fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Ostatnia szansa Amandy Knox

Amanda Knox
AP
Piotr Kowalczuk
Sensacyjny wyrok w jednym z najgłośniejszych procesów tego stulecia
Korespondencja z Rzymu
Sąd Apelacyjny w Perugii orzekł, że Amerykanka Amanda Knox i jej włoski partner Raffaele Sollecito, skazani w pierwszej instancji za zamordowanie brytyjskiej studentki, są niewinni i mogą wracać do domu. Na ogłoszenie wyroku czekało ponad 400 dziennikarzy z całego świata. Wiele włoskich stacji telewizyjnych i radiowych przerwało nadawanie programów, by na żywo przekazać odczytanie tuż przed godz. 22 decyzji obradującej przez ponad 10 godzin ławy przysięgłych, a potem rozpocząć ciągnące się do późnej nocy poświęcone sprawie programy publicystyczne. Tłum zgromadzony przed gmachem sądu witał decyzję na przemian okrzykami „hańba!" i brawami.
Tak dobiegł końca sequel światowego przeboju medialnego „Czy ten anioł mógł zabić?", czyli proces apelacyjny atrakcyjnej Knox. Na ławie oskarżonych oprócz niej i Sollecito zasiadł również włoski wymiar sprawiedliwości, a przede wszystkim media, które praktycznie zlinczowały oskarżonych na długo zanim w grudniu 2009 r., po ponad dwóch latach od tragedii, zapadł wyrok pierwszej instancji: 26 lat więzienia dla niej i rok mniej dla niego. Trzeci oskarżony, pochodzący z Wybrzeża Kości Słoniowej Rudi Guede, dostał 16 lat, bo zgodził się na przyśpieszony tryb procedowania. Wyrok jest totalną kompromitacją włoskiego wymiaru sprawiedliwości i sposobu prowadzenia śledztwa. Bo albo Włosi skazali i więzili przez cztery lata troje niewinnych ludzi, albo nie potrafili udowodnić winy mordercom. Obrona wskazywała na poważne błędy śledczych, szczególnie jeśli chodzi o badania DNA mające świadczyć o obecności Knox i Raffaele na miejscu zbrodni, co potwierdzili eksperci niedopuszczeni do głosu w pierwszej instancji. Morderstwo wywołało natychmiast medialną histerię, zaangażowanie opinii publicznej, a nawet polityków. Przyczyn można szukać w piorunującej mieszance domniemanych okoliczności tragedii, jakby żywcem wyjętych z kasowego thrillera: krew, seks, narkotyki, seans satanistyczny, piękna femme fatale. O rozgłosie zadecydowało jednak wciągnięcie w sprawę mediów – zarówno przez policję i prokuraturę, jak też przez rodzinę i przyjaciół Knox. W efekcie o zbrodni napisano już kilkanaście książek, tysiące artykułów i nakręcono film. Trudno uniknąć wrażenia, że włoscy policjanci, prokuratorzy i śledczy przy okazji głośnego mordu chcieli się osobiście wypromować. Stali się gwiazdami telewizyjnych programów we Włoszech, USA i Wielkiej Brytanii. Może dlatego do mediów niemal natychmiast przeciekły informacje o hipotezie prokuratury (oddalonej potem przez sąd), że chodziło o satanistyczny mord rytualny podczas orgii pod dyktando Amandy. Włoska i brytyjska prasa ochrzciły ją „Lucyferką" i „Aniołem Śmierci". Co więcej, śledczy okłamali dziewczynę, że jest nosicielką wirusa HIV. Przerażona Amanda w prowadzonym w więzieniu dzienniczku zaczęła zastanawiać się, kto mógł ją zarazić, wymieniając przy okazji sześciu partnerów, których miała w swoim 20-letnim życiu. Pamiętnik zarekwirowano i natychmiast trafił w ręce dziennikarki „Corriere della Sera" Fiorenzy Sarzanini. Tak powstała książka „Amanda i inni", którą reklamowano pod hasłem „Chcesz poznać prawdę o mordzie w Perugii zanim sąd ogłosi wyrok? Przeczytaj!". Rodzice Amandy też nie próżnowali. Zorganizowali kampanię z udziałem senator Marii Cantwell. Ta uznała, że Knox padła ofiarą antyamerykanizmu i zainteresowała sprawą sekretarz stanu Hillary Clinton. W obronie Knox stanął też jeden z najbogatszych Amerykanów Donald Trump. Zdaniem ekspertów wypowiadających się tuż po wyroku, śledczy zapomnieli, że aby skazać, trzeba dowodów, a nie mobilizowania opinii publicznej.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA