fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sztuka

Komunizm na sztaludze, czyli „11 XI” Wiesława Szamborskiego w Galerii XX1

Rzeczpospolita
W tytułowej zabawie z cyframi i nazwą galerii artysta manifestuje postawę prospołeczną oraz polityczne przekonania
„Malarstwo figuratywne, na którym ciążyły złe dokonania socrealizmu, było traktowane bardzo podejrzliwie. Z przekory wyłamałem się z obowiązującego kanonu”. Tak Wiesław Szamborski wspominał początki samodzielnej twórczości.
Był to okres późnego Gomułki. Artysta zrobił dyplom na warszawskiej ASP w 1966 roku i niemal natychmiast zaczął pracę na macierzystej uczelni. Do dziś prowadzi tam pracownię. W latach 60. niewielu artystów traktowało malarstwo jako społeczną misję. Tymczasem Szamborski miał odwagę powiedzieć, że „wierzy w posłannictwo sztuki, a to najdosadniej realizuje się w malarstwie figuratywnym”. Oczywiście miał na myśli twórczość będącą szczerą reakcją na aktualne wydarzenia, na sytuację w kraju. Patrząc z perspektywy czasu na jego wczesny dorobek, dziwić się można, że te obrazy uchodziły mu płazem. A właściwie im dwóm – bo jeszcze na studiach Szamborski zaprzyjaźnił się z Markiem Sapetto i przez wiele lat razem wystawiali.
Byli na tyle podobni, że często mylono ich prace. Obydwaj deformowali postaci, nie stosowali światłocienia; malowali płasko, obrysowywali formy grubym konturem. Łączyli w jedną masę figury, obiekty, tła. Do tego posługiwali się wściekłą, „nieestetyczną” kolorystyką, niemającą nic wspólnego z rzeczywistością. Przede wszystkim jednak manifestowali krytyczne nastawienie do PRL-owskich realiów. Ich obrazy pełne były aluzji do polskiego tu i teraz. Wyróżniali się wśród rzeszy pięknoduchów skoncentrowanych na własnych sprawach. Nietrudno się domyślić, że w latach 80. Szamborski uczestniczył w ruchu kultury niezależnej. Zainteresowanie publicznymi problemami pozostało mu do dziś. Styl malarski także. Wprowadził jednak rozmaite innowacje. Na wystawie „11 XI” pokazał płótna z odniesieniami do chwili obecnej, a także do przeszłości. W sceny rozgrywające się na warszawskich ulicach włączył cytaty z historii sztuki. Oto mężczyzna widoczny od tyłu, kreślący coś na obrazie ustawionym na sztaludze. Kompozycja przywodzi na pamięć „Szofera” Andrzeja Wróblewskiego prowadzącego pojazd ku świetlanej, acz niewiadomej przyszłości. W przeciwieństwie do Wróblewskiego, który zmarł w 1956 roku, Szamborski długo doświadczał socjalistycznego raju. Swym obrazem daje do zrozumienia, że czerwony kolor (czytaj: komunizm) należy przekreślić. Grubą białą krechą. Galeria XX1, al. Jana Pawła II 36, wystawa czynna do 1 grudnia
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA