fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekonomia

Szczegółowych ustaleń brak

AFP
Mateusz Pawlak
Robert Mazurek
Ministrowie finansów Unii Europejskiej w Brukseli są zgodni - banki trzeba dokapitalizować. Wciąż jednak nie wiadomo ile potrzeba na to pieniędzy
Jest wstępna zgoda na plan dokapitalizowania europejskich banków, ale wciąż nie ma odpowiedzi na najważniejsze pytanie - ile pieniędzy trzeba będzie na ten cel przeznaczyć.
Przełomu więc nie ma, są tylko ustalenia, że banki najpierw będą musiały skorzystać ze środków własnych, by w związku z kryzysem pokryć swoje straty i poprawić kondycję finansową. Dopiero później będą mogły otrzymać wsparcie z budżetu państwa, a w ostateczności skorzystają z europejskiego funduszu ratunkowego. Jest ogólne porozumienie, aby ustalić wyższy (z 5 do 9 proc.) wskaźnik płynności konieczny do spełnienia przez banki, by zdały nowe, ostrzejsze testy wytrzymałości, które przeprowadzi Europejski Urząd Nadzoru Bankowego (EBA) w bankach kluczowych dla unijnego systemu bankowego. Za podwyższeniem wskaźnika do 9 proc. opowiadają się głównie Niemcy i EBA. Zastrzeżenia zgłaszały głównie kraje tzw. Południa.
- Mamy konsensus co do działań, które przekażę do Rady Europejskiej, która będzie miała miejsce jutro. Była ogólna zgoda, że te propozycje zawarte w konsensusie muszą być częścią ogólnego pakietu rozwiązań - oświadczył Jacek Rostowski, który prowadził od rana posiedzenie Ecofinu w Brukseli, przygotowujące niedzielny szczyt UE i strefy euro. - Jednym z kluczowych elementów jest tak zwana ściana pożarowa, która musi być wystarczająco duża i wiarygodna, aby zapewnić, że nie będzie rozpowszechniał się wirus braku zaufania z jednych państw strefy euro do innych państw strefy euro - dodał minister. Do uzgodnienia pozostaje jeszcze suma pieniędzy, którą trzeba będzie przekazać na wsparcie europejskich banków, by uchronić je przed kryzysem, konieczne jest też ustalenie bezpiecznego poziomu ich płynności. Te kwestie będą musieli uzgodnić jutro na szczycie unijni przywódcy wraz z innymi elementami planu ratunkowego. Chodzi o to jak duży będzie udział sektora prywatnego w ratowaniu Grecji, czyli jak wielkie straty będą musieli ponieść inwestorzy, którzy mają greckie obligacje. Ostatnia kwestia do uzgodnienia to wzmocnienie europejskiego funduszu ratunkowego dla bankrutujących krajów z 440 miliardów euro do biliona a nawet dwóch bilionów euro. W tej sprawie Francja spiera się z Niemcami. Prezydent Nicolas Sarkozy powiedział wprawdzie, że jest postęp w rozmowach, ale ostateczne decyzje zapadną dopiero na środowym szczycie. Na jutrzejszym spotkaniu europejskich liderów odbędzie się tylko dyskusja w tej sprawie.
Źródło: ekonomia24
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA