Prawo karne

Dozór skazanego: elektroniczna obroża trafi do kodeksu karnego

Fotorzepa, Rafał Guz rg Rafał Guz
Od nowego roku może radykalnie wzrosnąć liczba skazanych,wobec których sądy będą stosować dozór elektroniczny
– Rozpoczęliśmy prace nad  projektem zmian kodeksów karnego i karnego wykonawczego – mówi Krzysztof Kwiatkowski, minister sprawiedliwości. Odbywanie kary pozbawienia wolności w SDE będzie jedną z jej kodeksowych form.
Możliwość odbywania kary pozbawienia wolności w systemie dozoru elektronicznego pojawiła się we wrześniu 2009 r. Zapisano ją w specjalnej ustawie o wykonywaniu kary pozbawienia wolności w systemie dozoru elektronicznego. Elektroniczna bransoleta miała funkcjonować przez pięć lat – do końca 2014 r. Już dziś wiadomo, że pozostanie w naszym prawie na dłużej.

System sobie radzi

Prawdziwy boom SDE przeżywał od 24 czerwca 2010 r., kiedy weszła w życia nowela ustawy o SDE pozwalająca na wykonywanie kary pozbawienia wolności w tym systemie osobom skazanym na kary do roku więzienia (wcześniej pół roku).
3 tys. osób odbyło karę więzienia z elektroniczną obrożą Do tej pory z elektronicznej bransolety skorzystało 3 tys. osób; dziś odbywa karę 1,5 tys., a 230 czeka na decyzję sądu. Od stycznia 2012 r. mogą ich przybyć tysiące, bo – po pierwsze – do SDE dołączą kolejne apelacje: katowicka, szczecińska, wrocławska i część apelacji łódzkiej, a po drugie – elektroniczne bransolety założą pseudokibice ukarani zakazem stadionowym. – Do dziś zaledwie 6 proc. odbywających kary w SDE złamało zasady (nie przestrzegało harmonogramu) i wróciło do więzienia – informuje gen. Paweł Nasiłowski, pełnomocnik ministra sprawiedliwości do spraw wdrożenia systemu. Mówi też, że nie było masowego niszczenia urządzeń, zdarzyły się zaledwie dwa takie przypadki. Wśród zalet systemu wymienia się też oszczędności. – Miesiąc odbywania kary pozbawienia wolności w SDE do końca tego roku kosztuje 40 zł – podaje minister Kwiatkowski. Od stycznia 2012 r. będzie kosztował dużo drożej, bo 564 zł. – Biorąc pod uwagę, że miesiąc utrzymania skazanego za kratami kosztuje 2,3 tys. zł, i tak oszczędzamy 1,8 tys. zł na jednej osobie – wylicza. 192 skazanych wróciło do zakładów karnych po złamaniu harmonogramu ustalonego przez sąd Zainteresowanie takim odbywaniem kary rośnie. Od stycznia tego roku do końca sierpnia wpłynęło ponad 8 tys. wniosków od skazanych z siedmiu apelacji. Z tego 7,5 tys. złożyli skazani i obrońcy, 441 dyrektorzy zakładów karnych, 30 kuratorzy, a 24 inne osoby. Jak wynika ze statystyk, ponad 2,7 tys. wniosków nie uwzględniono, a 937 umorzono.

Kontrolny patrol

Wraz z SDE uruchomiono także 12 centrów patrolowych działających w całej Polsce. Ich rozmieszczenie zaplanowano tak, by dojazd na miejsce – do domu skazanego z obrożą – zajmował maksymalnie trzy godziny. Kontrola każdego skazanego odbywa się co najmniej raz na 28 dni. Patrole mogą jednak interweniować w każdej chwili. O tym, jak wygląda dzień skazanego z obrożą oraz przestrzeń, po której może się poruszać, decyduje sąd, ustalając dla każdego indywidualny harmonogram. Bierze pod uwagę pracę, którą wykonuje zainteresowany, oraz jego obowiązki domowe. Skazany zawsze musi odbierać telefony z Centrum Monitorowania oraz umożliwić dostęp pracownikom do miejsca odbywania kary i urządzeń monitorujących. W godzinach 6 – 22 może go w domu odwiedzić kurator. Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: a.lukaszewicz@rp.pl Więcej w serwisie: Prawnicy, doradcy i biegli » Projekty aktów prawnych » Zmiany w kodeksie karnym i procedurze karnej Prawo dla Ciebie » Twoje prawo » Prawo karne
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL