fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Służba zdrowia

Kandydowałem, i to nie była prowokacja

Rozmowa z Konstantym Radziwiłłem, członkiem Naczelnej Rady Lekarskiej
Rz: Od tego, czy nowa prezes załagodzi spór NFZ z medykami, zależy, czy chorzy będą mieli dostęp do tanich leków po 1 lipca. Jakie relacje mają lekarze z nową prezes NFZ Agnieszką Pachciarz?
Konstanty Radziwiłł: Obecną wiceminister zdrowia widziałem w życiu może dwa razy. Ma bardzo dobre rekomendacje jako dyrektor szpitala, współpracowała z izbą lekarską... Ale przede wszystkim jest bliskim współpracownikiem ministra Bartosza Arłukowicza. To on obdarzył ją zaufaniem, najpierw powołując do ministerstwa, a teraz rekomendując premierowi na funkcję prezesa NFZ.
Pan też kandydował na to stanowisko. To była próba zwrócenia uwagi na spór z lekarzami? Prowokacja wobec resortu zdrowia?
Absolutnie nie. To była moja osobista decyzja. Uznałem, że mam wystarczające kwalifikacje medyczne, ekonomiczne, legislacyjne, by startować w konkursie.
Kto wygra, było wiadomo, zanim jeszcze ogłoszono konkurs. Wierzył pan, że takie stanowisko nie jest obsadzane politycznie?
Może to brzmi naiwnie, ale nie chcę wierzyć, że decyduje tylko polityka. Pani Agnieszka Pachciarz też zresztą nie jest politykiem.
Teraz jej głównym zadaniem będzie ocieplenie wizerunku NFZ?
To bardzo ważne. Fundusz był trudnym partnerem zarówno dla resortu zdrowia, jak i dla świadczeniodawców, w tym lekarzy. Kilkakrotnie postawił w bardzo trudnej sytuacji pacjentów. To instytucja nieprzyjazna, karząca nawet za drobne przewinienia. Często wykracza poza swoje kompetencje: stara się kształtować politykę zdrowotną, co jest zadaniem ministra zdrowia. Wkracza też w medycynę, określa np. standardy leczenia, do czego nie ma uprawnień.
Lekarze oczekują, że nowa prezes zrezygnuje z karania lekarzy za błędnie wypisane recepty?
Nikt przy zdrowych zmysłach nie oczekuje, że NFZ w ogóle zrezygnuje z kontroli recept. Zależy nam jednak na zniesieniu restrykcyjnych przepisów. W tej chwili zarówno lekarz, jak i każdy inny świadczeniodawca może otrzymać karę nawet za receptę o milimetr krótszą, niż to wynika ze wzoru. Tracą pacjenci, bo lekarz, bojąc się odpowiedzialności finansowej, może unikać wypisywania recept refundowanych.
Jest szansa, że porozumiecie się z prezes NFZ w sprawie umów na przepisywanie recept jeszcze przed 1 lipca?
Czasu jest naprawdę mało, ale to kwestia woli politycznej. Technicznie da się tę sprawę rozwiązać.
—rozmawiała Sylwia Szparkowska
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA