fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Rosyjski rząd walczy z ekstremizmem czy z opozycją?

Rząd Rosji chce zakazać umieszczania w Internecie odnośników do stron „ekstremistycznych”
To na razie propozycja zgłoszona przez Ministerstwo Łączności, ale zapewne wejdzie w życie. Obrońcy praw człowieka alarmują, że jest to akcja wymierzona w opozycję. Bohaterem innej akcji został jeden z czołowych opozycjonistów Aleksiej Nawalny. Został członkiem władz państwowego Aerofłotu.
Stosowny artykuł kodeksu karnego, zabraniający „wytwarzania i rozprzestrzeniania materiałów ekstremistycznych", zostałby uzupełniony zakazem umieszczania „w sieci Internet hiperłączy do takich materiałów". Niezastosowanie się do zakazu groziłoby grzywną. A opublikowanie na stronie internetowej gazety łącza do strony uznanej za ekstremistyczną groziłoby zawieszeniem prawa do jej wydawania.
Na oficjalnej liście materiałów ekstremistycznych jest obecnie 1256 pozycji. Wśród nich niemiecki film z 1940 r. „Der Ewige Jude" („Wieczny Żyd", skrajnie antysemicki), książka „Polityczna koncepcja Hizb ut Tahrir" (organizacja islamistyczna, uznana w Rosji za ekstremistyczną), młodzieżowy magazyn rockowy „Żelazny Marsz" (propagujący heavy metal) i przemowa o. Wasilija Nowikowa „Prawosławie albo śmierć" (hasło radykalnych prawosławnych).
– Władze chcą ograniczyć możliwość działań opozycji, stąd rosnąca lista zakazanych, rzekomo ekstremistycznych publikacji – powiedział „Rz" Lew Ponomariow, działacz Ruchu na rzecz Praw Człowieka. Jego zdaniem można się spodziewać kolejnych procesów przeciw opozycjonistom. – Trwa proces nacjonalbolszewików, to sprawa zupełnie wyssana z palca. Będą kolejne pokazowe procesy – dodał.
Radę ds. Praw Człowieka przy rosyjskim prezydencie opuściły wczoraj kolejne osoby – dyrektor Instytutu Praw Człowieka Walentyn Gefter i szef organizacji Kontrola Obywatelska Borys Pustyncew.
W tym samym czasie słynny bloger i przeciwnik Kremla został wybrany do rady nadzorczej Aerofłotu. Zgłosił go Narodowy Bank Rezerwowy znanego biznesmena Aleksandra Lebiediewa. Aleksiej Nawalny napisał na Twitterze jedynie „Latajcie samolotami Aerofłotu", ale potem wyjaśnił, że wybrano go głosami mniejszościowych właścicieli i ma być „niezależnym członkiem rady".
Najprawdopodobniej będzie otrzymywać niezłe wynagrodzenie; w 2011 r. rada nadzorcza otrzymała łącznie 18 mln rubli (1,8 mln zł), czyli każdy członek otrzymał równowartość ok. 160 tys. złotych rocznie.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA