fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Media i internet

Gazetowy sposób na Internet

Fotorzepa, Robert Gardziński Robert Gardziński
Magdalena Lemańska
Ponad jedna czwarta Amerykanów szuka informacji w sieci. Gazety coraz częściej każą za to płacić
Za Oceanem już 16 proc. ludzi wyszukuje najnowszych informacji, korzystając z laptopa, 3,3 proc. używając smartfona, a 2 proc. tabletu.Tak wynika z najnowszego raportu firm Innovation International Media Consulting Group iHarris Interactive zamieszczonego w raporcie Innowacje w gazetach Stowarzyszenia Gazet i Producentów Treści. Po papierowe wydania gazet lokalnych i ogólnokrajowych sięga 15,5 proc. ludzi. Za pięć lat ta liczba skurczy się do12,7 proc., a ci, których pierwszym odruchem w poszukiwaniu newsa będzie sięgnięcie po tablet, laptopa czy komórkę, będą stanowili prawie jedną trzecią społeczeństwa.
Palącą kwestią staje się w tej sytuacji dla wydawców wypracowanie modelu, który zapewniłby im jak najwyższe wpływy z działalności w sieci. Niektórym projektom udaje się zarabiać dzięki samym cyfrowym reklamom. Dobrym przykładem jest New York Magazine. We wrześniu przyciągnął on w sieci 10,5 mln unikalnych użytkowników, dzięki położeniu nacisku na często aktualizowane blogi swoich autorów. To rekordowo wysokie w historii pisma zainteresowanie zapewniło mu wpływy z internetowych reklam o jedną czwartą wyższe niż rok wcześniej i dwa razy wyższe niż dwa lata temu.
Duże amerykańskie i międzynarodowe media, jak New York Times, Wall Street Journal czy Financial Times pozamykały z kolei swoje witryny i wprowadziły tzw. bramki płatnicze. Mimo początkowej fali krytyki wszystko wskazuje na to, że obrany przez nie system działa. - Może być przedwczesne twierdzenie, że New York Times znalazł właściwy model na biznes gazetowy w dobie cyfrowych mediów, ale wdrożony przez nich w marcu tego roku system płatności działa pod każdym względem - konkluduje w raporcie WAN-IFRA Juan Senor, partner w Innovation International Media Consulting Group. Za miesięczny dostęp do witryny NYT płaci się od 15 do 35 dol. (w zależności od tego, czy wykupuje się dostęp do wersji online przez komputer czy także na iPada i smartfon). Po dwóch kwartałach tego roku NYT ma 250 tys. płatnych subskrybentów czytających wyłącznie wersje online. Jak informował Arthur O. Sulzberger Jr., wydawca NYT na światowym kongresie INMA (Międzynarodowe Stowarzyszenie Mediów Informacyjnych) w Nowym Jorku, system działa, bo choć wprost blokuje bezpłatny dostęp do treści NYT, jest w niektórych miejscach celowo dziurawy, by nie zniechęcać czytelników. I tak np. osobie, która ma już płatne konto, umożliwia zalinkowanie ciekawego tekstu na Twitterze czy Facebooku w pełnej, bezpłatnej dla znajomych wersji. Słabsze lokalne media jednoczą siły, by pobierać opłaty za treści w sieci: jak podał niedawno The Economist, na Słowacji wspólny, płatny portal ma dziewięć gazet krajowych. Chroni je płatna bramka Press+. Po zalogowaniu czytelnik może zrobić sobie przegląd prasy, a wydawcy dzielą się pozyskanymi od niego opłatami. Popularnym rozwiązaniem z uwagi na siłę rażenia jego producenta jest też Google One Pass - system ograniczający dostęp do treści w gazetach (wydawcy mogą wykorzystywać go na swoich witrynach). Na naszym rynku wydawcy stawiają raczej na płatne aplikacje na tablety i smartfony. Na Słowacji prawie żadne treści wydawców sieci nie są już dziś darmowe. - W Polsce nie ma jednak na razie dyskusji na temat podobnych rozwiązań wśród wydawców - mówi Maciej Hoffman, dyrektor generalny Izby Wydawców Prasy.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA