fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rewolucje w krajach arabskich

Koniec wojny w Libii

Na ulicach Misraty Libijczycy świętowali wyzwolenie kraju
AFP
Tymczasowe władze powstańcze oficjalnie ogłosiły wczoraj w Bengazi wyzwolenie kraju
– Ogłaszamy całemu światu, że wyzwoliliśmy nasz ukochany kraj. Jego miasta, wioski, góry, pustynie, niebo – powiedział przedstawiciel władz. Rozpoczęła się wielka feta z okazji oswobodzenia kraju spod trwających 42 lata dyktatorskich rządów Muammara Kaddafiego. Oficjalna uroczystość odbyła się w Bengazi – mieście, które pierwsze zbuntowało się przeciwko reżimowi i stało się stolicą powstańców. Uczestniczyły w niej dziesiątki tysięcy ludzi.
Od kilku dni wracających z frontu zwycięzców witają tłumy. Całe rodziny obrzucają bojowników kwiatami i spryskują ich perfumowaną wodą. Radość w Libii - obejrzyj zdjęcia
Narodowa Rada Libijska zapowiedziała, że nowy rząd tymczasowy zostanie sformowany w ciągu miesiąca od ogłoszenia końca wojny. „Zaczęły się konsultacje w tej sprawie. Myślę, że zajmie to od tygodnia do miesiąca" – powiedział premier powstańczego rządu Mahmud Dżibril, który w niedzielę podał się do dymisji. Polityk zapowiedział, że nie będzie się ubiegał o stanowisko w przyszłym rządzie. Po wyłonieniu nowych władz w ciągu ośmiu miesięcy mają się odbyć wybory do parlamentu. Część ekspertów już przepowiada, że Libię czekają trudne chwile, bo kraj jest głęboko podzielony. Dowodem miało być zwlekanie z ogłoszeniem wyzwolenia. – Nie ma powodu do obaw. Podziały klanowe i plemienne są łatwe do przezwyciężenia. To nie są głębokie różnice jak między sunnitami i szyitami w Iraku. A obecne spory są na akceptowalnym poziomie, jak w wielu innych krajach, gdzie różne grupy interesów muszą się ze sobą dogadać – uspokaja „Rz" Hussain Abdul-Hussain, korespondent kuwejckiego dziennika „Al Rai".

Spór o ciało

Podjęcie decyzji o ogłoszeniu końca wojny utrudniał spór o ciało libijskiego dyktatora i wyjaśnienie okoliczności jego śmierci. 69- letni Kaddafi został schwytany w pobliżu rodzinnej Syrty, kiedy próbował wydostać się z oblężenia. Prawdopodobnie został ranny w nogi. Na nagraniu z telefonu komórkowego widać, że rebelianci go szarpią i rzucają na maskę samochodu. Kilkadziesiąt minut później już nie żył. Według oficjalnej wersji został trafiony przypadkową kulą w głowę, gdy doszło do strzelaniny między powstańcami i lojalistami Kaddafiego. Inna wersja mówi, że powstańcy dokonali samosądu. Jeden z nich głośno się chwalił, że zastrzelił dyktatora. Zachód i organizacje międzynarodowe wezwały Narodową Radę Libijską, by rozwiała te wątpliwości, bowiem utrudnią one legitymizację nowych władz. „Libijski rząd doskonale zdaje sobie sprawę, że jego reputacja została nadwerężona przez to, co się stało" – powiedział brytyjski minister obrony Philip Hammond. Narodowa Rada Libijska pod presją Zachodu zdecydowała się przeprowadzić w niedzielę sekcję zwłok Kaddafiego. Nie wyjaśniła jednak, czy śmiertelny strzał padł z broni powstańców czy lojalistów. – Powiem szczerze, że wolałbym, by żył. Chciałbym się dowiedzieć, dlaczego to zrobił Libijczykom. Chciałbym być jego oskarżycielem – mówił BBC szef Narodowej Rady Libijskiej Mustafa Abdel Dżalil. Zgodnie z muzułmańskim zwyczajem ciało należało jak najszybciej pochować. Zwłoki przetrzymywane są jednak w chłodni spożywczej w Misracie. Setki osób ustawiały się tam w kolejce, by na własne oczy przekonać się, że tyran nie żyje. Libijczycy nie rozumieją dylematów moralnych Zachodu. – Co by powiedział matkom dzieci, które zostały zabite, albo dziewczynek, które zgwałcono. Nawet gdyby zginął tysiąc razy, byłoby to za mało – mówił stojący w kolejce Abdulatif. Władze chcą mieć pewność, że ciało zostanie pochowane w tajemnicy, w nieznanym miejscu, by grób nie stał się celem pielgrzymek. Zapewniły jednak, że w ciągu kilku dni przekażą zwłoki przedstawicielom rodziny i klanu Kaddafiego. Wydania ciała domagają się żona, córka i syn Kaddafiego, którym udało się zbiec do Algierii.

Co dalej z bronią

Priorytetem dla libijskich władz jest teraz odzyskanie ogromnych ilości broni, jakie trafiły w ręce powstańców. Nie wiadomo, czy bojownicy zgodzą się ją oddać. Obawiają się, że spory między przywódcami klanów i plemion o przyszłość kraju mogą doprowadzić do wybuchu wojny. Zachodni eksperci niepokoją się zwłaszcza o wyrzutnie rakiet przeciwlotniczych, które w niepowołanych rękach mogą posłużyć do strącania cywilnych samolotów. – Chcemy wolnej i demokratycznej Libii i jesteśmy gotowi złożyć broń, kiedy rząd o to poprosi – zapewniał 24-letni powstaniec Mohamed el Burgati wracający z frontu do Bengazi. – Libia ma zaledwie kilka milionów mieszkańców i ogromne zasoby surowców. Może się stać jednym z najbogatszych państw regionu. To zmobilizuje mieszkańców, by jak najszybciej przywrócić spokój i odbudować kraj – uważa Abdul-Hussain.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA