fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Gołe ściany nadal w cenie

Rzeczpospolita
Coraz więcej deweloperów proponuje mieszkania gotowe do wprowadzenia. Tymczasem coraz mniej jest klientów zainteresowanych taką ofertą
– Na warszawskim Targówku, w naszej inwestycji Klonowa Aleja, oferujemy wyłącznie mieszkania wykończone – mówi Alicja Kościesza z Orco Properties. Ceny metra zaczynają się od 7,5 tys. zł. Wersja podstawowa to panele podłogowe, drzwi wewnętrzne, glazura i terakota w łazience i kuchni, umywalka, wanna lub kabina prysznicowa, krany. Za dopłatą można się zdecydować na sprzęt AGD i podłogi lub płytki lepszej jakości. Ten sam deweloper ma w ofercie także wykończone i wyposażone luksusowe apartamenty w budynku Złota 44. To jednak już wydatek średnio 7 tys. euro za mkw. Ale filozofia polegająca na tym, że klient kupuje gotowe do wprowadzenia się mieszkanie pozostaje ta sama. – Wzorem zachodnich klientów i nasi nie chcą już mieć przez 2-3 lata od odebrania kluczy remontów u sąsiadów – tłumaczy Kościesza.
Deweloperzy przekonują, że dzięki temu klienci nie tylko eliminują uciążliwości długotrwałych prac wykończeniowych. Mogą także zyskać pieniądze, bo firmy wykańczające mieszkania hurtem są w stanie robić to taniej. Mimo to właśnie pieniądze są powodem, dla którego gotowe do wprowadzenia mieszkania nie cieszą się dużą popularnością. – Były już takie na rynku w latach 90. – przypomina Waldemar Oleksiak, analityk rynku nieruchomości z Emmerson. – Potem jednak wzrosły ceny i klienci musieli maksymalnie ograniczać wydatki. Stąd większość oddawanych dzisiaj lokali nie nadaje się od razu do zamieszkania – dodaje. Z danych Emmerson wynika, że w Warszawie wykończenie w standardzie, który pozwala na natychmiastowe zamieszkanie, to u dewelopera wydatek ok. 2 – 3 tys. zł za mkw. Przykładowo, nowe 70-metrowe mieszkanie na Tarchominie, z szafami wnękowymi, sprzętem AGD, podłogami, meblami w kuchni i łazience itp., kosztuje 10,3 tys. zł za mkw. W tej samej okolicy lokal bez podłóg, drzwi, wanny, sedesu, a nawet kranów kosztuje minimum 7 tys. zł za mkw.
Trudno oszacować koszt samodzielnego wykończenia lokalu - wszystko zależy od standardu, wykorzystanych materiałów itp. Jednak odczuwalna dla kieszeni kupujących różnica w cenie pomiędzy stanem surowym a „pod klucz” sprawia, że jedynie co czwarty zainteresowany zakupem na rynku pierwotnym w ogóle bierze pod uwagę takie lokale. To wniosek z badań przeprowadzonych podczas wrześniowych targów Muratora. Odsetek ten wyraźnie się zmniejszył, bo rok wcześniej wykończone mieszkania brało pod uwagę aż 44 proc. potencjalnych klientów. Zdaniem analityków wprawdzie z czasem mieszkania gotowe do wprowadzenia pojawią się nawet wśród najtańszych propozycji deweloperskich, jednak ofert takich będzie przybywać powoli. – Wielu kupujących deklaruje, że chciałoby, aby sąsiedzi mieli wykończone mieszkania i nie hałasowali remontami. Sami jednak wolą kupić lokal w stanie deweloperskim – wyjaśnia Mikołaj Martynuski, dyrektor działu nieruchomości mieszkaniowych CB Richard. Przywołuje przykład kilku firm, m.in. Dom Development czy Bouygues Immobilier, które oferowały atrakcyjne pakiety wykończeniowe, ale nie było na nie wielu chętnych. – Na Zachodzie często prawo zobowiązuje dewelopera do oddania mieszkania w pełni wykończonego. Inaczej nie może przekazać mieszkania do użytku. Tak jest na przykład w Hiszpanii czy Portugalii – mówi Martynuski. Dodaje, że także sami deweloperzy niekoniecznie chcą się podejmować prac wykończeniowych. Zwłaszcza gdy mają kłopot z pracownikami. Wolą ich wykorzystać do prostszych robót niż kładzenie glazury. masz pytanie, wyślij e-mail do autoram.zwierzchowski@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA