fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biura podróży

O wyższości polskich biur podróży

ROL
Czołowi touroperatorzy polscy często przewyższają swoim poziomem bezpieczeństwa, rentownością i najistotniejszymi wskaźnikami kapitałowymi touroperatorów zachodnioeuropejskich - pisze ekspert*
To kolejna, po bankowości, branża, w której porównania najważniejszych podmiotów krajowych i zagranicznych wypadają bardzo korzystnie dla tych pierwszych. Z usług zarówno naszych banków, jak i krajowej czołówki biur podróży, korzystać możemy obecnie bez większych obaw.
I nie chodzi tu wcale o gwarancje Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, albo o gwarancje bankowe lub ubezpieczeniowe dla organizatorów turystyki. Po prostu decydują zdrowe finanse, których najważniejsze wyznaczniki to rentowność oraz wysoka relacja funduszy własnych do przychodów z działalności turystycznej.

Chcesz wiedzieć – patrz w KRS

Nie wpis do rejestru marszałka województwa, czy opinie internautów stanowią wyznacznik stabilności i bezpieczeństwa biura podróży. Podobnie jak w bankach, podstawę do wszelkich wiarygodnych analiz stanowią sprawozdania finansowe. Dostęp do nich w Krajowym Rejestrze Sądowym (KRS) jest co prawda technicznie utrudniony, ale tylko one dają rzeczywisty obraz finansów danego touroperatora.
Często propagowane przez część turystycznych działaczy i niektóre media poglądy, że klient jest wtedy bezpieczny, gdy jego biuro podróży figuruje w marszałkowskim rejestrze, zupełnie się nie sprawdzają w zderzeniu z praktyką.
Dowód - wszystkie trzy duże biura, które ostatnio upadły, czyli Kopernik, Selectours oraz Orbis Travel, w rejestrze marszałka figurowały. Tymczasem obraz sprawozdań Orbisu Travel w KRS ewidentnie wskazywał, że bez inwestora biuro to splajtuje. Inwestor się wycofał i biuro rzeczywiście zbankrutowało. Z kolei oba pozostałe podmioty zaprzestały w ogóle składania swoich sprawozdań, co jest dość niezawodnym sygnałem dużych problemów. Tak więc w meczu KRS – rejestr marszałka mamy mocne piłkarskie 3 : 0.

Krajowi i zachodnioeuropejscy liderzy turystyki

Po tym wstępie możemy wrócić do istoty artykułu, którym jest próba przedstawienia sytuacji krajowej czołówki największych touroperatorów na tle ich zachodnioeuropejskich odpowiedników. Naszą czołówkę stanowią czterej najwięksi uczestnicy ostatniego rankingu „Wiadomości Turystycznych", czyli Itaka, Rainbow Tours, Neckermann Polska oraz Alfa Star. W czwórce nie biorę pod uwagę dużego biura TUI Poland, ponieważ jego parametrów nie sposób wiarygodnie zweryfikować. Biuro podaje niespójne cząstkowe dane, a sprawozdań w KRS nie składa w ogóle (ostatnie 30.09.2009 roku)
Czołówka zachodnioeuropejska to cztery największe firmy touroperatorskie notowane na giełdzie, czyli TUI Travel, Thomas Cook, Kuoni Group oraz Club Mediterranee (Club Med).
Podstawowe parametry obu tych „drużyn" pokazuje ilustracja 1.
Z zestawienia widzimy, że nasze biura są prawie sto razy mniejsze od zachodnioeuropejskich gigantów. Są one za to rentowne i relatywnie dobrze wyposażone w kapitał. Żadną z tych cech nie mogą się natomiast pochwalić wymienione zachodnie koncerny turystyczne, jeśli będziemy je oceniać łącznie jako jedną grupę.
Nasza czwórka w okresie ostatnich 6 lat rozwijała się znaczne szybciej niż rynek, zwiększając swój w nim udział z około 23,5 procent w 2005 roku do około 45 procent w roku 2011. Rynkowe udziały największych touroperatorów zachodnich są dość stabilne, a nawet wykazują niewielką tendencję spadkową. Dla przykładu udział czterech największych biur niemieckich spadł w tym samym czasie z ponad 55 do 50,6 procent. Z tego wynika, że największe zachodnie firmy turystyczne nie mogą już tak łatwo jak niegdyś dorównać dynamice rozwoju całego rynku.

Historyczne wyniki krajowych biur

Ilustracja 2
Linia zielona przedstawia czołową czwórkę (obecnie 45 procent rynku), a czerwona pozostałą część branży (obecnie około 55 procent rynku). Linia niebieska to suma dwóch wymienionych, obejmująca w sumie 20 największych biur podróży, ale ponieważ wyniki pozostałych to niewielkie dodatnie lub ujemne kwoty, które często się wzajemnie znoszą, można przyjąć, że jest to w przybliżeniu wynik całej branży.
Należy też pamiętać że wyniki 2011 roku to jedynie szacunek, ponieważ rezultatów części touroperatorów jeszcze nie znamy.
Rzut oka wystarczy, aby dostrzec jak wielką zmianę wprowadził kryzys, który zaskoczył gospodarkę światową jesienią 2008 roku. W okresie poakcesyjnej koniunktury szybko rosły zyski, zarówno czwórki, jak i pozostałej części branży. Kryzys zmienił jednak bardzo wiele. O ile wyniki czwórki – chociaż dużo niższe – pozostały dodatnie, o tyle reszta  branży miała duże  straty. Mimo że sytuacja stopniowo się poprawia, skala strat jest jeszcze tak duża, że przewyższa zyski czwórki, w związku z czym cała branża jest nadal pod kreską.
Warto też zauważyć, że suma pokryzysowych strat branży zbliża się stopniowo do sumy przedkryzysowych zysków, co może świadczyć, że jest ona już w znacznym stopniu zdekapitalizowana. Nie dotyczy to jednak czołowej czwórki, która wciąż jest na plusie.

Historyczna rentowność krajowych biur podróży

Ilustracja 3
Sytuacja w zakresie rentowności branży jest konsekwencją jej wyników, a uwagi z akapitu powyżej, odnoszą się również do niniejszego tematu.
Na uwagę zasługuje tu bardzo niski poziom rentowności, która dla całości branży, nawet w najlepszym okresie 2007 i 2008 roku ledwo przekraczała 2 procent. To poziom typowy dla lepszych podmiotów branży zachodnioeuropejskiej, co świadczy tylko, że w turystyce nadal panuje zażarta konkurencja. Jest to jedna z głównych praprzyczyn systematycznej wyprzedaży firm turystycznych przez inwestorów i wieloletnich katastrofalnych spadków notowań giełdowych tych podmiotów.

Pokryzysowa rentowność obu touroperatorskich „drużyn"

Generalnie rzecz biorąc czwórka zachodnioeuropejska radzi sobie z kryzysem zupełnie nieźle. Wprawdzie średnia rentowność w omawianym okresie wyniosła minus 0,72 procent, ale w dużo korzystniejszym okresie przedkryzysowym wcale nie była lepsza. Oznacza to, że zachodnie koncerny turystyczne dokonały jednak postępu na polu efektywności, ale był on zbyt mały, aby w nowych, trudniejszych, warunkach doprowadził do uzyskania dodatniej rentowności.
Rentowności „czwórki" – ilustracja 4
Rentowność krajowej czołówki jest znacznie lepsza, a przy tym dodatnia. Itaka traktowana jako grupa biznesowa (razem ze spółką Santiago, która ma strukturę własności i zarząd tożsame z Itaką, a zajmuje się zawieraniem i realizacją  kontraktów na przewozy lotnicze) jest podmiotem, jak na standardy branży touroperatorskiej, bardzo rentownym.
Itaka traktowana indywidualnie ma niemal identyczną rentowność jak Neckermann i Rainbow Tours, czyli nieco powyżej 0,6 procenta. Niewielki minus Alfa Star wynika z jedynego od lat ujemnego wyniku w najgorszym kryzysowym roku, czyli 2009. W dwu następnych latach były już zyski, choć na niewielkim poziomie.
Średnia trzyletnia rentowność naszej czołówki wyniosła plus 1,15 procent, co jest wynikiem o prawie 2 procent lepszym od czwórki największych koncernów europejskich.
W realiach branży touroperatorskiej oznacza to nieomal przepaść.
Rentowności czwórki krajowej – ilustracja 5

Skomplikowane struktury szkodzą

Przedstawione dane sugerują, że najgorzej radzą sobie duże zachodnioeuropejskie koncerny.
Jest to o tyle dziwne, że przy swoich rozmiarach powinny one odnosić duże korzyści skali.
Rzecz jednak w tym, że przy ich ogromnie rozbudowanej strukturze holdingowej (np. grupa TUI Travel obejmuje ponad 800 spółek zależnych, współzależnych i stowarzyszonych), efektywne zarządzanie jest niezmiernie utrudnione i to mimo częstego wsparcia najlepszych profesjonalnych firm doradczych.
Znacznie lepiej radzą sobie duże biura, które postawiły na wzrost organiczny (czyli bez przejęć innych podmiotów), co sprzyja utrzymaniu stosunkowo prostej, ale za to wyraźnie efektywniejszej struktury. Korzyści „prostoty" są bowiem większe, aniżeli korzyści skali. Szczególnie widać to na przykładzie firmy Alltours, która zresztą efektownymi osiągnięciami i zwyczajami biznesowymi przypomina nieco krajową Itakę.
Potwierdzeniem takiej tezy na krajowym podwórku może być również Rainbow Tours, który w polityce wzrostu nie stroni od przejęć i zdążył się już nabawić z tego powodu kłopotów. Wydaje się, że lepsze efekty dałaby koncentracja na tym, z czym firma radzi sobie stosunkowo dobrze, czyli na mainstreamowej turystyce ze średnio-wyższej półki, której sprzyja też ceniona przez klientów i przyjazna dla nich marka.
Andrzej Betlej
Autor jest ekspertem turystycznym. W latach 90. pracował w banku Millenium jako członek zarządu i wiceprezes. Kolejne 10 lat związany był z firmami lotniczymi i turystycznymi.
*Fragment wystąpienia Andrzeja Betleja podczas prezentowania rankingu biur podróży "Wiadomości Turystycznych". Wkrótce druga część prezentacji na temat różnic w funduszach własnych obu czwórek biur touroperatorów.
Źródło: turystyka.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA