fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Warszawa

Nieudana kwesta warszawskich radnych

Rzeczpospolita
Śródmiejscy rajcy chcieli, by stołeczni samorządowcy zebrali 30 tys. zł na przyjazd dzieci z Wileńszczyzny do Warszawy. Była uchwała, pochwała pomysłu w mediach. Na dwa dni przed zakończeniem akcji, a po miesiącu kwesty w puszce jest niespełna 8 tys. zł. Tylko dzięki pomocy sponsorów uda się sfinansować przyjazd dzieci.
O zbiórce pieniędzy pisała „Rzeczpospolita” w listopadzie. Rada Śródmieścia jednogłośnie podjęła wtedy uchwałę o włączeniu się do akcji Fundacji Wileńszczyzna. Radni poszczególnych dzielnic, a także Rady Warszawy mieli ruszyć na ulice, by kwestować na rzecz dzieci. Zebranie potrzebnej kwoty wydawało się kwestią paru dni – w całej stolicy jest ponad 460 radnych więc wystarczyło, by każdy przyniósł w puszce tylko 65 zł.
Cel był szczytny: przyjazd podopiecznych z trzech domów dziecka z Podbrodzia i Solecznik. Jednak już na starcie pojawiły się problemy. Poszczególne dzielnice o kweście dowiedziały się od „Rz”. – Rzeczywiście zawiódł nasz sekretariat i za późno rozesłał do radnych uchwałę – tłumaczył wtedy pomysłodawca akcji Michał Dworczyk (PiS), radny Śródmieścia.
W samym Śródmieściu spośród 25 radnych w zbiórkę zaangażowało się tylko trzech. Cała kwesta ograniczyła się jednak do postawienia puszek w urzędach dzielnicy i do kwestowania na sesjach. – Na wyjście na ulice fizycznie nie starczyło mi czasu. Byłem zaangażowany w zorganizowanie całego przedsięwzięcia i kwestowałem pomiędzy radnymi na sesjach i w parlamencie podczas mikołajek. Niestety, politycy nie byli hojni – mówi Dworczyk. W Sejmie udało się zebrać... 350 zł. Nie udała się również kwesta na sesji rady Warszawy. Najpierw rajcy nie mogli się dogadać w sprawie terminu zbiórki. Później puszek nie zauważyli. Inicjator akcji uspokaja: – Dzieci na pewno na ferie przyjadą do Warszawy. Pomogli sponsorzy. Tłumaczy, że to była pierwsza tego typu akcja. – Wyciągniemy z tej lekcji wnioski i następnym razem będzie lepiej – zapewnia Dworczyk. Michał Bitner (PO), jeden z trzech radnych Śródmieścia, którzy zbierali pieniądze, oburza się. – Radni Śródmieścia zadali sobie jednak trud i nikt nie może ich winić, że nie do końca im się udało. Szkoda, że na sesjach rad innych dzielnic to my stawialiśmy puszki, powinni byli sami zbierać – dodaje.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA