fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Kłopoty RIM nie mają końca

Kanadyjski Research in Motion, producent BlackBerry wprowadzi swój przełomowy model BB10 nowej generacji dopiero w przyszłym roku-poinformowała spółka. Rynek natychmiast ukarał RIM 14-procentowym spadkiem kursu akcji
Jak wyjaśniono w komunikacie „okazało się, że przygotowanie nowego modelu okazało się znacznie bardziej czasochłonne, niż to wcześniej sądzono". Ten komunikat potwierdza najgorsze obawy rynku. Model „10" i tak miał już roczne opóźnienie.
W tej chwili jest coraz bardziej prawdopodobne, że firma nie będzie w stanie wybrnąć z obecnego kryzysu, nie powstrzyma drastycznego spadku sprzedaży, wręcz może go nie przetrwać. Coraz częściej też jest powtarzana opinia, że kanadyjska spółka może szybko zostać przejęta przez konkurencję, najpewniej którąś ze spółek azjatyckich. Wymienia się tutaj nazwę Samsunga, jako jednego z potencjalnych nowych właścicieli. Inna opcja, równie upokarzająca, to stworzenie aliansu z Microsoftem, bądź przejęcia przez amerykańskiego giganta. Prezes Microsoftu, Steve Ballmer, już proponował RIM współpracę, na takich samych warunkach na jakich współdziała z również przeżywającą kłopoty Nokią, która wykorzystuje w swoich smartfonach ostatnią wersję Windowsa. Zresztą RIM i Nokia, ze względy na ogromne kłopoty, nieustannie są ze sobą porównywane.
RIM ogłosił 2 czerwca wyniki za I I kwartał. Strata wyniosła 192 mln dol. przy spadku przychodów o 43 proc. Rok temu RIM miał zysk w wysokości 695 mln dol, a przychody wyniosły 4,91 mld dol.
Kilka dni temu producent BlackBerry informował o drastycznym cięciu zatrudnienia — zwolnił 5 tys. osób, czyli około jednej trzeciej wszystkich zatrudnionych. — To straszne — komentował wydarzenia w RIM Matthew Thornton z Avian Securities w Bostonie — to tak jakbyś widział agonię swojego szczeniaka. Jego zdaniem RIM wpadł teraz w „telefoniczną spiralę śmierci " i tak naprawdę nietrudno jest sobie wyobrazić, że sytuacja  ulegnie   pogorszeniu.
Trudno teraz uwierzyć w to, że jeszcze kilka lat temu RIM był wzorem innowacyjności,  że jest to spółka która wprowadziła na rynek Internet do telefonów komórkowych, stała się producentem najbardziej pożądanych gadżetów na rynku, a teraz nie wytrzymała tempa w jakim pracuje jej konkurencja. Jej telefony stawały się coraz mniej atrakcyjne, nie mówiąc o tym że były one wprowadzane na rynek z coraz większym opóźnienie. Teraz „10" nie zdąży „załapać się" na okresy największych zakupów smartfonów — powrotu uczniów i studentów z wakacji i Bożego Narodzenia.
W ramach oszczędności RIM zapowiedział cięcie kosztów o miliard dolarów rocznie. Już została spłaszczona struktura zarządzania, zredukowano liczbę dostawców i wydzierżawiono dział serwisowania sprzętu. Jednak tylko w tym roku redukcja zatrudnienia będzie kosztowała przynajmniej 350 mln dol. Z tym, że firma nadal ma zasoby gotówki — 2,2 mld dol. pod koniec II kwartału.
Od początku roku akcje RIM straciły 70 procent swojej wartości i na zamknięcie czwartkowych obrotów na Nasdaq kosztowały po 7,86 dol. To oznacza, że kapitalizacja rynkowa IM wynosi w tej chwili 4,12 mld dol wobec 84 mld w najlepszym okresie jeszcze kilka lat temu.
Rynek oczekuje, że także za II kwartał RIM będzie miał straty, ponieważ popyt na jego aparaty drastycznie spada. W I kwartale dostarczył na rynek 7,8 mln BlackBerry, podczas gdy w poprzednich 2 było to przynajmniej po 10 mln, wcześniej ponad 14 mln.
Zmuszony został również do drastycznej przeceny swoich tabletów PlayBook, które początkowo wycenił tak, jak iPady Apple. Z tym, że Apple sprzedał ich w ostatnim kwartale ponad 11 milionów, a RIM przyznał, że musi zrezygnować ze sprzedaży najtańszych modeli w których wykorzystywano system operacyjny oparty na QNX, a który bezskutecznie próbowano zintegrować z systemami instalowanymi w smartfonach.
Źródło: ekonomia24
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA