fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

NN – co roku tracą szansę na odkrycie własnej tożsamości

fot. khrawlings
Flickr
W policyjnych statystykach funkcjonują jako „NN”. Każdego roku ich liczba w Polsce rośnie
Nadchodzi dzień, gdy choroba wyłącza im pamięć. Albo po wypadku nie mogą sobie przypomnieć nawet własnego imienia.
Liczba osób, których tożsamości nie udaje się ustalić, zwiększa się z roku na rok. Na koniec 2008 r. w policyjnych bazach zarejestrowano ich 144. Z końcem ubiegłego – 162. Od  stycznia do  sierpnia przybyło 60 „NN". Ustalono tożsamość tylko części z nich. Na początku września rejestr liczył już 176 osób. – Najczęściej powodem trudności z ustaleniem ich personaliów jest choroba lub zakłócenie czynności psychicznych. Są to zazwyczaj osoby starsze – mówi „Rz" Grażyna Puchalska z KGP.
W 2009 r. na ławce przy dworcu kolejowym w Ustrzykach Dolnych znaleziono starszego, wycieńczonego mężczyznę. Kulturalny, z dużą wiedzą. Nie umiał jednak powiedzieć, jak się nazywa, gdzie mieszka i po co przyjechał. Nie miał dokumentów. Twierdził, że w czasie powstania warszawskiego roznosił prasę podziemną, i podał swoje konspiracyjne nazwisko. Ale okazało się, że nikt taki nie istnieje. – Policja umieściła jego zdjęcia w Internecie. Rozpoznały go dzieci mieszkające za granicą –  opowiada „Rz" Bohdan Ślusarz, kierownik Domu Inwalidy Bezdomnego w Sanoku, do którego trafił mężczyzna. – Okazało się, że był marynarzem, mieszkał pod Warszawą. Miał zanik pamięci, wsiadł w pociąg i przyjechał w nasze okolice. Najmniejsze szanse na szczęśliwe zakończenie mają ludzie, którzy jako „NN" w policyjnych bazach funkcjonują od lat. Na 60 przypadków z tego roku udało się ustalić tożsamość ponad połowy (38). A z zarejestrowanych przed kilkoma laty tylko ośmiu dowiedziało się, kim są. – Im starsza sprawa, tym trudniej ją rozwiązać – mówi insp. Puchalska. – Największy problem z ustaleniem tożsamości jest wtedy, gdy rodzina nie zgłosi zaginięcia bliskiego i nie jest możliwe dopasowanie osoby zaginionej do figurującej w bazach jako „NN" – mówi Aleksandra Andruszczak-Zin z Itaki. – W naszej bazie jest dziś 48 wizerunków osób o nieustalonej tożsamości. To ludzie, którzy np. doznali urazu w  wypadku i nie pamiętają, kim są lub mają zaniki pamięci wynikłe z wieku. Najstarsze zgłoszenia dotyczą osób od kilkudziesięciu lat przebywających w domach opieki społecznej. Itaka prezentuje zdjęcia osób odnalezionych na stronie www.zaginieni.pl. Policja publikuje zdjęcia w sieci i mediach, ale internetowego serwisu osób „NN" nie ma. – Rozważamy, czy istnieje możliwość i potrzeba stworzenia takiej odrębnej strony ze zdjęciami osób o nieustalonej tożsamości – mówi Mariusz Sokołowski, rzecznik KGP. Funkcjonariusze pobierają też odciski palców i sprawdzają, czy „NN" nie figurują w policyjnych bazach. – Zdarzają się osoby, które twierdzą, że nie wiedzą, kim są, by uchronić się od odpowiedzialności za jakieś przestępstwo. Gdy odciski są w bazach, mistyfikację łatwo wykryć – mówi funkcjonariusz zajmujący się w KGP poszukiwaniami. Jeśli przez rok nie udaje się ustalić, kim jest „NN", można  zacząć procedurę nadania takiej osobie nowej tożsamości. Sąd nadaje jej nowe imię i nazwisko. Coraz więcej „NN" Na początku roku w rejestrach policji były 162 osoby o nieustalonej tożsamości. Do końca sierpnia przybyło 60 przypadków. Część udało się rozwiązać, ale w rejestrach wciąż figurowało 176 osób oznaczonych jako „NN".
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA