Wiadomości

Kaczyński pisarzem zakazanym w Łazienkach

Jarosław Kaczyński
Fotorzepa, Marian Zubrzycki
PKW: wydanie książki lidera PiS nie narusza prawa wyborczego. Władze parku nie zgodziły się mimo to na jej promocję
Uroczysta premiera książki Jarosława Kaczyńskiego „Polska moich marzeń", której organizację Fundacja Republikańska i wydawnictwo Akapit zaplanowały na środę, nie odbyła się. Na wieczór autorski w Starej Pomarańczarni nie zgodziła się dyrekcja stołecznych Łazienek.
– Fundacja Republikańska nie poinformowała nas, o promocję jakiej książki chodzi. Kiedy dowiedzieliśmy się, że będzie miała charakter polityczny, natychmiast poinformowaliśmy jej przedstawicieli, że nie może się odbyć w Łazienkach – mówi „Rz" Katarzyna Obuchowicz-Skopiec, rzeczniczka Łazienek. Tłumaczy, że zgodnie z zarządzeniem dyrekcji na terenie muzeum nie mogą się odbywać żadne imprezy polityczne. Zdaniem Fundacji zakaz wydano w ostatniej chwili, a decyzja ma charakter polityczny. – Załatwiliśmy wszystkie formalności i nie było problemów. Pojawiły się, gdy w poniedziałek podczas pokazu filmu „Lider", dołączonego do książki, podaliśmy, że w Pomarańczarni odbędzie się spotkanie autorskie z Kaczyńskim – mówi „Rz" Przemysław Wipler, prezes fundacji. – O decyzji dyrekcji Łazienek zostaliśmy poinformowani telefonicznie dopiero we wtorek.
Wipler przypomina, że w maju 2010 r. dyrekcja Łazienek zgodziła się na organizację w pałacu Na Wodzie spotkania Honorowego Komitetu Bronisława Komorowskiego, popieranego przez Platformę Obywatelską w wyborach prezydenckich. – Zarządzenie obowiązuje od lipca 2010 r. Można je znaleźć na naszej stronie internetowej – tłumaczy Katarzyna Obuchowicz-Skopiec. W poniedziałek „Rz" informowała o planach promocji książki Kaczyńskiego. Oprócz pokazów filmu na spotkaniach w terenie i jego prezentacji w Internecie w całej Polsce miały się ukazać reklamujące ją billboardy z wizerunkiem lidera PiS. Sprawa wywołała burzę – politycy PO przekonują, że PiS w ten sposób obchodzi przepisy o finansowaniu kampanii wyborczej. – Dziwi fakt, że lider partii mającej prawo w nazwie omija prawo wyborcze, promując swoją książkę – oburza się rzecznik PO Paweł Olszewski. Dzień wcześniej głos zabrał Donald Tusk. – Pamiętam, że gdy wydawałem książkę „Solidarność i duma" przed oficjalnym rozpoczęciem kampanii (w 2005 r.), najwięcej krzyku podnosił wtedy Jarosław Kaczyński, zarzucając, że to jest tak naprawdę kampania. Dziś prezes Kaczyński nawet nie udaje i w trakcie kampanii miesza kampanię polityczną z promocją książki, ale jak widać, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia – mówił dziennikarzom. Do wydarzeń z kampanii w 2005 r., gdy ok. 700 billboardów sfinansowanych przez Janusza Palikota promowało książkę Donalda Tuska, odniósł się jeszcze w poniedziałek Jarosław Kaczyński. – Zakładam, że w Polsce jest konstytucyjna równość obywateli – mówił. Ale jak ustaliła „Rz", kampania, choć sfinansowana przez wydawnictwo Akapit, budziła wątpliwości w samym sztabie PiS. Jak poinformowała nas Państwowa Komisja Wyborcza, PiS zwrócił się do niej z oficjalnym zapytaniem. Eksperci PKW uznali, że promocja książki przepisów nie łamie. – Jeśli nie ma charakteru agitacji wyborczej, to promocja książki nie podlega ograniczeniom prawa wyborczego. Polityk jest osobą publiczną i może uczestniczyć w wielu wydarzeniach niezwiązanych bezpośrednio z kampanią – tłumaczy Krzysztof Lorentz z biura prawnego Krajowego Biura Wyborczego. – Podobnie jest z billboardami, które mają promować książkę – dodaje i podkreśla, że stanowisko PKW w tej sprawie od lat jest takie samo i podobnie potraktowano promocję książki Donalda Tuska w 2005 r.   O wygranej i możliwych koalicjach Koalicja z SLD po wyborach wykluczona. Z PSL już nie – Jarosław Kaczyński udzielił wywiadu Bogdanowi Rymanowskiemu z TVN 24. Prowadzący próbował dowiedzieć się, jakie są wyniki sondaży zlecanych przez PiS. Kaczyński odpowiedzi nie udzielił, ale w rozmowę na temat możliwych koalicji po wyborach już dał się wciągnąć. – Życie się rozmaicie toczy – odpowiadał, pytany o koalicję z PSL. – Niczego nie wykluczam, nawet tego, że będziemy mogli rządzić samodzielnie – podkreślał. Dodał, że wyklucza jedynie współpracę z SLD w rządzie. Rozmowa dotyczyła też gospodarki, m.in. zarzutów ministra finansów, że program PiS jest nierealistyczny. – Mówi tak na zamówienie partyjne – oceniał Kaczyński. Jego zdaniem obecny wzrost gospodarczy to zasługa Zyty Gilowskiej, minister finansów w jego rządzie. Nie wykluczył podniesienia podatku dla najbogatszych. I ostro krytykował Donalda Tuska: – Nie da się z cygarem w ręku, pijąc dobre wino i oglądając mecze właściwie rządzić Polską – mówił. Wyjaśnił, że te zwyczaje premiera zna z książki dziennikarzy „Rz" Pawła Reszki i Michała Majewskiego. —syl
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL