Energianews

Brakuje nam odpowiedniego wsparcia

dr Stanisław Pietruszko, prezes Polskiego Towarzystwa Fotowoltaiki, członek Komitetu Sterującego Europejskiej Platformy Technologicznej Fotowoltaiki, Politechnika Warszawska
Archiwum
Rozmowa z dr Stanisławem Pietruszko, prezes Polskiego Towarzystwa Fotowoltaiki, członek Komitetu Sterującego Europejskiej Platformy Technologicznej Fotowoltaiki, Politechnika Warszawska
Podczas ubiegłorocznej rozmowy na temat rozwoju fotowoltaiki w Polsce mówił pan, że niewiele dobrego dzieje się w tej branży. Zmieniło się coś od tego czasu?
Stanisław Pietruszko: Z punktu prawno-administracyjnego nic. Ciągle nie ma ustawy o odnawialnych źródłach energii. Natomiast widzę coraz większe zrozumienie wśród decydentów roli fotowoltaiki jako ekonomicznego i czystego źródła energii w Polsce. Równocześnie bardzo zwiększyła się presja branży budowlanej, by stosować fotowoltaikę jako źródło zasilania małych domów mieszkalnych. Dlaczego energia słoneczna jest, pana zdaniem, szczególnym źródłem energii na tle pozostałych źródeł energii odnawialnej?
Wyjątkowość energii słonecznej wynika z tego, że mamy jej olbrzymi nadmiar. Fotowoltaika jest bezpośrednim przetwarzaniem energii promieniowania słonecznego na energię elektryczną. Nie ma drugiego tak wygodnego źródła energii. Jakie są bezpośrednie korzyści dla odbiorców wynikające z zastosowania fotowoltaiki? Energia włożona w wytworzenie systemu fotowoltaicznego w naszych warunkach geograficznych i w zależności od zastosowanej technologii zwraca się po około trzech i pół roku, przy czasie życia systemu ok. 30 lat. Korzyścią jest także brak konieczności, jak w przypadku biomasy, ciągłego dostarczania paliwa. Naszym paliwem jest promieniowanie słoneczne. Nie jest tajemnicą, że wadą tego systemu są wysokie koszty inwestycyjne. Można tak powiedzieć, choć nie są to koszty, którymi obciążony jest pojedynczy odbiorca. Niezwykle ważna jest świadomość, że zastosowanie systemów fotowoltaicznych jest opłacalne dla jednostki wówczas, gdy wykorzystywanie ich występuje na masową skalę. W Niemczech do końca roku zainstalowano 17,2 GW mocy, a w roku 2011 planuje się zainstalowanie dodatkowych 4 – 5 GW. Ten boom na fotowoltaikę jest efektem zrozumienia, że opłacalność wynika z liczby chętnych odbiorców. To opłaca się dzięki tzw. taryfie stałej, która polega na tym, że za prąd z fotowoltaiki operatorzy płacą więcej niż za prąd z konwencjonalnych źródeł energii. Jeżeli cena prądu z konwencjonalnych źródeł energii jest na poziomie 21 – 23 eurocentów, to za prąd z fotowoltaiki operator płaci wytwórcy od 22 do 33 eurocentów w zależności, z jakich systemów uzyskiwany jest prąd i od miejsca, gdzie system jest zainstalowany. Zmierzamy do wniosku, że im więcej ludzi przekona się do energii słonecznej, tym tańsze będzie jej wykorzystanie? Dokładnie tak. I to właśnie dzieje się w Niemczech. Kiedy w 2004 roku wprowadzono tam taryfę stałą, zakłady energetyczne płaciły około 55 – 60 eurocentów za „zieloną energię", natomiast pobierały cenę na poziomie 15 – 17 eurocentów. Teraz sytuacja jest taka, że taryfa stała jest tylko o 60 proc. większa niż normalny koszt energii z konwencjonalnych źródeł. W Niemczech niebawem nastąpi zrównanie cen energii z fotowoltaiką i konwencjonalnymi źródłami. Gwałtownie maleją też koszty inwestycyjne systemów fotowoltaicznych. W latach 2009 i 2010 zmalały one odpowiednio o 25 i 13 proc. W tym roku przewidywany jest około dwudziestoprocentowy spadek. Średni koszt 1 kW mocy zainstalowanej w systemach o wielkości do 100 kW wyniósł 2190 euro w III kwartale 2011. Zgodzi się pan, że produkt nie będzie masowo wykorzystywany, jeśli ludzie nie przekonają się o jego korzyściach? Społeczeństwo przekonało się, że wykorzystywanie odnawialnych źródeł energii jest korzystne. Ludzie więcej jednak wiedzą na temat biomasy czy kolektorów słonecznych niż fotowoltaiki. Kolektory fotowoltaiczne bardzo często mylone są z kolektorami słonecznymi, czyli takimi, które podgrzewają wodę. Wiele osób nie odróżnia jednego kolektora od drugiego. Może Polacy nie poddali się jeszcze modzie na ekologiczne rozwiązania? Nie sądzę, żeby chodziło tu o modę. Ludzie potrafią liczyć pieniądze. To widać przy okazji akcji Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, dzięki której uzyskuje się 45 proc. dopłat do kolektorów słonecznych. Ludzie liczą i kalkulują, że to się opłaca. Dlatego jesteśmy świadkami boomu na kolektory słoneczne. Jest szansa na przełom w sprawie fotowoltaiki? Są dwa czynniki napędzające rynek i podążający za tym spadek cen. Z jednej strony jest to popyt, czyli wielkość rynku, a z drugiej postęp technologiczny. Ten postęp jest powolny, ale ciągły. Przeforsowanie pomysłu na fotowoltaikę jest tylko kwestią czasu. Nie odnosi pan wrażenia, że może tu chodzić o strach przed nieznanym? Tu nie chodzi o obawy. Ważniejszy jest brak świadomości, że chodzi tu rzeczywiście o czystą energię. Często spotykam się też z opinią, że to jest świetne, ale drogie. Ludzie po prostu nie zdają sobie sprawy, że te rozwiązania będą tanieć wraz z rosnącym zapotrzebowaniem. To w pewnym momencie stanie się całkowicie opłacalne bez konieczności stosowania jakichkolwiek mechanizmów wsparcia. Na razie potrzebne są mechanizmy odpowiednich zachęt. Dobrym przykładem jest funkcjonująca w Niemczech, ale też w wielu krajach Europy, taryfa stała. Na jakie wsparcie mogą liczyć chętni do zainstalowania systemów fotowoltaicznych w Polsce? Praktycznie niewielkie. Nie nadaje się? Niektórzy uważają, że produkcja energii elektrycznej ze Słońca w Polsce nie jest możliwa ze względu na niewielkie nasłonecznienie, co jest kompletną bzdurą. Niemcy fantastycznie rozwinęli fotowoltaikę, a przecież ich warunki nie różnią się od naszych. 40 kilometrów od polskiej granicy stoją dwie potężne elektrownie fotowoltaiczne (40 i 65 MW, kolejne są w budowie). Nie brakuje też głosów, że pieniądze włożone w stworzenie systemów nigdy się nie zwrócą. To także nieprawda. Koszty maleją. A ludzie chcą wiedzieć, że na tym można zyskać. Budowanie takiej świadomości jest konieczne, bo to ona właśnie może wymusić odpowiednie warunki do budowy systemów fotowoltaicznych. Tymczasem w krajowym planie działań na rzecz rozwoju odnawialnych źródeł energii fotowoltaika nadal zajmuje marginalną pozycję. Jeżeli strategia energetyczna Polski przewiduje, że do 2020 roku będą zainstalowane 2 megawaty, to jest to nieporozumienie. W Niemczech w tej chwili jest prawie 20 gigawatów. Spychanie fotowoltaiki na margines innych źródeł energii odnawialnej to jedyna bariera? Podstawową barierą jest brak mechanizmu wsparcia, jakim jest taryfa stała. Nawet jeśli ta bariera zostałaby pokonana, to pozostają jeszcze przeszkody prawno-administracyjne. W zależności od gminy czy miasta te kwestie są różnie traktowane. Raz wymagane są pozwolenia na budowę, innym razem wystarczy zgłoszenie. Konieczność uzyskania koncesji na produkcję i sprzedaż energii elektrycznej oraz wynikające stąd konsekwencje (m. in. konieczność założenia działalności gospodarczej i opłacanie ZUS) czynią proces inwestycyjny w przypadku małych systemów PV całkowicie nieopłacalnym. Proces przyłączenia do sieci jest długotrwały, trudny i kosztowny, często również z powodu sposobu ich interpretacji przez organy administracji oraz operatorów sieci energetycznej. Ponadto istniejące procedury są jednakowe dla systemów PV o mocy zarówno kilku kilowatów, jak i kilku megawatów. W Polsce funkcjonuje tylko dziesięć systemów fotowoltaicznych. To mówi samo za siebie. Unia Europejska postawiła przed Polską wymóg, że udział energii odnawialnej ma sięgnąć 15 proc. do 2020 roku. Fotowoltaika nie będzie miała w tym udziału? Nie. W innych krajach co najmniej kilka procent zużytej energii elektrycznej pochodzi z fotowoltaiki. W Polsce prawie zero. O fotowoltaice zapomniano, a mogłaby przyczynić się do spełnienia warunków unijnych. Dr Stanisław M. Pietruszko jest twórcą Centrum Fotowoltaiki Politechniki Warszawskiej, prezesem Polskiego Towarzystwa Fotowoltaiki i członkiem Komitetu Sterującego Europejskiej Platformy Technologicznej Fotowoltaiki. Jego 34-letnia kariera naukowa dotyczy badań ogniw, modułów i systemów fotowoltaicznych. Jest autorem ponad 150 publikacji naukowych oraz posiada szerokie doświadczenia w wymianie informacji, zarządzania oraz polityki. Kierownik wielu projektów europejskich, członek komitetów programowych wielu konferencji. Specjalista ds. rynku fotowoltaicznego w nowych krajach członkowskich Unii Europejskiej. Ekspert Komisji Europejskiej i polskiego parlamentu. (pietruszko@pv-polska.pl)
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL