fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Sądy rejonowe: Ponad sto najmniejszych sądów do likwidacji

Tam, gdzie sąd zostanie zlikwidowany, powstaną zamiejscowe wydziały cywilne, karne czy ksiąg wieczystych
Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Ministerstwo Sprawiedliwości chce zamknąć co trzeci sąd rejonowy. Od 2013 r. znikną jednostki zatrudniające mniej niż dziesięciu sędziów. Władze samorządowe zapowiadają walkę o utrzymanie sądów
„Rz" dotarła do wyników prac zespołu w Ministerstwie Sprawiedliwości, który zaplanował zmiany na mapie sądów rejonowych. Pokazują one, że resort zamierza od 1 stycznia 2013 r. zlikwidować 108 sądów rejonowych. To aż 1/3 wszystkich funkcjonujących obecnie sądów najniższego szczebla.
Zapytany przez „Rz" wiceminister sprawiedliwości Grzegorz Wałejko potwierdził tylko, że prace nad reformą trwają.
 
Decydując o likwidacji danego sądu, zespół brał pod uwagę obciążenie sędziów pracą oraz liczbę etatów. Dlatego z mapy znikną najmniejsze jednostki, w których pracuje do dziesięciu sędziów, np. sądy rejonowe w Grajewie, Sejnach, Przeworsku, Leżajsku czy Włodawie.
Reorganizacja na mapie sądów nie oznacza, że mieszkańcy miejscowości, w których dziś one funkcjonują, będą mieli dalej do wymiaru sprawiedliwości. Tam bowiem, gdzie sąd zostanie zlikwidowany, powstaną zamiejscowe wydziały cywilne, karne czy ksiąg wieczystych. Będą oszczędności dzięki ograniczeniu liczby etatów prezesów, ich zastępców, kierowników wydziałów czy dyrektorów sądów, a jednocześnie nie utrudni się obywatelom dostępu do sądu.
Utworzenie zamiejscowych ośrodków zamiast sądu rejonowego ma też lepiej zorganizować pracę sędziów. Jeżeli któryś będzie miał do rozpoznania mało spraw w swoim ośrodku, to przez część tygodni będzie orzekał w macierzystym sądzie rejonowym. Dziś to niemożliwe.
Reforma nie wydłuży czasu rozpoznawania spraw. Te, które nie zostaną zakończone do 2013 r., będą kontynuowane przez tych samych sędziów, ale już w ośrodku zamiejscowym.
Plany reformy nie podobają się samorządom, które zapowiadają walkę o utrzymanie jednostek.
Sami sędziowie oceniają ją różnie. Marek Celej z Sądu Okręgowego w Warszawie rozumie oszczędności i dążenie do równego obciążenia pracą. – Nie powinno być tak, że w jednych sądach sędziowie mają po kilkaset spraw, a w innych odbywa się jedna rozprawa dziennie – mówi.
Sędzia Jacek Przygucki, prezes SO w Suwałkach, nie jest przeciwny likwidacji najmniejszych sądów, ale tylko tam, gdzie nie odbije się to na długości postępowania i dostępie do sądu.
Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki a.lukaszewicz@rp.pl
Stanisław Dąbrowski, pierwszy prezes Sądu Najwyższego
Gdyby ktoś mnie poprosił o radę w tej sprawie, zaleciłbym ostrożność. Dzisiejsze, nawet najmniejsze, sądy rejonowe działają od pokoleń. Czyli była kiedyś jakaś przyczyna, dla której właśnie tam powstały. Nie można patrzeć za wszelką cenę na koszty i oszczędności, choć nie twierdzę, że nie mają one znaczenia. W pojedynczych wypadkach, gdy rzeczywiście jest to uzasadnione, nie sprzeciwiałbym się likwidacji. Zanim jednak zapadnie taka decyzja, trzeba dobrze wyważyć oszczędności dla budżetu i koszty dla obywateli, którzy będą dojeżdżać do innych sądów. Zdecydowane „nie" mówię jednak frontalnej reformie.
Więcej w serwisie:
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA