W poniedziałek Polskie Porty Lotnicze zaprezentowały swój pomysł na przyszłość dla najmłodszego i najbardziej kontrowersyjnego polskiego portu lotniczego. Z nietrafionego politycznie motywowanego projektu lotniska nastawionego przede wszystkim na obsługę ruchu pasażerskiego z południowego Mazowsza, co kosztowało łącznie prawie miliard złotych, ma stać się sprawnym lotniskiem hybrydowym odpowiadającym na realne potrzeby rynku.
Z tego artykułu się dowiesz:
- Jakie zmiany w działaniu Lotniska Warszawa-Radom przewiduje nowa strategia?
- Jakie wyzwania finansowe stoją przed Lotniskiem Warszawa-Radom?
- Jakie znaczenie dla regionu ma radomski port lotniczy według najnowszego raportu?
- Jakie dodatkowe funkcje będzie pełnić Lotnisko Warszawa-Radom w przyszłości?
Nowa strategia dla Lotniska Warszawa-Radom. Pasażer to za mało
Będzie to polegało na łączeniu działalności pasażerskiej z dodatkowymi funkcjami. Jak zaznaczono w nowej strategii, celem jest stabilizacja operacyjna i finansowa lotniska dzięki zróżnicowaniu źródeł przychodów oraz lepszemu wykorzystaniu istniejącej infrastruktury.
W 2025 r. Lotnisko Warszawa-Radom obsłużyło 95 646 pasażerów i wykonano tam 2 216 cywilnych operacji lotniczych. Ta działalność przyniosła stratę w wysokości 42 mln zł. To i tak mniej, niż prognozowano (nawet 57 mln), ale więcej, niż rok wcześniej (38 mln).
Pomimo kosztownej inwestycji, port narzeka na niskie zainteresowanie przewoźników i pasażerów. Osiągnięcie rentowności portu w najbliższym czasie jest uważane za nierealne. Wielokrotnie także pojawiały się sugestie, że dla PPL najkorzystniej byłoby to lotnisko zamknąć. – Nadzieja umiera ostatnia – komentował wiceminister infrastruktury Maciej Lasek podczas styczniowej prezentacji planów dla lotniska Chopina pytany o taką właśnie opcję. I wyraźnie PPL postanowiły uratować radomski projekt.