fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Twórcy: rząd zgodzi się na kradzież

Po protestach internautów w lutym premier Donald Tusk i ministrowie spotkali się z przedstawicielami organizacji broniących wolności w Internecie
Fotorzepa, Piotr Nowak PN Piotr Nowak
Rząd po ACTA nie ma woli, by walczyć z piractwem – alarmują twórcy. Boją się, że zostaną bez wsparcia
Ministerstwo Administracji i?Cyfryzacji na początku lipca ogłosi Kartę Wolności w Internecie. W tym samym czasie Parlament Europejski odrzuci zapewne kontrowersyjną umowę ACTA, chroniącą własność intelektualną. Środowiska twórców uważają, że sprawa ACTA może stać się pretekstem dla polskiego rządu, by nie karać za kradzież własności intelektualnej.
– Jest wiele przesłanek, że tak właśnie może się stać. Wskazuje na to choćby wczorajsze zachowanie europosłów PO w trakcie głosowania nad ACTA w komisji ds. handlu międzynarodowego Parlamentu Europejskiego – mówi „Rz" Wiesław Podkański, prezes Izby Wydawców Prasy.
Sęk w tym, że jeszcze niedawno minister Michał Boni zapewniał, iż chce chronić prawo autorskie. Wśród kwestii wymagających rozwiązania jest problem dopuszczalnego pobierania treści z sieci dla prywatnych celów czy odpowiedzialności za zamieszczanie linków do treści nielegalnych.

Legalne piractwo

Po styczniowych protestach młodzieży przeciwko ACTA, MAiC oraz Ministerstwo Kultury zorganizowały Kongres Wolności w Internecie. Odbył się 5 marca. Zdefiniowano wówczas kierunki prac nad przepisami wymagającymi szybkiej zmiany i dostosowania do  współczesnych realiów.
Powstało kilka grup, które miały się zająć reformą praw własności intelektualnej i przemysłowej, budową modeli biznesowych, komunikacją i konsultacjami, ochroną danych osobowych i prywatnością w sieci oraz integracją cyfrową.
Najwięcej emocji od początku wzbudzała kwestia reformy prawa autorskiego. Tego bowiem dotyczyła cała debata po protestach wokół ACTA. Co ciekawe, na pierwszy Kongres Wolności w Internecie zaproszono wyłącznie środowiska opowiadające się za ograniczeniem sankcji za naruszenie praw autorskich. Organizacje twórców zaproszono do konsultacji dopiero, gdy w liście otwartym poskarżyły się na to premierowi.
Z informacji „Rz" wynika, że podczas warsztatowych spotkań dotyczących ochrony praw autorskich i własności intelektualnej też pojawiły się liczne kontrowersje.
– Prace zaczęły iść w kierunku zapisów ograniczających prawa autorów do ochrony własności intelektualnej. Obawiamy się, że może to znaleźć odzwierciedlenie w finalnym projekcie rządu – mówi „Rz" jeden z uczestników spotkań.
Wśród propozycji pojawiły się m.in. takie postulaty zmian w prawie autorskim jak „objęcie dozwolonym użytkiem nieograniczonego ściągania dla użytku osobistego utworów z Internetu, również z nielegalnych źródeł" czy wprowadzenie „domniemania, że utwory lub przedmioty praw pokrewnych wykorzystane w sieci zostały udostępnione legalnie". A także że „pobieranie, ściąganie, zwielokrotnianie plików nie może rodzić odpowiedzianości prawnej pobierającego".
– To w prostej linii prowadzi do legalizacji piractwa komputerowego. Oznacza to bezkarność dla tych, którzy kopiują i bezpłatnie powielają w sieci cudze dzieła – tłumaczy nasz rozmówca.

Premier wolności

Ale są też i zdania odmienne. – Prace podczas warsztatów i ich wyniki uważam za idące w dobrym dla nas, twórców, kierunku. Było wiele punktów widzenia, w tym i taki, by nic nie zaostrzać i nie ścigać, ale ta wizja przegrała. Oczywiście resort może i tak zrobić wszystko po swojemu, bo nasze prace i wnioski nie są dla niego wiążące – opowiada „Rz" inny z uczestników warsztatów.
Jak dowiedziała się „Rz", do  końca czerwca rząd przygotuje raport końcowy, podsumowujący prace warsztatowe na  wszystkich polach. – Dokument jest przygotowywany. W przyszłym tygodniu podamy termin jego ogłoszenia – potwierdza nam Artur Koziołek, rzecznik MAiC.
Na kształt ostatecznego raportu organizacje twórców nie będą miały już żadnego wpływu. – Na podstawie przebiegu dyskusji i prac powołanych grup mam obawy, że sprawy pójdą w złym kierunku – mówi Podkański.
Rzeczywiście, uczestnicy spotkań poświęconych reformie prawa autorskiego narzekają, że przedstawiciele ministerstwa od początku byli zwolennikami liberalnego podejścia. Stąd obawy, że taki też będzie ostateczny projekt.
Takiemu rozwiązaniu kibicują organizacje, które protestowały przeciw ACTA. Jedną z nich była Fundacja Panoptykon. – Na pewno części organizacji, ale i rządowi zależało na konsensusie liberalnym, który z jednej strony chroniłby użytkowników, a z drugiej uzupełniał luki prawne – mówi Katarzyna Szymilewicz z Fundacji Panoptykon.
Czy zaowocuje to rządowymi propozycjami zmian w ustawie, które wbrew oczekiwaniom nie będą chronić własności intelektalnej? – To domniemanie. Na temat spekulacji i domniemań nie będę się wypowiadał. Proszę czekać na ogłoszenie końcowego dokumentu – ucina Koziołek.
A spekulacji wokół sprawy przybywa. Wśród części organizacji zaangażowanych w kwestię zmian w prawie autorskim mówi się, że premier Donald Tusk, który wizerunkowo mocno oberwał podczas protestów w sprawie ACTA, a przez internautów był nawet oskarżany o zamach na wolność w Internecie, teraz będzie próbował ten wizerunek zmienić, pokazując się młodym jako „wolnościowiec". Jak? Ogłaszając w  dniu odrzucenia przez Parlament Europejski umowy ACTA propozycje zmian w prawie jeszcze bardziej liberalizujące i tak łagodne dziś i nieskutecznie chroniące własność intelektualną przepisy prawa autorskiego.
– Oczywiście, jeśli rząd pójdzie w zupełnie innym kierunku, niż deklarował podczas konsultacji z nami, nie zostawimy tego. Będzie kolejna awantura i mam nadzieję, że wszyscy zdają sobie z tego sprawę – mówi przedstawiciel jednej z organizacji zrzeszającej twórców.

Bunt młodych przeciw rządowi

Styczniowe demonstracje młodych ludzi przeciwko umowie ACTA były największym protestem od lat. Zaczęło się od zapowiedzi ministra Michała Boniego, że rząd podpisze porozumienie. Zdaniem wielu środowisk pozwala ono na cenzurę Internetu. W ramach protestu internauci – Anonimowi – generując sztuczny ruch w sieci, przez ponad dwa tygodnie paraliżowali funkcjonowanie rządowych stron. Przez miesiąc w całej Polsce odbywały się też wielotysięczne manifestacje antyrządowe. Polska podpisała porozumienie, ale pod naciskiem społecznym premier wycofał swoje poparcie dla ACTA.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA