fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Premier odpowiedział na 500 pytań w dwie godziny

Rzeczpospolita
Mamy szansę zmienić Polskę na lepsze– przekonywał Donald Tusk. Głosowanie pokazało, że nie może liczyć na wsparcie LiD
Sobotnie obrady Sejmu zapowiadały się na długie, bo posłowie zadali premierowi prawie pół tysiąca pytań. – Mam odpowiedzi na każde. Wspólnie z ministrami i współpracownikami przygotowywaliśmy je całą noc – zaczął Tusk. Wyglądał na zmęczonego i był poważny. Ale z kpiną dopytał: – Czy Sejm jest gotowy na dziesięciogodzinne wystąpienie?
Premier zmieścił jednak swą wypowiedź w niecałych dwóch godzinach. – Niektóre pytania były złośliwe. Padły nawet zarzuty, że moje exposé to było „tuskolenie” – żalił się. Momentami nie krył irytacji uwagami PiS. – Ludwik Dorn pytał, czy mój gabinet to nie są ludzie Brochwicza. Nie, nie są – zaznaczył. Uszczypliwie potraktował Zbigniewa Wassermanna, który się dziwił, dlaczego zlikwidowano stanowisko koordynatora ds. specsłużb. – Dwa lata praktyki Wassermanna na tym stanowisku to wystarczający materiał doświadczalny, żeby podjąć taką decyzję. To ja sam, jako premier, będę odpowiedzialny za służby specjalne – oświadczył Donald Tusk. PiS dopytywało go też, czy zlikwiduje rządowe wille przy Parkowej. Akurat sobotniego ranka przed swoim wystąpieniem w Sejmie Tusk z małżonką oglądali willę premiera. Na razie nie chcą się tam przeprowadzić, ale Tusk oznajmił posłom: – Nie mogę jej zlikwidować. Tam wciąż mieszkają ważne osoby w państwie.
W swym wystąpieniu premier złożył kilka istotnych deklaracji. Jawne będą oświadczenia majątkowe wszystkich ministrów i wiceministrów jego rządu. Gabinet PO – PSL przedłuży polską misję w Iraku, ponieważ poprzednia władza nie podjęła przygotowań do wycofania wojsk od stycznia. Szefowie MON i MSZ precyzyjnie określą stan naszych negocjacji z USA w sprawie tarczy antyrakietowej. Tę sprawę rząd skonsultuje jeszcze z partnerami w NATO i Europie. Tusk zaznaczył, że postąpi zupełnie odwrotnie niż PiS także w innych dziedzinach: da więcej władzy i pieniędzy samorządom kosztem biurokracji centralnej, czyli wojewodów. Myśli także nad zwolnieniem z płacenia abonamentu RTV emerytów i rencistów. PiS zarzucił upolitycznienie publicznych mediów i hipokryzję, a teraz okazuje troskę o ich niezależność. Ale nie wszystkie decyzje poprzedników Tusk odrzucił. Podpisze traktat reformujący UE w wynegocjowanej już formule. Nie zmieni krytycznego stanowiska rządu wobec gazociągu północnego. Premier przekonywał też lewicę, że w polskich szkołach nie ma cenzury, a co najwyżej za mało jest miejsca w programach na edukację seksualną. Na koniec, już rozluźniony, zwrócił się do posłów: – Rząd będzie was traktować poważnie, choćby miało to być wyczerpujące. Pół godziny później (PiS poprosiło o przerwę) Sejm udzielił gabinetowi Tuska wotum zaufania. Wsparło go 238 posłów, o dwóch mniej, niż ma cała koalicja rządowa. Na głosowaniu zabrakło posłów PO. Ale wystarczyło głosów (potrzeba było minimum 223). – To pierwsze, kluczowe głosowanie pokazało symbolicznie, że jesteśmy naprawdę gotowi do przejęcia odpowiedzialności za ojczyznę – komentował Tusk. Posłowie koalicji na wyniki głosowania zareagowali okrzykami radości. Z kwiatami i uściskami od razu ruszyli do Tuska szef Klubu PO Zbigniew Chlebowski i kilka posłanek. Chwilę później Tusk wraz z liderem PSL Waldemarem Pawlakiem przeszli się wzdłuż pierwszego rzędu ław poselskich, ściskając wszystkim dłonie. W tym liderom LiD, a także prezesowi PiS Jarosławowi Kaczyńskiemu. 204 posłów PiS oraz LiD opowiedziało się przeciw rządowi. Nie głosowali PiS-owcy wywodzący się z Platformy – Zyta Gilowska i Zbigniew Religa. A także posłowie LiD Marian Filar i Jolanta Szymanek-Deresz. W tym głosowaniu pierwszy raz było wyraźnie widać, że LiD jest w opozycji, choć w debatach często wspierał PO w krytyce PiS. – PiS oraz LiD coraz częściej będą występować w zwartym szyku. Ich wizje Polski często są identyczne. Mają podobne poglądy na gospodarkę i ustrój – skomentował Tusk. Kaczyński dziwił się tej opinii. – W tej chwili próbuje się uprawiać politykę, w ramach której opozycja ma popierać władzę. Opozycja jest potrzebna w demokracji tak samo jak władza. My nie jesteśmy od tego, by popierać władzę, a od tego, by zajmować postawę krytyczną, i będziemy oczywiście ją zajmować – zapowiedział. I pogroził rządowi: PiS będzie ostrym „krytykiem tego, co uzna za szkodliwe”.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA