Świat

Norweg w agencji: seks czy masaż

Fot. Stephen Orsillo
copyright PhotoXpress.com
Prawicowy parlamentarzysta Bard Hoksrud przyznał w telewizji, że korzystał z usług prostytutki podczas weekendu spędzonego w Rydze.
Korespondencja ze Sztokholmu
W Norwegii płacenie za seks jest zakazane od 2009 roku i to nie tylko na terenie kraju. Zakaz obowiązuje bowiem obywateli Norwegii również za granicą. – Zrobiłem coś niesamowicie głupiego i będę tego żałował do końca życia – wyznał Bard Hoksrud. Dodał też, że uprawiał seks z prostytutką, bo „był w dobrej formie i panowała dobra atmosfera". Bard Hoksrud został skazany na zapłacenie 25 tysięcy koron grzywny. Gdy sprawa wyszła na jaw, norweska policja wszczęła bowiem śledztwo, Bard zrezygnował ze sprawowania wszystkich funkcji w narodowo-konserwatywnej Partii Postępu. To to samo prawicowe ugrupowanie, do którego należał przez dziesięć lat sprawca zamachowiec Anders Breivik.
Tymczasem Hoksrud dokonał nieoczekiwanej wolty i twierdzi teraz, że podczas wizyty u prostytutki nie doszło do stosunku. Chodziło tylko o  „masaż całego ciała". Co ciekawe, słowa polityka potwierdziła... „Nicole", kobieta, z której usług korzystał na Łotwie. W wywiadzie z „Dagbladet" powiedziała, że Norweg nie chciał uprawiać seksu, ponieważ – jak miał powiedzieć – „ma żonę i rodzinę". Zamiast seksu otrzymał więc masaż. Jako pierwszy kraj na świecie zakaz korzystania z usług prostytutek wprowadziła w 1999 r. Szwecja. Według rządowego raportu „penalizacja prostytucji w dużej mierze przyczyniła się do zwalczenia tego zjawiska i zwalczenia handlu ludźmi". Oceniono również, że zakaz działa odstraszająco na klientów, szczególnie że minister sprawiedliwości wystąpiła z wnioskiem o zaostrzenia kary dla klientów do roku więzienia. Kilka lat temu debata na temat zakazu kupowania seksu toczyła się w Finlandii. Wniosek w tej sprawie ostatecznie upadł. Ostatnio jednak chadecka minister spraw wewnętrznych Päivi Räsänen powiedziała w wywiadzie dla „Helsingin Sanomat", że rozważa powrót do tego pomysłu. Zupełnie innego zdania niż politycy, występujący rzekomo w interesie „biednych, wykorzystywanych kobiet", są same prostytutki. We wrześniu przedstawicielki norweskich i szwedzkich organizacji zrzeszających kobiety trudniące się nierządem spotkały się Helsinkach. Orzekły, że zakaz kupowania seksu wcale nie położył kresu prostytucji ani nawet nie zmniejszył jej skali. Prostytucja zeszła po prostu do głębszej konspiracji. W efekcie ulice rzeczywiście oczyściły się z prostytutek, ale ich sytuacja znacznie się pogorszyła – ogłosiły uczestniczki zjazdu w Helsinkach. Po wypowiedzi minister spraw wewnętrznych szefowa organizacji udzielającej wsparcia prostytutkom, które popadły w tarapaty, Jaana Kauppinen stwierdziła: – Znowu w Finlandii czyni się „próby uczynienia prostytucji niewidoczną".
Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL