fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Publicystyka

PSL - kampania wyborcza - Igor Janke

Igor Janke
Fotorzepa, Waldemar Kompala Waldemar Kompala
PSL zdobył poparcie nie na skutek spektakularnej kampanii, ale w wyniku stałej pracy nad elektoratem
Czy ktoś słyszał o tegorocznej kampanii PSL? Tylko ten, kto bardzo interesuje się polityką i uważnie śledzi strony internetowe, zauważył trochę zabawny, trochę kiczowaty klip tej partii z piosenką o tym, że Polska jest ważna i że trzeba wybierać ludowców. Hasło wyborcze „Człowiek jest najważniejszy" zna zapewne część – bo nie wierzę, że wszyscy – działaczy PSL i grupka dziennikarzy. W skali ogólnopolskiej kampanii partii Waldemara Pawlaka niemal nie było. Żadnego jasnego przesłania, żadnej wizji. Jedynie niezbyt oryginalne billboardy przypominały, że ta partia w ogóle istnieje i startuje w wyborach.
Tylko czy to na pewno błąd? Kampanie ludowców zawsze były bezbarwne, pozbawione polotu, niekontrowersyjne, spokojne. Nikt ich nie atakował, oni nikogo też. Stali z boku. Równie spokojni jak wyprana z emocji twarz wicepremiera Waldemara Pawlaka.  
W sondażach PSL zawsze balansowało na granicy wejścia do parlamentu, wiele razy wróżono mu już pożegnanie z wielką polityką. Po czym zawsze się okazywało, że ma stabilną pozycję. Także w tym roku ludowcy zdobyli ponad 8 proc. Umiarkowane poparcie dwukrotnie dało Waldemarowi Pawlakowi stanowisko premiera, a jego partia kilkakrotnie współtworzyła rządzącą koalicję. Ludowcy politykę traktują nie ideowo, ale transakcyjnie Siła PSL leży bowiem w konsekwencji. Ludowcy zdobywają poparcie nie w trakcie spektakularnych kampanii, ale w wyniku stałej pracy nad swoimi wyborcami. To jedyna partia, która ma tak precyzyjnie zdefiniowany elektorat i niezmiennie zabiega o jego interesy. Robi to w sposób, który niejednokrotnie wywoływał oburzenie: przez załatwianie stanowisk, kierowanie dopłat unijnych, wspomaganie drobnych rolników i wielkich przedsiębiorców rolnych. W samorządach gminnych i powiatowych, w sejmikach wojewódzkich PSL ustawia się tam, gdzie może decydować o rozdziale zleceń, pieniędzy, pracy dla swoich ludzi. Politykę traktuje nie ideowo, ale czysto transakcyjnie. Ktokolwiek akurat sprawuje władzę w partii, potrafi się dogadać  zarówno z Leszkiem Millerem, Donaldem Tuskiem, jak i Jarosławem Kaczyńskim. Pawlak jako wicepremier bardzo skutecznie, często w sposób wywołujący kontrowersje, dba o interesy wielkiego biznesu rolnego, który eksportuje żywność do Rosji, ale pamięta też o wszystkich tych, którzy dostają dotacje z Unii Europejskiej. Media mogą go potępiać za parcie do niekorzystnej dla Polski umowy gazowej, ale prawdopodobnie jednym z efektów życzliwości Pawlaka dla rosyjskich interesów w pewnych branżach jest większa otwartość Rosjan na interesy polskich przedsiębiorców rolnych. Czy w skali całego państwa jest to dla Polski korzystne, to inna sprawa, ale dla biznesu, z którym PSL jest związany – na pewno. Przez lata ludowcy spokojnie wysłuchiwali zarzutów o nepotyzm, o handel polityczny, o wchodzenie w niejasne układy – i robili swoje. Karmili armię ludzi, którzy wiedzieli, że ta partia jest dla nich prawdziwym życiowym oparciem. Dziś w polityce już niemal wszyscy handlują wszystkim, więc ostrze zarzutów nieco się stępiło. Poza tym i tak tego typu oskarżenia nigdy nie trafiały na podatny grunt na wsi. Niezbyt wielki, ale bardzo stabilny elektorat ludowców nie potrzebuje silnych bodźców w kampanii, bo te bodźce otrzymuje regularnie przez cztery lata kolejnych kadencji.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA