fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Firma

Bank Staropolski znów w sądzie

Stowarzyszenie Poszkodowanych Dysponentów Banku Staropolskiego SA domaga się stwierdzenia nieważności uchwały o zawieszeniu działalności banku
Uchwałę taką podjęła w 2000 r. Komisja Nadzoru Bankowego, której kompetencje przejęła obecna Komisja Nadzoru Finansowego. Wczoraj Naczelny Sąd Administracyjny przekazał sprawę do ponownego rozpoznania przez Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie. Adwokat Krystian Ziemski powiedział po rozprawie, że Stowarzyszenie Poszkodowanych Dysponentów Banku Staropolskiego SA w Poznaniu i Leszek T. domagają się stwierdzenia nieważności decyzji z 13 stycznia 2000 r. o zawieszeniu działalności banku.
Bank, założony w 1990 r., upadł 11 lutego 2000 r. Oszczędności straciło kilkaset tysięcy osób. Przez kilka lat Bankowy Fundusz Gwarancyjny i Invest Bank wypłacały rekompensaty za utracone wkłady, ale tylko od 1 tys. do 10 tys. euro. Toczyły się też sprawy karne przeciwko członkom zarządu banku.
Stowarzyszenie, które zawiązali poszkodowani klienci, zaczęło więc walczyć o uznanie, że decyzja o zawieszeniu działalności Banku Staropolskiego została wydana z rażącym naruszeniem prawa. Otwierałoby to drogę do odszkodowania.
W 2008 r. zwrócili się do prezesa Rady Ministrów o stwierdzenie nieważności uchwały Komisji Nadzoru Bankowego o zawieszeniu działalności banku. Premier przekazał wniosek do Komisji Nadzoru Finansowego. Stowarzyszenie Poszkodowanych i Leszek T. zaskarżyli to rozstrzygnięcie do WSA w Warszawie. Ich zdaniem, organem właściwym do rozpoznania wniosku jest prezes RM, a nie KNF.
Sąd uwzględnił wówczas skargę i uchylił postanowienia prezesa RM z powodu naruszenia prawa procesowego. Wskutek skargi kasacyjnej premiera, NSA uchylił z kolei wyrok WSA i, korzystając ze swoich uprawnień, oddalił skargę Stowarzyszenia i Leszka K.
Postanowienie o przekazaniu sprawy KNF stało się ostateczne, ale decyzji nadal nie było. Stowarzyszenie Poszkodowanych i Leszek T. wnieśli więc skargę na bezczynność KNF do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Komisja odpowiedziała, że akta administracyjne stanowią materiał dowodowy w prowadzonej sądowej sprawie karnej. W wyroku z 2 grudnia 2011 r. WSA stwierdził, że bezczynności nie było. Aż do wyroku NSA z 10 czerwca 2011 r. i do przekazania jej akt w sierpniu 2011 r. KNF nie miała kompetencji do prowadzenia sprawy – uznał.
Ten właśnie wyrok uchylił NSA, przekazując sprawę do ponownego rozpoznania przez WSA. Ten sąd będzie też mógł zobowiązać KNF do wydania decyzji. Uzasadniając orzeczenie NSA, sędzia Krystyna Anna Stec wskazała na przepisy o terminach załatwienia spraw. Tu taki termin, liczony od momentu dostarczenia KNF akt, czyli od sierpnia 2011 r., upływał w listopadzie 2011 r.
sygnatura akt: II GSK 595/12
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA