Świat

Masowy grób w Trypolisie

Stołeczne więzienie Abu Salim nadal przeszukiwane jest przez rewolucjonistów
Archiwum
Znaleziono masowy grób 1270 osób zabitych w więzieniu Abu Salim w 1996 r. przez bezpiekę Kaddafiego
Według cytowanego przez telewizję al Dżazira rzecznika Rady Wojskowej Trypolisu Chaleda al Szarifa groby odkryto około dwóch tygodni temu. Odnaleziono je dzięki zeznaniom osób, które aresztowano w związku z podejrzeniami, że uczestniczyły w masakrze.

Libijska Bastylia

– Odkrycie tych grobów jest bardzo ważnym wydarzeniem. Więzienie Abu Salim było bowiem naszą libijską Bastylią, jednym z głównych celów rewolucji – powiedział "Rz" analityk libijski Anas el Gomati. – To przed Abu Salim protestowały w pierwszych dniach rewolucji rodziny uwięzionych, to zdobycie tego więzienia stało się podstawowym zadaniem przeciwników reżimu. Jak podkreślił, wokół Abu Salim stoją wybudowane niedawno domy mieszkalne i krążyły pogłoski, że znajdują się tam  masowe groby.
– Mój brat siedział w tym więzieniu. To, co później opowiadał, to prawdziwy horror. Tortury, gwałty, głodzenie i upokarzanie więźniów. Masowe egzekucje. Dla Libijczyków Abu Salim było mrocznym symbolem koszmaru, jakim dla naszego narodu był reżim Kaddafiego i jego służba bezpieczeństwa – mówi "Rz" libijski dysydent Fadel Lamen. Według niego oprawcy z Abu Salim zostali przeszkoleni przez NRD-owskich bezpieczniaków. – Kaddafi bardzo blisko współpracował ze Stasi. Po upadku NRD przygarnął wielu tamtejszych "specjalistów". Uczyli jego ludzi, jak przesłuchiwać i łamać więźniów. A także w jaki sposób się ich "pozbyć" – podkreślił Fadel Lamen. – W najbliższych tygodniach świat usłyszy o wielu takich miejscach jak Abu Salim. Trwają bowiem poszukiwania tajnych miejsc, gdzie ludzie dyktatora dokonywali egzekucji.

Lato 1996

Informacje o masakrze pojawiły się latem 1996 r. Rząd Libii natychmiast zaprzeczył, że miała ona miejsce. Ale w latach 2001 i 2002 władze w Trypolisie zaczęły informować rodziny niektórych więźniów z Abu Salim, że ich krewni czy kuzyni zmarli, nie podając jednak żadnych szczegółów i nie wydając zwłok. W kwietniu 2004 r. Muammar Kaddafi publicznie przyznał, że w Abu Salim miały miejsce zabójstwa. W maju 2005 r. delegacja organizacji obrony praw człowieka Human Rights Watch (HRW) odwiedziła Abu Salim. Jak później podała w swym raporcie, szef kierujących więzieniem służb bezpieczeństwa płk Tohamy Chaled przyznał, że rozpoczęto dochodzenie w sprawie masakry, ale nic ponadto. W latach 2004 i 2006 Human Rights Watch udało się dotrzeć do Husseina al Shafa, byłego więźnia  żyjącego w USA. Jak sam twierdził, siedział w Abu Salim od 1988 do 2000 r. pod zarzutami politycznymi, nigdy jednak nie był sądzony. W 1996 r. pracował w kuchni.

Dramat 28 czerwca

Opowiadał, że dramat rozpoczął się 28 czerwca o 4.40 rano. Wówczas to więźniowie z bloku 4. pochwycili strażnika imieniem Omar, który przynosił im żywność. Setki więźniów z bloków: 3., 5. i 6., uciekło z cel. Protestowali przeciwko ograniczaniu spotkań z rodzinami i fatalnym warunkom więziennego bytowania, które się pogorszyły, zwłaszcza kiedy rok wcześniej kilku osadzonych uciekło. Pięć, może siedem minut potem, strażnicy zaczęli z dachów strzelać do więźniów znajdujących się na otwartej przestrzeni. 16, może 17, zostało trafionych. Pierwszym, który zmarł, był Mahmud al Mesiri. Osadzeni schwytali dwóch strażników jako zakładników. Pół godziny później przybyli dwaj czołowi oficerowie służb bezpieczeństwa. Abdullah Sanussi – szwagier Kaddafiego – rozkazał, by przerwać ogień i wezwać osadzonych, aby wyłonili reprezentację do rozmów. Al Shaf twierdzi, że obserwował negocjacje z kuchni. Więźniowie poprosili Sanussiego o czyste ubrania, lepszą opiekę medyczną, wizyty rodzin i prawo do sądu. Sanussi powiedział, że postara się spełnić ich żądania, ale muszą wrócić do cel. Osadzeni się zgodzili. Niedługo potem zgromadzono setki więźniów na dziedzińcach więzienia. Ok. godz. 11 rozpoczęła się strzelanina, słychać było wybuchy granatów. Było jeszcze jedno potwierdzenie przebiegu wydarzeń – raport Narodowego Frontu Ocalenia Libii mającego siedzibę poza krajem. Cytował innego byłego więźnia, którego opisy horrorów z Abu Salim były podobne. Według Tohamy'ego Chaleda było inaczej: grupa więźniów usiłowała uciec, przejęła broń i strażnicy musieli z nią walczyć. Ale w tę wersję wydarzeń nikt nie uwierzył. —współpraca Piotr Zychowicz Strona organizacji Human Rights Watch: www.hrw.org
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL