fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

PiS szuka sposobu na odbudowę pozycji

Rzeczpospolita
Wielka manifestacja jedności i zgody. Żadnych podziałów czy słów krytyki – tak ma wyglądać zjazd PiS, który odbędzie się 8 i 9 grudnia
Z nieoficjalnych informacji „Rz” wynika, że do czasu kongresu nie zostanie rozstrzygnięta sprawa trzech byłych wiceprezesów, którzy zbuntowali się przeciwko sposobom zarządzania partią.
Choć kilka tygodni temu Jarosław Kaczyński zapowiadał, że postępowanie dyscyplinarne przeciw nim zakończy się przed kongresem, teraz podobno zmienił zdanie. – I tak zostaną wyrzuceni z partii, ale gdyby do tego doszło przed kongresem, mógłby potem jeszcze jakiś ferment pozostać – tłumaczy jeden z posłów PiS. Paweł Zalewski, Ludwik Dorn i Kazimierz M. Ujazdowski kilkanaście dni temu zostali zawieszeni w prawach członków PiS. Zamyka im to możliwość uczestniczenia w kongresie.
– Wygląda zresztą na to, że już się pogodzili z tym, że nie ma dla nich miejsca w PiS, bo żaden z nich nie zjawił się na sobotnim posiedzeniu klubu – twierdzi inny z naszych rozmówców. Na razie byli wiceprezesi czekają na zakończenie postępowania dyscyplinarnego i wezwanie przed sąd partyjny. Dopiero w zeszłym tygodniu dotarły do nich dokumenty informujące o wszczęciu postępowania. Prezes PiS Jarosław Kaczyński potwierdził wczoraj, że trzej byli wiceprezesi partii nie wezmą udziału w grudniowym kongresie. – Nie odwieszę ich, bo już toczy się postępowanie dyscyplinarne i jako prezes partii straciłem nad tym kontrolę – powiedział były premier. Co jakiś czas w PiS-owskich szeregach pojawia się plotka, że wyrzucenie z partii Dorna, Ujazdowskiego i Zalewskiego może spowodować rozłam w ugrupowaniu. – Nie jesteśmy zainteresowani jakimikolwiek rozłamami w partii. Nie zamierzamy też nikogo wyciągać z klubu parlamentarnego – dementuje te pogłoski Zalewski. Mało prawdopodobne, by ktokolwiek podczas grudniowego kongresu partii stanął w obronie byłych wiceprezesów. – Mogliby to zrobić Jerzy Polaczek i Piotr Krzywicki, ale nawet gdyby skrytykowali to, co się stało z byłymi wiceprezesami, najwyżej byłby to odprysk, a nie jakaś poważna fronda – komentuje jeden z polityków PiS. Zarówno Polaczek, jak i Krzywicki w geście solidarności z byłymi wiceprezesami zrezygnowali z zasiadania w Komitecie Politycznym. Pewnym badaniem nastrojów panujących wśród posłów i senatorów mogło być sobotnie posiedzenie klubu. – Byłych wiceprezesów na nim nie było i nie było żadnej mowy na ich temat. Nikt nic nie powiedział, tak jakby w ogóle nie było sprawy – opowiada poseł PiS. Według niego dużo miejsca poświęcono dywagacjom na temat języka, jakim politycy PiS powinni się wypowiadać. – Ktoś z kolei mówił, że częściej powinniśmy się kontaktować z dziennikarzami z mediów lokalnych. Ktoś inny mówił jeszcze tak, jakby nie zauważył, że przegraliśmy wybory i jesteśmy w opozycji – relacjonuje. Jego zdaniem podobnie będzie na kongresie, bo jak zgodnie mówią nasi rozmówcy, zjazd to nie najlepsze miejsce na publiczne debaty o sytuacji w partii. – W dobie nowoczesnej i medialnej demokracji wygrywają tylko zwarte bloki z jednoznacznym, niekwestionowalnym przywódcą. Kongresy partyjne nie mogą być forum wewnętrznej dyskusji. Na nie lepsze są jakieś kameralne gremia – uważa poseł Jacek Kurski. Podczas kongresu Kaczyński chce złożyć wniosek o wotum zaufania dla siebie. W PiS nikt nie ma wątpliwości, że je wygra. Więc po co ma się odbyć to głosowanie? – Bo dzięki niemu prezes pokaże, że jest niekwestionowanym liderem. Takim realnym, a nie tylko teatralnym – twierdzi poseł PiS. Co więcej, to głosowanie ma też pokazać, że krytyka trzech byłych wiceprezesów w ogóle nie zaszkodziła Kaczyńskiemu. – Partia z tego kongresu musi wyjść wzmocniona – twierdzi jeden z naszych rozmówców. PiS chce się zaprezentować jako jedyna poważna alternatywa wobec rządów Platformy Obywatelskiej i PSL, która nie tylko będzie patrzeć na ręce rządzącym, ale też skrupulatnie rozliczać ich z przedwyborczych obietnic. – A poza tym będziemy bronić wielkiego dorobku rządu Jarosława Kaczyńskiego. To będzie sygnał dla społeczeństwa, że jedynie my jesteśmy strażnikiem dokonań poprzedniego gabinetu – mówi poseł PiS. Na razie PiS powraca do pomysłów, których nie udało się zrealizować w poprzedniej kadencji Sejmu. Wczoraj sekretarz klubu Krzysztof Tchórzewski poinformował, że chodzi m.in. o projekt ustawy o straży kolejowej i o ochronie przeciwpożarowej.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA