fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Unia Europejska

Polskie głosy niehomomyślne

Niechęć większości polskich deputowanych wobec ideologicznych rezolucji europarlamentu nie wystarcza, by zablokować ich przyjęcie. Na ogół postulaty środowisk gejowskich znajdują tam zrozumienie (na zdjęciu parada gejów w Brukseli w 2008 r.)
AFP, DOMINIQUE FAGET DOM DOMINIQUE FAGET
To zdrowy rozsądek, nie homofobia – mówią europosłowie z Polski, którym wpływowy portal wytknął niechęć do gejów
Portal EUobserver.com monitorujący prace Parlamentu Europejskiego uznał europosłów z naszego kraju za najmniej „przyjaznych gejom".
Sporządził zestawienie, z którego wynika, że niespełna 20 proc. polskich eurodeputowanych głosowało za kluczowymi dla środowisk LGBT (lesbijki, geje, bi- i transeksualiści) rezolucjami parlamentu. Ponad 80 proc. głosowała przeciw, wstrzymywała się od głosu lub nie brała udziału w głosowaniach.
– To nie homofobia, ale zdrowy rozsądek – odpowiadają polscy europosłowie i wskazują, że większość rezolucji Parlamentu Europejskiego pisana jest zgodnie z radykalną lewicową ideologią.
Zaraz za Polakami znaleźli się przedstawiciele Łotwy i Litwy, z których około jednej trzeciej głosowała za wspomnianymi rezolucjami.
Najbardziej przyjaźni gejom okazali się być Duńczycy, Estończycy oraz Szwedzi.
– Oznacza to, że polscy posłowie do PE są najmniej otumanieni politpoprawnością panującą w Brukseli. Przyjmuję to z satysfakcją – mówi „Rz" Konrad Szymański, europoseł PiS i zastępca rzecznika dyscypliny głosowania grupy konserwatywnej.
Podział widać także w barwach frakcyjnych. Frakcje lewicowe głosują za prawami gejów trzy razy częściej niż frakcje prawicowe. Najbardziej przyjaźni gejom są Zieloni. 90 proc. z nich popiera progejowskie rezolucje.
EUobserver.com wziął pod  uwagę pięć rezolucji dotyczących walki z homofobią i  ochrony praw człowieka, nad  którymi głosowano w ciągu ostatnich 6,5 roku.
Trzy z nich (przyjęte w  2006, 2007 i 2012 roku) dotyczyły przeciwdziałania homofobii w Europie. Parlament Europejski wzywa w nich m.in. do solidaryzowania się z obrońcami równych praw dla homoseksualistów i lesbijek oraz wyraża swe poparcie dla nich, wzywa Komisję Europejską do wszczynania wobec państw członkowskich postępowania przed Trybunałem w Strasburgu w razie naruszenia ich zobowiązań, przypomina, że zakaz marszów równości i parad gejów i niezapewnianie właściwej ochrony ich uczestnikom to naruszenie wolności wypowiedzi, zgromadzeń i demonstracji.
W najnowszej z tych rezolucji mowa jest o tym, by kryminalizować wrogie wobec gejów wypowiedzi. Wspomina się w niej także o „wprowadzeniu instytucji kohabitacji, partnerstwa lub małżeństwa dla par tej samej płci", a także o użyciu szkolnictwa, administracji i legislacji do zwalczania homofobii.
Pozostałe dwie rezolucje to przyjęta w 2009 r. o „sytuacji dotyczącej praw podstawowych", gdzie analizowano problem dyskryminacji ze względu na  orientację seksualną, oraz uchwalona w ubiegłym roku „w sprawie praw człowieka, orientacji seksualnej i tożsamości płciowej w państwach członkowskich ONZ". Wzywa ona państwa członkowskie m.in. do promowania praw człowieka w zakresie orientacji seksualnej i tożsamości płciowej.
– Wszędzie mowa jest o homofobii, a nikt nie zdefiniował tego pojęcia, wobec czego jest ono naginane do potrzeb środowisk homoseksualnych. Wobec każdego, kto ma inne zdanie, używa się natychmiast pałkarskich argumentów z etykietą homofoba na czele – podkreśla Szymański.
– Niedoprecyzowanie i niezrozumiałe pojęcia są niebezpieczne, bo łatwo mogą stać się wytrychem dla regulacji nieakceptowalnych z punktu widzenia społecznego – podkreśla z kolei Paweł Zalewski, europoseł PO. – W rezolucjach europarlamentu?często jako homofobię określa się brak akceptacji dla najbardziej radykalnych postulatów i najdalej idących rozwiązań, jak adopcja dzieci czy zrównanie małżeństw homoseksualnych z tradycyjnymi – dodaje.
Z takim stawianiem sprawy nie zgadza się Joanna Senyszyn, europosłanka Sojuszu Lewicy Demokratycznej.
– Mnie to nie dotyczy – zastrzega, pytana o to, dlaczego polscy eurodeputowani są najmniej „gay friendly". – Cały czas walczę w Parlamencie Europejskim o prawa mniejszości seksualnych. – To europosłowie z PO, PiS czy Solidarnej Polski są w zdecydowanej większości homofobami. Ich brak tolerancji wynika z katolickiego wychowania i zaściankowej moralności – dodaje.

Od płci do globalnego ocieplenia

Lewicowa ideologia promująca walkę o prawa homoseksualistów jest obecna w coraz większej ilości aktów prawnych nie tylko w europarlamencie. Ostatnio w Polsce głośny był spór o konwencję Rady Europy o przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet. Minister sprawiedliwości Jarosław Gowin uznał ją za „dokument będący wyrazem ideologii feministycznej, który tak naprawdę służy zwalczaniu tradycyjnej roli rodziny i promowaniu związków homoseksualnych". Pełnomocnik rządu do spraw równego traktowania Agnieszka Kozłowska-Rajewicz broniła konwencji. Jej ratyfikację odłożono. Wątpliwości budzą też kolejne rezolucje europarlamentu poświęcone walce o prawa kobiet. „Rz" opisywała niedawno rezolucję, która winą za nasilającą się dyskryminację ze względu na płeć obarcza m.in. globalne ocieplenie. W rezolucji PE zwrócił się do państw członkowskich o „uwzględnienie aspektu płci w strategiach na rzecz przeciwdziałania klęskom żywiołowym", a także „o promowanie upodmiotowienia kobiet i ich uświadamianie poprzez budowanie potencjału przed katastrofami związanymi z klimatem".
—k.b.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA