fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądownictwo

To matka mogła zabić chłopca ze stawu?

Dziennikarze przed budynkiem bielskiej prokuratury
PAP/serwis codzienny, Andrzej Grygiel Andrzej Grygiel
Wyjaśniła się zagadka śmierci chłopca znalezionego w stawie pod Cieszynem. Beata Ch., domniemana matka, usłyszała zarzut zabójstwa
Sprawców zabójstwa dwulatka śledczy szukali za granicą: sprawdzali trop bułgarski i rumuński. Okazało się, że zamieszani w zbrodnię mieszkali w Będzinie. Beata Ch., matka chłopca o  imieniu Szymon, usłyszała wczoraj zarzut zabójstwa syna, za co grozi jej dożywocie.
- Domniemana matka chłopca, którego ciało znaleziono dwa lata temu w Cieszynie, nie przyznała się do zabójstwa - mówi Małgorzata Borkowska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Bielsku-Białej.
Jarosław R., konkubent kobiety, ma usłyszeć zarzut nieudzielenia chłopcu pomocy i nieumyślnego spowodowania jego śmierci.
Zwłoki chłopca w marcu 2010 r. wyłowiono ze stawu na obrzeżach Cieszyna. Przyczyną śmierci był uraz jamy brzusznej. Bezimienny dwulatek został pochowany na koszt państwa, a sprawa poruszyła opinię publiczną. Wszczęte wówczas śledztwo w kwietniu tego roku prokuratura umorzyła. Nie udało się nawet ustalić tożsamości chłopca.
Przełomem okazał się anonimowy telefon do miejskiego ośrodka pomocy społecznej. Zadzwoniła tam kobieta, podając się za sąsiadkę, i powiedziała, że u mieszkającej obok rodziny od dłuższego czasu nie widziała jednego z dzieci - Szymona. Miała to być - jak się nieoficjalnie mówi - 21-letnia córka podejrzanej. Wtedy policja zaczęła szukać Beaty Ch. i Jarosława R. Zatrzymała ich, kiedy w sobotę wieczorem wrócili do mieszkania w Będzinie.
Kobieta i mężczyzna nie kwestionowali, że są rodzicami chłopca, którego ciało znaleziono w stawie. Dzisiaj śledczy otrzymają wyniki badań DNA, które to potwierdzą.
W jakich okolicznościach zginął chłopiec, jak matka tłumaczy jego śmierć? Beata Ch. miała zeznać, że Szymon zginął przypadkowo, w czasie zabawy z siostrą.
- Nie jest to czas, w którym można ujawnić wersję zdarzeń przedstawioną przez podejrzaną - zaznacza rzeczniczka.
Rodzina jest oceniana jako przeciętna. - Według wywiadów środowiskowych, rodzina nie budziła zastrzeżeń. Dzieci były zadbane, czyste i zdrowe, a mieszkanie schludne i dobrze wyposażone. Rodzina nie była objęta nadzorem kuratorskim - mówi rzecznik Urzędu Miasta w Będzinie Agnieszka Siemińska.
Jak to możliwe, że policja, która sprawdzała wszystkie rodziny, gdzie urodziło się dziecko w wieku odpowiadającym chłopcu - a odwiedziła kilkadziesiąt tysięcy rodzin - nie trafiła wcześniej na ślad dziecka?
- Gdy rok temu dzielnicowy odwiedził mieszkanie, pokazali mu syna starszej córki kobiety, mówiąc, że to Szymon - twierdzi jeden ze śledczych.
Także na szczepienie matka przyszła z jakimś chłopcem. Kim był - nie wiadomo.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA