fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Sprawa asesorów podzieliła posłów

Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Do Sejmu trafią dwa projekty ustaw rozwiązujących kwestię orzekania przez asesorów. Posłowie będą musieli wybrać między sędziami na próbę i sędziami pokoju
W październiku Trybunał Konstytucyjny uznał instytucję asesora za niezgodną z konstytucją. Jeśli nie uda się zmienić przepisów, 1700 dzisiejszych asesorów zniknie z sądów i nikt ich nie zastąpi.
Problem nabrzmiewa. Asesorzy mogą wprawdzie pozostać w sądach jeszcze półtora roku, ale sprawa w Sejmie się komplikuje. Są dwie propozycje zmian. Prezydencka i sędziowska. Nie da się ich pogodzić. A ich autorzy obstają przy swoim. Sejmowa Komisja Sprawiedliwości także jest podzielona. Lada dzień do Sejmu trafi prezydencki projekt zmian konstytucji i ustawy o ustroju sądów powszechnych. Poprawka do ustawy zasadniczej zakłada, że sędziowie sądów rejonowych, garnizonowych i wojewódzkich administracyjnych podczas pierwszej nominacji będą powoływani na próbę. Ma ona trwać od dwóch do czterech lat. Pozostali, doświadczeni sędziowie – tak jak dziś – będą powoływani na stałe. To znaczy do przejścia w stan spoczynku.
Inny pomysł ma Krajowa Rada Sądownictwa. Wprowadzenie do sądów sędziów powoływanych na czas określony oznacza utworzenie gorszej ich kategorii – uważa. Proponuje więc, by zamiast asesury utworzyć dodatkowy, pierwszy szczebel w hierarchii stanowisk sędziowskich, tzw. sędziego grodzkiego lub sędziego pokoju (przed wojną byli wybierani przez lud, nie musieli mieć wykształcenia prawniczego). Byliby oni powoływani przez prezydenta na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa na czas nieokreślony. Mieliby ograniczone kompetencje i orzekali w sprawach o najmniejszym ciężarze i niewielkiej wadze społecznej. Ma to być sprawdzian predyspozycji i cech charakteru przed powierzeniem im poważniejszych spraw. Dopiero po upływie określonego czasu taki sędzia mógłby kandydować na stanowisko w rejonie. Gdyby go nie powołano, orzekałby nadal w najprostszych sprawach. – Chcemy porozmawiać o swoim pomyśle z nowym ministrem sprawiedliwości – mówi „Rzeczpospolita” sędzia Stanisław Dąbrowski, przewodniczący KRS. Nie wyklucza, że sędziowie zwrócą się do posłów o przyjęcie ich propozycji. Nie chcą sędziów na próbę, bo uważają, że w oczekiwaniu na powołanie mogliby ulegać naciskom. Poseł Jerzy Kozdroń, wiceprzewodniczący Sejmowej Komisji Sprawiedliwości, wyżej ocenia propozycję sędziowską. – Jest przejrzysta i jasna – mówi. Dodaje, że nominacja na czas oznaczony czyni sędziego na próbę jakby gorszym od kolegi powołanego na czas nieoznaczony. Ważny jest też dobry start w zawodzie. Poseł z praktyki wie, że asesorzy dostają w rejonach sprawy, których nikt nie chce. Zagwarantowanie im w ustawie, że zaczną od spraw najprostszych, to jego zdaniem właściwy kierunek. Poza tym tę propozycję przygotowało samo środowisko, a kto wie lepiej, czego mu trzeba? Innego zdania jest poseł Beata Kempa z PiS, była wiceminister sprawiedliwości. Chwali projekt prezydenta. – Daje pełną gwarancję niezawisłości – mówi. Ma też nadzieję, iż posłowie dogadają się ponad podziałami i uda się zmienić konstytucję. Prezydencki projekt w czerwcu trafił już pod obrady parlamentu. Wówczas padł nawet wniosek SLD o jego odrzucenie. Praca sędziego to szczególna służba. A w każdym zawodzie najtrudniejsze są początki. Kandydatom trzeba się więc długo i uważnie przyglądać. Wiadomo, że gdzieś muszą się uczyć zawodu i nabywać doświadczenia. Myślę, że niektórzy na początek mogliby trafiać np. do wydziałów wieczystoksięgowych. Jest tam sporo pracy i zaległości. Inni, jako sędziowie na próbę, mogliby orzekać, ale nie samodzielnie. Np. w sądach okręgowych w składach trzyosobowych. Uczyliby się zawodu od doświadczonych sędziów i pod ich czujnym okiem. Tak łatwiej podejmuje się decyzje. Z pewnością nie powinni jednak, jak to dziś się dzieje, decydować o tymczasowym aresztowaniu. To zbyt poważne decyzje, żeby pozostawić je w rękach młodych i niedoświadczonych sędziów. Mogą mieć największą wiedzę i najlepsze przygotowanie do zawodu, ale młody wiek to inne spojrzenie, a materiał w takich sprawach jest przecież niekompletny. Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: a.lukaszewicz@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA