W sieci opinii

Zdzisław Krasnodębski o krewnych i znajomych "platformowego" królika

W Sieci Opinii
Na czym opiera się sukces wyborczy PO? Na doskonałym marketingu, czy może na ukrytym lęku Polaków przed utratą tego, co osiągnęli? - przeczytamy w "Plusie Minusie", weekendowym dodatku "Rzeczpospolitej"
Prof. Zdzisław Krasnodęski analizuje przyczyny sukcesu wyborczego PO.
Władza PO opiera się na tym, że polskie społeczeństwo trawi ukryty lęk, który wynika z traumatycznych doświadczeń przeszłości. Byle więc komuś nie podpaść, byle nie stracić tego względnego dobrobytu. (…) Otóż w Polsce po 20 latach niepodległości ustalił się de facto monocentryczny, monopolistyczny system władzy. Wprawdzie istnieje parę partii politycznych, ale jest – tak postrzegają to Polacy – jeden hegemon. Istnieje jedno centrum władzy, wokół którego krążą satelity. Rola PSL w obecnej koalicji przypomina rolę ZSL, a PJN miałoby szansę stać się zmodernizowanym Stronnictwem Demokratycznym. SLD spełnia funkcję „partyjnego betonu" w ramach obozu rządzącego. Jedyna duża partia opozycyjna zdefiniowana została jako „antysystemowa".
Media, znaczna część naukowców i elit kulturowych zajmują się jej atakowaniem, obrzydzaniem, wyszydzaniem itd. Jej miejsce w obecnym systemie politycznym jest podobne do tego, jakie kiedyś w komunizmie zajmowała „rodzima reakcja", która ciągle się odradzała, stanowiła zagrożenie dla podstaw ustrojowych, które pozwalało mobilizować zwolenników i usprawiedliwiać represyjne działania w imię postępu, utwierdzać się w przekonaniu o słuszności własnej historiozofii.
Zdzisław Krasnodębski pisze, że władza PO nie obejmuje tylko polityki, ale sięga dalej:
Władza PO nie jest tylko polityczna – dysponuje ona także władzą ideologiczną dzięki „zaprzyjaźnionym mediom" oraz gospodarczą, nie tylko dzięki obsadzeniu spółek państwa krewnymi i znajomymi platformowego królika, lecz także sieci szerokich powiązań ze światem biznesu (vide: afera hazardowa). Może liczyć również na zewnętrzne wsparcie. Usilnie legitymizuje się swoimi modernizacyjnymi osiągnięciami. Do znudzenia słyszymy: „orliki i chodniki, chodniki i orliki" (por. na youtube.com zabawną piosenkę z Bronisławem Komorowskim w roli głównej oraz z chórkiem Tuska i Schetyny) Są one prezentowane zgodnie z najlepszymi zasadami dialektyki – pisze Krasnodębski.
Autor zauważa także:
PO dokonała nobilitacji tego polskiego przeciętniaka. Ich zasób  powiększany jest corocznie przez „młodych, wykształconych, przybyłych do wielkich miast". (...) Tym wszystkim ludziom mówiono, że są elitą, są lepsi i bystrzejsi od innych, bo głosują na PO. Kiedyś mieli kompleksy i niejasne poczucie, że może należy przeczytać choćby jedną książkę na rok, dziś wiedzą, że jest to zupełnie zbędne. Wystarczy nowy smartfon lub samochód. Tupet i potoczyste pustosłowie zostały utożsamione z inteligencją i wykształceniem. Wzorem osobowym jest ten, kto po amatorsku kopie piłkę, a nie ten, co czyta, ten, kto zarabia dobrą kasę, a nie ten, kto pisze wiersze, ten, kto umie się ustawić, a nie naiwniak z zasadami – czytamy w „Plusie Minusie”.

 
Źródło: ROL

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL