fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Sędziego śledczego chroni, inaczej niż prokuratora, zasada niezawisłości

Nieznane
Przywrócenie instytucji sędziego śledczego, wyeliminowanej z naszego systemu prawnego w 1949 roku, staje się dzisiaj wręcz koniecznością - uważa doktor prawa Józef Musioł, przewodniczący Stowarzyszenia Sędziów Sądu Najwyższego w Stanie Spoczynku
Koncepcja, za którą sam kiedyś optowałem - łączenia funkcji ministra sprawiedliwości i generalnego prokuratora -okazała się nietrafna. Gdy ważyły się w tej kwestii losy, miałem nadzieję, że odrodzona Polska realizować będzie zasady państwa prawa z należnym szacunkiem dla kultury prawnej. Okazuje się, że u podstaw tego rozwiązania legła, najogólniej mówiąc, naiwność zrodzona na zasadzie odreagowania na praktyki Prokuratury Generalnej PRL.
Osoba będąca jednocześnie i ministrem sprawiedliwości, i prokuratorem generalnym dysponuje całym arsenałem środków procesowych do wywierania w różnej, czasem zakamuflowanej formie, wpływu na decyzje procesowe prokuratorów, do rejonowych włącznie. Jeśli na dodatek publicznie wypowiada się w konkretnych sprawach prowadzonych przez podległych prokuratorów (często asesorów niemających jeszcze statusu chroniącego ich przed, na przykład, zwolnieniem), to w sumie instytucja ta budzi poważne zastrzeżenia.
Czas najwyższy coś tu zmienić. A że w kwestii rozdzielania tych funkcji wciąż nie ma zgody sił politycznych, trzeba przywrócić instytucję sędziego śledczego, którego chroniłaby, jak każdego sędziego, zasada niezawisłości. Śmiem twierdzić, że staje się to dzisiaj wręcz koniecznością. Przekonuje o tym nasza codzienna rzeczywistość, w której prokurator wkracza i wkraczać musi w tak istotną sferę życia, jaką jest wolność, i to wolność również zwalczających się osób odgrywających znaczącą rolę w życiu politycznym i gospodarczym. Prokurator -dodajmy -podporządkowany hierarchicznie, który podejmować musi decyzje również nakazane mu przez prokuratora zwierzchnika, a równocześnie prokurator, którego nie chroni niezawisłość od swych przełożonych. Instytucja sędziego śledczego została wprowadzona do nowoczesnego procesu karnego przez kodeks Napoleona z 1808 r. Z naszego systemu prawnego została usunięta w 1949 r., a kwestia jej przywrócenia powracała w czasie każdego przełomu i już w 1957 r. upominał się o to prof. Stanisław Śliwiński, później zaś teoretycy i niektórzy praktycy prawa karnego procesowego: Stanisław Waltoś, Alfred Kaftal, Andrzej Murzynowski, Piotr Kruszyński. Chodzi oto, by głównemu organowi śledczemu przyznać atrybuty sędziowskiej niezawisłości i bezstronności we wstępnym okresie procesu karnego, to jest w fazie postępowania przygotowawczego, aby pewne ważne czynności poddać kontroli niezawisłego sędziego, aby wreszcie wyeliminować podejrzenia, że prokurator generalny może wywierać wpływ na podległych mu prokuratorów w najbardziej istotnych procesowo sprawach i wplątywać prokuraturę w polityczne rozgrywki. Jaki więc miałby być ten model kontroli sądowej w czasie postępowania przygotowawczego? Zgodzić się trzeba z prof. Murzynowskim, że do wyłącznej kompetencji sędziego śledczego powinny należeć: przeprowadzenie dowodów, które na wniosek stron mogłyby być wykorzystane jako dowody na rozprawie; podejmowanie decyzji w sprawach dotyczących pozbawienia i ograniczenia wolności osobistych i praw majątkowych; rozpoznawanie zażaleń na najważniejsze decyzje prokuratora; podejmowanie decyzji o warunkowym umorzeniu postępowania; kontrola formalna i merytoryczna oskarżenia w stadium oddania pod sąd po wpłynięciu sprzeciwu oskarżonego do aktu oskarżenia. Spośród tych kompetencji najważniejsze jest przekazanie niezawisłemu sędziemu śledczemu prawa zastosowania tymczasowego aresztowania. Podkreślam to szczególnie w kontekście ostatnich wydarzeń i zarzutów, iż prokuratura, wnioskując o tymczasowe aresztowanie, nie zawsze kieruje się względami pewnej konieczności procesowej, że pozbawienie wolności w czasie śledztwa niektórych osób jest efektem nacisków i pewnej gry politycznej. Są i odwrotne zarzuty, iż na wolności są tacy podejrzani, którzy powinni być już w toku postępowania przygotowawczego tymczasowo aresztowani. Zarzuty te są faktem i choćby tylko dla ich wyeliminowania powinno się czym prędzej przywrócić instytucję sędziego śledczego wyposażonego w atrybut niezawisłości. Wydawanie poleceń przez przełożonego prokuratora swemu podwładnemu jest w polskich realiach prawie że czymś oczywistym, często wprost, a czasem w formie zawoalowanej, np. przez publiczne wypowiadanie swego poglądu dotyczącego kontrowersyjnej sprawy prowadzonej przez prokuraturę w mieście X. Wpływanie na wydawanie decyzji przez sędziego jest o wiele trudniejsze, bo jest to przestępstwo, za które sprawca zostanie pociągnięty do odpowiedzialności. Jest to tylko sprawa czasu. Argument, że obecnie to sąd wydaje postanowienie o tymczasowym aresztowaniu, nie wytrzymuje krytyki. Oto bowiem młody sędzia-asesor w czasie dyżuru otrzymuje wniosek prokuratora o tymczasowe aresztowanie podejrzanego wraz np. z dziesięcioma tomami akt. I wtedy ten jeszcze niedoświadczony sędzia albo ze strachu areszt stosuje, albo ze strachu odmawia wnioskowi prokuratora. W tak krótkim czasie nie jest w stanie ani dokładnie zapoznać się z aktami, ani podjąć prawidłowej decyzji. Wiem, jaką gehennę przeżywali nawet sędziowie Sądu Najwyższego - nie tak znowu dawno należało do nich przedłużenie tymczasowego aresztowania -w sytuacji podrzucania im dziesiątków akt. Cóż więc mówić o młodym, niedoświadczonym zawodowo i życiowo sędzi, który w krótkim czasie ma podjąć decyzję w sprawie wolności człowieka. Tymczasem sędzia śledczy przeciwnie: niejako śledzi całą sprawę i zapoznaje się z nią w dłuższym czasie, towarzyszy postępowaniu przygotowawczemu. Wreszcie, a właściwie przede wszystkim, chodzi o to, aby został aresztowany ten podejrzany, który powinien być aresztowany, a nie ten, który nie powinien. Ustawa zabrania prokuratorowi należeć do partii. Dotychczas żaden z prokuratorów generalnych od 1989 r. z chwilą objęcia tego urzędu - i jednocześnie teki ministra sprawiedliwości - nie tylko nie wystąpił z partii, ale nawet tej przynależności nie zawiesił. Równocześnie niektórzy z nich zachowują się tak, jakby to oni sami prowadzili poszczególne śledztwa, paraliżując w ten sposób poczucie niezależności prokuratora, np. rejonowego, który za dane śledztwo odpowiada. Na dodatek prokurator generalny-minister sprawiedliwości prawie zawsze jest członkiem Sejmu, czyli kolejnej władzy, tym razem ustawodawczej - tworzącej prawo. A sędzia śledczy jest tylko i wyłącznie sędzią. I na koniec: przywrócenie urzędu sędziego śledczego nie obciąży podatników, bo w zasadzie wystarczy przerzucić część etatów prokuratorskich na rzecz tej ważnej dla praworządności instytucji.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA