Społeczeństwo

III Europejski Kongres Kobiet w Warszawie

17 września 2011, Warszawa. W czasie III Europejskiego Kongresu Kobiet
Fotorzepa, Szymon Laszewski Szymon Laszewski
Na spotkaniu aktywistek zaangażowanych w kwestie równouprawnienia zaprezentowało się siedem kandydatek na posłanki.Każda z innego ugrupowania
"Równa płaca za równą pracę" – pod takim hasłem obradował w Warszawie III Europejski Kongres Kobiet.
Jednak to nie finanse, ale polityka zdominowały imprezę. W sobotę odbyła się debata pod hasłem: Dlaczego warto głosować na kobiety? Podczas niej swój program zaprezentowało siedem kandydatek na posłanki. Prof. Magdalena Fuszara, socjolog, która jest członkinią Rady Programowej Kongresu Kobiet, dopytywała je, co zrobią dla kobiet, jeśli zostaną wybrane.
– Przyjęłyśmy taką zasadę, że popieramy i pomagamy w zorganizowaniu kampanii kobietom niezależnie od przynależności partyjnej – tłumaczyła w sobotę w TVN 24 Magdalena Środa. Zaznaczała, że jest tylko jeden warunek: – Powinny im być bliskie idee Kongresu Kobiet, czyli dążenie do równości płci, do równego dostępu do świata publicznego dla kobiet i mężczyzn. Podczas wręczania dorocznej nagrody specjalnej dla kobiety zasłużonej w walce o ich prawa (otrzymała ją Olga Krzyżanowska, działaczka społeczna, była posłanka i senator oraz działaczka "Solidarności") w Sali Kongresowej pojawił się premier Donald Tusk. To, co panie zrobiły, wyrwało z zaklętego kręgu dyskusji ideologicznej kwestie równowagi płci – powiedział do zgromadzonych kobiet. – Jestem dumny, że mogę być po części wykonawcą waszej woli – podkreślił szef rządu i zapowiedział, że wprowadzenie kwot na listach wyborczych (ustalona minimalna liczba kandydujących kobiet) to dopiero początek drogi. – Na kongresie pojawiło się wiele kobiet, a nie wszystkie z nich to radykalne feministki. Dlatego Donald Tusk postanowił przed wyborami zawalczyć o ich głosy – ocenia politolog Jacek Kloczkowski. – Walka będzie wyrównana. Dlatego nawet tych kilka głosów może się przydać. – Warto głosować na ludzi kompetentnych. Kiedy akcent położymy na płeć, nie przyniesie to spodziewanych rezultatów – komentuje Monika Michaliszyn, jedna z inicjatorek akcji "Nie chcemy parytetów".  – Ważne jest przede wszystkim merytoryczne przygotowanie. Na kongresie dyskutowano też o rozwoju ekonomicznym kobiet, ich społecznym potencjale, równościowym rodzicielstwie, feminizacji systemu opieki, edukacji seksualnej oraz przedsiębiorczości kobiet wiejskich. W budynku Giełdy Papierów Wartościowych odbyła się dyskusja poświęcona "feministycznej ekonomii". – Warto podkreślić, że kongres nie reprezentuje wszystkich kobiet – zaznacza Michaliszyn. – Prezentowano postulaty kobiet o poglądach lewicowych oraz tych nastawionych na pracę i karierę. Niech to będzie mobilizujące dla kobiet prawicowych, żeby też robiły swoje kongresy – dodaje.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL