Moja Emerytura

Domowy budżet. Jak zarządzać finansami osobistymi

Fotorzepa, MW Michał Walczak
Nawet jeśli przychody bilansują się z wydatkami, a na horyzoncie nie widać finansowej katastrofy, warto poświęcić chwilę na optymalizację domowego budżetu. Pozwoli to łatwiej związać koniec z końcem albo skuteczniej oszczędzać
Życie na kredyt sprawdza się nie najgorzej w przypadku państw, które niedobory w budżecie mogą pokryć emisją obligacji. Jednak nawet one nie mogą podchodzić do swoich finansów zbyt beztrosko, muszą pamiętać o ryzyku, że w pewnym momencie inwestorzy przestaną te obligacje kupować.
Konsumenci, w przeciwieństwie do rządów, nie są w stanie wyemitować obligacji, które pokryją niedobory w domowym budżecie. W awaryjnych sytuacjach mogą się jedynie wspierać bankowym kredytem. Jednak przy pewnym poziomie zadłużenia nawet ta metoda przestaje działać. Kolejne rekomendacje Komisji Nadzoru Finansowego spowodowały, że klientom trudno jest się zadłużyć ponad miarę i zaciągać kolejne kredyty na spłatę poprzednich, przeterminowanych. Zamiast łatwej pożyczki potrzebna jest więc większa odpowiedzialność w gospodarowaniu pieniędzmi, które mamy do dyspozycji.
Podstawą domowych finansów powinien być zrównoważony budżet. A to znaczy, że suma bieżących wydatków i kosztu obsługi zaciągniętych kredytów nie powinna przekraczać osiąganych dochodów. W samym wydawaniu na kredyt nie ma jeszcze niczego złego. Problemem nie musi być nawet konsumpcja na kredyt, choć wydawanie własnych, zaoszczędzonych pieniędzy jest rozwiązaniem zdecydowanie tańszym i znacznie bardziej godnym polecenia. Kluczowe jest to, by domowy budżet wytrzymał potem obsługę tego kredytu. Jeśli jest z tym kłopot, a zbilansowanie wydatków z przychodami jest z miesiąca na miesiąc coraz trudniejsze, należy podjąć działania naprawcze, zanim pieniędzy przestanie wystarczać na płacenie comiesięcznych rat bankowi.

Wnikliwa analiza domowego budżetu

Aby stwierdzić, że wydajemy za dużo albo oszczędzamy za mało, musimy przede wszystkim oszacować poziom dochodów i wydatków. To warto zrobić nie tylko wtedy, gdy w domowym budżecie brakuje kilkuset złotych do spokojnego zamknięcia miesiąca. Taka analiza przyda się i wtedy, gdy pieniędzy wystarcza na wszystkie podstawowe wydatki, ale mimo dość wysokich przychodów nie udaje się niczego zaoszczędzić. Dane o przychodach i wydatkach można wprowadzić do jednej z kilku aplikacji do zarządzania finansami osobistymi (więcej na ten temat – w ramce), ale sięganie po tak zaawansowane narzędzia nie jest niezbędne. Wystarczy arkusz kalkulacyjny w domowym komputerze albo wręcz zeszyt i długopis. Nie potrzeba tu bowiem wyrafinowanej technologii, a tylko uczciwego spojrzenia na stan domowych finansów. Jeśli analiza domowych wydatków ma doprowadzić do wiarygodnych wniosków, nie należy jej ograniczać do jednego miesiąca, tylko sięgnąć też do kilku poprzednich okresów. Osobie, która ma nawyk płacenia kartą w sklepach, będzie łatwiej zebrać takie informacje niż komuś, kto przede wszystkim podejmuje pieniądze z bankomatu i na co dzień posługuje się gotówką. W historii konta osobistego lub karty kredytowej widoczne są informacje, w jakim sklepie była użyta karta płatnicza. To pozwala łatwo stwierdzić, czy pieniądze zostały wydane na żywność, paliwo czy np. rozrywkę. Psychologowie przekonują, że płacąc kartą, stajemy się bardziej rozrzutni i łatwiej decydujemy się na nie do końca potrzebne zakupy. Jednak plastikowy pieniądz ma też swoje zalety: transakcja kartą pozostawia ślad w historii rachunku i można ją później przeanalizować. Natomiast gotówka ma skłonność do opuszczania portfela poza jakąkolwiek kontrolą. Aby to sobie uświadomić, warto wykonać proste ćwiczenie –odtworzyć, gdzie się podziało 100 czy 200 zł wypłacone ostatnio z bankomatu. Na pozór nic w tym czasie nie kupowaliśmy, pieniądze powinny więc wciąż leżeć w portfelu. Dopiero po bliższej analizie okaże się, że ponieśliśmy całe mnóstwo wydatków – na kanapkę w bufecie, gazetę czy bilet komunikacji miejskiej. Każdy z nich z osobna jest na tyle drobny, że nie warto poświęcać mu zbyt wiele uwagi, jednak łącznie składają się na zauważalną kwotę. Dopiero gdy zdobędziemy się na tego typu analizę i poznamy jej wysokość, uświadomimy sobie skalę takich wydatków. To powinien być pierwszy krok do zastanowienia się, czy nie należy ich ograniczyć. Drugą stroną tej operacji powinno być przyjrzenie się przychodom. Sprawa jest prosta, jeśli ich wysokość jest niezmienna co miesiąc. Jeśli jednak się zmienia (bo np. co kilka miesięcy otrzymujemy premię, wykonujemy dodatkowe zlecenia albo na konto wpływają inne, jednorazowe przychody), jako podstawę do rachunków dobrze jest przyjąć albo tylko pewne, powtarzające się cyklicznie kwoty, albo wyliczoną z wielu miesięcy średnią. Oczekiwanie, że odtąd co miesiąc wynagrodzenie będzie takie jak w najlepszych miesiącach, odbiera sens wyliczeniom – i tego należy unikać. Uczciwe zestawienie sum wpływających na konto i wypływających z niego to pierwszy krok do uporządkowania domowych finansów. Kolejnym powinno być ograniczenie tych wydatków, które można zmniejszyć bez większego uszczerbku dla komfortu życia. Tu nie ma jednej, uniwersalnej rady. Każdy powinien je wskazać sam po przeanalizowaniu swojej sytuacji finansowej.

Inwestuj konsekwentnie, nie poddawaj się emocjom

Redukcja zbytecznych wydatków powinna sprawić, że w domowym budżecie pojawi się więcej środków, które można zainwestować. Różne produkty finansowe, w tym fundusze inwestycyjne, nadają się do oszczędzania w różnej perspektywie. Ogólna zasada jest bardzo prosta. Im większy udział akcji, tym wyższe potencjalne zyski, jakie dzięki nim można osiągnąć, ale też mniejsza stabilność notowań. Dlatego by kilkumiesięczna inwestycja w fundusz akcji zakończyła się sukcesem, trzeba wstrzelić się z momentem zakupu jednostek w chwilową zniżkę notowań oraz mieć równie wiele szczęścia przy wyborze odpowiedniego momentu do ich umorzenia. Jeśli to się uda, inwestor zarobi zdecydowanie więcej, niż w tym samym czasie mógłby wyjąć z bezpiecznego funduszu dłużnego lub zarobić na lokacie bankowej. Jeśli jednak zabraknie mu umiejętności lub szczęścia, to nie tylko nie zarobi nawet tyle co w banku, ale wręcz poniesie straty. Fundusz akcyjny to jednak instrument, dzięki któremu powinni zarobić także nieprofesjonalni inwestorzy – pod warunkiem, że będą go odpowiednio używać. Gdy inwestycja jest zaplanowana na kilka lat, średnioroczny zysk z funduszu akcji powinien być wyższy niż z bezpiecznych form inwestowania. Dlatego przy wyborze funduszu nie należy patrzyć tylko na stopy zwrotu funduszy poszczególnych kategorii, ale przede wszystkim zastanowić się nad horyzontem inwestycyjnym i to do niego w pierwszej kolejności dostosować strategię. Warto też pamiętać, że nie wszystkie oszczędności muszą być przeznaczone na ten sam cel. Wręcz wskazane jest, by równocześnie odkładać pieniądze i na emeryturę, i na bardziej doraźny cel, np. na przyszłoroczny urlop. Warto też mieć bufor finansowy na wszelki wypadek. Te wszystkie cele można realizować jednocześnie, tyle że sięgając po inne instrumenty finansowe. Strategią godną polecenia osobie inwestującej w fundusze jest systematyczność i konsekwencja. Raz obranego planu warto się trzymać niezależnie od zewnętrznych okoliczności, takich jak np. wahania kursów walut czy akcji. Emocje są w takich sytuacjach złym doradcą. Również jednorazowy przypływ gotówki nie jest wystarczającym powodem, by radykalnie przebudowywać plan oszczędzania. Nadprogramowe pieniądze można wpłacić do banku i kontynuować systematyczne wpłaty w kolejnych miesiącach.

Jeden tani kredyt zamiast kilku drogich

Elementem porządków w domowych finansach powinno też być przyjrzenie się zaciągniętym kredytom. Z hipoteką trudno będzie cokolwiek zrobić, bo i tak jest to jedno z najtańszych w obsłudze zobowiązań. Natomiast już kredyt gotówkowy, kredyt w karcie czy linia kredytowa w rachunku osobistym to niezabezpieczone pożyczki na dowolny cel, a więc drogie. Jednak ich ceny rzadko są identyczne. Warto więc je starannie porównać. Być może wtedy okaże się, że opłaca się spłacić cały kredyt gotówkowy lub całość zadłużenia na karcie pieniędzmi z limitu kredytowego w koncie osobistym. Bardziej skomplikowanym zabiegiem jest całkowita spłata kilku kredytów konsumpcyjnych pieniędzmi, które specjalnie po to pożyczymy. Do tego służy kredyt konsolidacyjny, czyli zabezpieczona hipotecznie pożyczka, przeznaczona na spłatę innych zobowiązań. Zaletą takiej pożyczki jest i cena, i możliwość rozłożenia spłaty na wiele lat, a to oznacza, że miesięczne obciążenie kredytobiorcy jest umiarkowane. Po takie rozwiązanie warto jednak sięgać dopiero wtedy, gdy suma zadłużenia na kilku produktach to kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych. W przypadku mniejszych kwot ustanawianie hipoteki na nieruchomości jest zbyt kłopotliwe w stosunku do korzyści, jakie można odnieść dzięki obniżce oprocentowania.

Jak działają narzędzia do planowania domowego budżetu

- Jeśli kartka papieru i ołówek są dla kogoś narzędziami zbyt staroświeckimi, zaś arkusz kalkulacyjny – zbyt skomplikowanym, do uporządkowania domowych finansów można wykorzystać wyspecjalizowany w tym program. Może to być osobna aplikacja instalowana w domowym komputerze, narzędzie udostępniane przez Internet lub wbudowane przez bank do systemu e-bankowości. - Przy wyborze narzędzia warto zwrócić uwagę, w jaki sposób wprowadza się do niego dane. Najprostszy sposób to ręczne wpisywanie kwot poszczególnych przychodów i wydatków. Znacznym usprawnieniem jest możliwość pobrania tych danych z wyciągu wygenerowanego w systemie bankowości internetowej i zapisanego w pliku w odpowiednim formacie. Nie zalecamy natomiast korzystania z narzędzi, zwłaszcza internetowych, które żądają loginu i hasła do systemu bankowości internetowej, by samodzielnie zaimportować potrzebne dane. Podawanie takich poufnych informacji jest niebezpieczne. Ta uwaga nie dotyczy oczywiście modułów PFM wbudowanych w systemy bankowości internetowej. - Aplikacje do zarządzania domowym budżetem różnią się nie tylko sposobem pobierania danych, ale i funkcjonalnością. Program powinien umożliwiać ewidencjonowanie przychodów i wydatków, przypisywanie poszczególnych wydatków do kategorii i umożliwiać analizę danych prezentowanych w formie tekstowej lub graficznej.

Ryzyko związane z inwestowaniem można ograniczyć

- Wybór rodzaju funduszu powinien zależeć przede wszystkim od tego, na jaki okres jest zaplanowana inwestycja. Im dłużej pieniądze będą pracować, tym większy może być udział akcji w portfelu. Dodatkowo trzeba pamiętać o indywidualnej skłonności do ryzyka. Jeśli przejściowe wahania cen jednostek są dla inwestora zbyt trudne do zniesienia, powinien on raczej sięgnąć po bezpieczniejszy instrument. - Trudniejsze niż wybór strategii może być wskazanie konkretnego funduszu, któremu powierzymy oszczędności. Aby ograniczyć ryzyko, warto zdecydować się na więcej niż jeden produkt. W ten sposób zabezpieczamy się na wypadek błędu popełnionego przez zarządzającego. Gdyby tak się stało, odbije się to tylko na części oszczędności, a nie na całej kwocie odkładanej na wakacje czy emeryturę. - Jeżeli kwota przeznaczana co miesiąc na inwestycję jest zbyt mała, by co miesiąc dzielić ją pomiędzy trzy różne fundusze, można dokonywać wpłat do każdego z nich raz na trzy miesiące. - Dobre wyniki funduszu w minionych latach w żaden sposób nie gwarantują tego, że i kolejne lata będą dla inwestorów równie dobre. Jeśli jednak przy wyborze chcemy się oprzeć na danych historycznych, analizujmy je w jak najdłuższym okresie. Ta zasada dotyczy zwłaszcza funduszy akcyjnych. Prawdopodobieństwo, że ten sam fundusz co roku okaże się najlepszy, jest minimalne. Lepiej skupić się na poszukiwaniu takiego, który nigdy nie schodzi poniżej przyzwoitego poziomu, a więc np. zawsze mieści się w górnej połowie zestawienia uporządkowanego według stóp zwrotu.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL