Biura podróży

TT Warsaw - optymistyczny finał

Monika Skrzypczak z Wide Africa Tours (pierwsza z lewej)przyjechała na targi aż z RPA
Fotorzepa, Filip Frydrykiewicz F.F. Filip Frydrykiewicz
Trzeciego i ostatniego dnia targów turystycznych TT Warsaw publiczność przypuściła szturm na halę przy ulicy Marsa w Warszawie. Tego dnia nie trzeba było płacić za wstęp
Zjawili się więc i zwykli zbieracze folderów - w żargonie wystawców zwani "odkurzaczami" - i ludzie szukający inspiracji, dokąd wybrać się na urlop, i turyści potrzebujący konkretnych informacji o konkretnym miejscu.
Poprosiliśmy wystawców o podsumowanie targów, a szczególnie ich ostatniego dnia. Przeważały opinie pozytywne, choć nie brakowało też głosów krytycznych. - Początkowo byłem sceptycznie nastawiony - mówi Marek Śliwka, właściciel biura Logos Travel z Poznania. - Ale kończę targi w nastroju entuzjastycznym. Nie tylko nawiązałem ciekawe kontakty, jak z polonijnym biurem podróży Barbary Ostaszewskiej z Meksyku, czy z przedstawicielami Wietnamu, ale spotkałem się z wielkim zainteresowaniem potencjalnych klientów. Niektórzy wręcz rezerwowali od razu wyjazdy. Myślę, że to, że na targach wystawiło się niewiele biur podróży, zadziałało na moją korzyść.
Monika Skrzypczak, właścicielka biura podróży Wide Africa Tours, przyjechała na targi aż z Republiki Południowej Afryki. - Uważam, że nie wszystko da się załatwić mailami i telefonami. Kontakt bezpośredni z ludźmi jest bardzo ważny - deklaruje. Jej firma oferuje wyjazdy pod hasłem "Cała Afryka aż do równika" (- Naturalnie patrząc z południa, czyli z RPA - śmieje się). - Na targach przychodzą do mnie ludzie, którzy chcieliby odwiedzić Afrykę całą rodziną, z dziećmi. A ponieważ dla nas nie ma, ani za małej, ani za dużej grupy - zorganizujemy wyjazd każdemu. Mistrzostwa świata w piłce nożnej otworzyły ludziom oczy na RPA, to była świetna promocja - mówi Skrzypczak. Vacansoleil zajmuje się wynajmowaniem namiotów i domków na kempingach rozsianych po całej Europie. Na swoim stoisku firma zorganizowała konkurs - codziennie można było wygrać voucher wartości 500 zł. - Ludzie chętnie biorą w tym udział - opowiada Barbara Mitera z Vacansoleil. Przedstawicielka Vacansoleil jest zadowolona nie tylko z ostatniego dnia targów, przeznaczonego dla szerokiej publiczności, ale także z pierwszego - dnia spotkań z profesjonalistami z branży. - Przychodzili reprezentanci biur podróży i agenci, którzy chcą sprzedawać nasze oferty. Brali umowy, wkrótce okaże się, ilu z nich nawiąże z nami współpracę - mówi Mitera. Podobnie z dobrymi wrażeniami wyjeżdża z targów Ewa Turek z Lokalnej Organizacji Turystycznej Kraina Lessowych Wąwozów. - Nasze stoisko dostało wyróżnienie na targach - nie kryje satysfakcji. Kraina Lessowych Wąwozów obejmuje osiem gmin, w tym Puławy, Nałęczów i Kazimierz Dolny. Kraina promowała się jako miejsce odpowiednie na jesienne weekendy. - Najczęściej interesowali się naszymi materiałami seniorzy - mówi Turek. Nie wszystkim się jednak powiodło. Rozczarowany targami jest Bartłomiej Wójciak, właściciel biura Sport Vita, oferującego wyjazdy na narty. - Prawie żadnych zapytań o naszą ofertę, za to wiele przypadkowych osób, które zbierały ze stolika cukierki i herbatniki. Widziałem kobietę z reklamówką pełną takiego jedzenia. Myślę, że wpuszczanie ludzi za darmo było błędem. Niewielka choćby opłata, na przykład pięć złotych, zatrzymałaby takich ludzi przed wejściem - dodaje. Reprezentująca Jamajkę na wschodnioeuropejskim rynku Sylva Santarova z Pragi, chociaż potwierdza, że ważne jest bezpośrednie spotkanie z touroperatorami i turystami, ocenia, że targi z roku na rok słabną. Podobnie Ivania Perez-Lachowicz promująca Dominikanę uważa tegoroczną imprezę za gorszą od poprzedniej. - Rok temu było tak wiele osób, że rozdaliśmy wszystkie materiały, łącznie z zapasowymi. A teraz... - pokazuje na ladę pełną równo poukładanych folderów. - Właściwie dwa pierwsze dni targów dla nas nie istniały - narzeka Justyna Kapuśnik z Petpolonii, firmy sprzedającej bilety na promy i statki wycieczkowe. - Dopiero trzeciego dnia zaczął się jakiś ruch. Brakowało nam kontaktów z touroperatorami i agentami. Widocznie zaciskają pasa i wolą wydać pieniądze na inne formy promocji i poprawy sprzedaży. - Kto wie, może formuła targów już się przeżyła i wszystko zastąpi wkrótce Internet? - zastanawia się Franca Kobenter z Austria Info, ośrodka promocji Austrii.
Źródło: turystyka.rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL