fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finansowanie

Czemu klienci nie kupują mieszkań

Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Klienci nie dlatego nie kupują lokali, że są za drogie, tylko ze strachu, że stracą pracę – twierdzą deweloperzy
Tak mówił dziś na spotkaniu z bankowcami i pośrednikami kredytowymi Marek Poddany, wiceprezes Polskiego Związku Firm Deweloperskich (PZFD), prezes zarządu firmy Sedno.
Jego zdaniem, choć  potencjalny popyt na mieszkania jest duży,  to realny za mały, by mieszkania oferowane przez deweloperów znalazły szybko klientów. - Jesteśmy na trzecim miejscu od końca w Europie, jeśli chodzi o  realną siłę nabywczą  kupujących, wyrażającą się stosunkiem średniej płacy do średniej ceny  1 mkw. mieszkania. Nawet gdybyśmy zbudowali  te 1,5 mln mieszkań, których brakuje, to i tak nie miałby ich kto kupić  – mówił Marek Poddany. – Poza tym obserwuję psychologiczne efekty strachu przed bezrobociem wśród niektórych klientów. Oglądają mieszkania, zgłaszają się do banku po kredyt, otrzymują promesę i  mimo tego wracają z decyzją, że może jeszcze nie teraz, że jeszcze poczekają z  zadłużeniem się. Dlaczego?  Nie z powodu obniżki zarobków, tylko dlatego, że  znajomego zwolnili i jeszcze kogoś innego, więc sami, na wszelki wypadek,  wstrzymują się z inwestycjami.
Zdaniem deweloperów chętnych na mieszkania nie zabraknie.  Przynajmniej przez kilka najbliższych lat, gdy wyż demograficzny z lat 80. będzie zakładał rodziny. Marek Poddany uważa, że 48 tys. mieszkań, które na rynku pierwotnym są dziś do sprzedania,  to nie nadpodaż. – To wysoka podaż, która nas nie martwi, bo to już inne lokale niż te oferowane do niedawna, mniejsze i tańsze. Te znajdą nabywców – uważa wiceprezes PZFD. Przyznaje jednak, że część z oferty pewnie się nie sprzeda, bo już dziś wiadomo, że niektóre projekty są nieudane. Jeśli znajdą klientów, to np. za pół ceny. Generalnie jednak Poddany nie przewiduje większych obniżek cen.- Deweloperzy nie maja już zapasu na  marżach – twierdzi. Robert Pepłoński, prezes zarządu Domu Kredytowego Notus uważa, że na spadki cen nieruchomości będących w sprzedaży nie należy liczyć. – Może o maksymalnie 2-3 proc. w ciągu roku, jak wyliczają niektórzy analitycy mieszkaniowi. Raczej nieco tańsze mogą  całkiem nowe lokale wprowadzane do sprzedaży, budowane oszczędniej, z innych, tańszych materiałów niż teraz – dodaje Robert Pepłoński. Czy mieszkania mogłyby zdrożeć w przyszłym roku w związku z wejściem w życie tzw. ustawy deweloperskiej, czyli wprowadzeniem obowiązkowych rachunków powierniczych? Zdaniem części deweloperów, to niewykluczone. Eksperci zajmujący się rynkiem nieruchomości uważają jednak, że  z powodu dużej konkurencji na rynku deweloperskim, wiele firm weźmie te dodatkowe koszty na siebie. Jak wysokie mogłyby być  takie obciążenia zwiększające bezpieczeństwo transakcji? Ani  Bolesław Meluch, doradca Zarządu Związku Banków Polskich, ekspert Komitetu ds. Finansowanie Nieruchomości, ani Marek Poddany w imieniu PZFD, nie chcieli oszacować tych kosztów. Rozmowy na ten temat banki i deweloperzy będą prowadzić w listopadzie. Patrz: Mieszkania i kredyty Polski rynek kredytów hipotecznych Rynek kredytów hipotecznych w Polsce przez ostatnie lata systematycznie się rozwijał. Jednak został on zastopowany przez kryzys z końca 2008 roku, który spowodował znaczny spadek akcji kredytowej w 2009 roku. Wartość nowo udzielanych kredytów w pierwszym półroczu 2009 roku spadła o 40,32 procent w stosunku do analogicznego okresu roku 2008. Od tego momentu banki i instytucje nadzorujące wprowadziły wiele zmian, które przyczyniły się do zmian struktury walutowej  nowo udzielanych kredytów. Do 2008 roku głównym graczem na rynku kredytów mieszkaniowych był frank szwajcarski. W tym czasie aż trzy na cztery kredyty hipoteczne były udzielane właśnie w walucie Helwetów. Wraz z tąpnięciem na rynkach finansowych, których jednym z następstw w polskim sektorze bankowym były ograniczenia finansowania we franku szwajcarskim (wymóg wniesienia wkładu własnego, wyższe marże, całkowite wycofanie CHF w ofertach wielu banków), wydarzenia te przyczyniły się do zmiany na pozycji lidera, na rzecz złotego. Wśród nowo udzielanych kredytów w III kwartale 2008 roku kredyty w złotych wynosiły tylko 20,1 procent, ale już rok później ich udział wzrósł do 76,9 procent. Na drugą pozycję w finansowaniu mieszkań wysunęło się euro. Obniżenie Euriboru i marż kredytowych spowodowało obniżenie oprocentowania. Konsekwencją był wzrost udziału kredytów w euro, ze śladowego poniżej 1 procentowego udziału w latach 2007-2008 do niemal 25 procent w połowie 2010 roku. Na zmianę struktury walutowej miały wpływ także decyzje Komisji Nadzoru Finansowego zwiększające wymogi dotyczące liczenia zdolności kredytowej. Konieczność uzyskiwania wyższych dochodów oraz wymóg posiadania wkładu własnego lub wykupienia ubezpieczenia niskiego wkładu własnego także przyczyniły się do spadku akcji kredytowej w walutach obcych. Zmiany dotknęły w największym stopniu osoby o najniższych dochodach w znaczący sposób ograniczając lub w ogóle uniemożliwiając zaciągnięcie kredytu w walucie obcej. źródło Dom Kredytowy Notus
Źródło: ekonomia24
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA