrwałości, przemijania, śmierci – mówi pomysłodawca wystawy Jan Bończa-Szabłowski, współpracownik „Rz".
Na wernisażu Teresa Budzisz-Krzyżanowska przeczyta fragment wspomnień Elli Schulz-Podstolskiej, siostrzenicy pisarza, spisanych przez Joannę Siedlecką. Przeniosą nas w klimat domu autora w Drohobyczu, w którym był „pokój wujcia Brunia pełen jego rysunków z niesamowitymi, pokurczonymi postaciami. Dwa jego portrety pędzla Witkacego: jeden »udziwniony«, ale w miarę, na drugim natomiast olbrzymia głowa wujcia Brunia zakończona maleńkim tułowiem...". Te dzieła w zawierusze wojny zaginęły. Ale na wystawę w Arkadach Kubickiego dr Anna Żakiewicz z Muzeum Narodowego w Warszawie podjęła się odtworzyć jeden z tych wizerunków Schulza według zachowanej fotografii Jerzego Ficowskiego.
Robert Kuśmirowski, przygotowując pokaz w Arkadach, inspirował się „Sklepami cynamonowymi" i klimatem przedwojennego Drohobycza. Stąd pomysł na ciąg kramów i warsztatów z przeróżnymi towarami, ale przede wszystkim z dziełami sztuki.
– To nie jest zwykłe targowisko, ale „czarny market", jak ja to nazywam – zastrzega Kuśmirowski. – To ukłon w stronę obumierania, procesu nakazującego do pośpiesznego przekazywania tego co bliskie i wartościowe.
– Dzieła artystów rozstawione na „straganach" powstawały w różnych okresach, ich zestawienie bywa przypadkowe – tłumaczy artysta. Dla mnie nie ma znaczenia, która praca była wykonana pierwsza, a która ostatnia. Najważniejsze, by wyrażały poczucie utraconego czasu. Architektura dyktuje mi formułę nagromadzenia, w której żongluję przedmiotami i emocjami.
Na finisaż Robert Kuśmirowski przygotowuje dodatkową niespodziankę – portret Schulza „zawirusowany" stylem Andy'ego Warhola, który mógłby uzupełnić słynną serię mistrza pop-artu „Dziesięć portretów Żydów XX wieku" z wizerunkami Zygmunta Freuda i Alberta Einsteina.
„W stronę Schulza" wystawa czynna od 19 listopada do 20 grudnia; scenariusz: Jan Bończa-Szabłowski i Maciej Starczewski, oprawa scenograficzna Robert Kuśmirowski. Zamek Królewski, Arkady Kubickiego, Warszawa
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA