Moja Emerytura

Czas oszczędzać na emeryturę

Uczestnicy debaty „Rz” — „Jak zwiększyć świadomość emerytalną Polaków” — podkreślali, że ostatnie szacunki pokazujące, że emerytura z nowego systemu wyniesie 30 proc. ostatnich zarobków są i tak optymistyczne.
Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski
Zarówno instytucje publiczne, jak i prywatne powinny zadbać o edukację emerytalną Polaków
— Ze zdumieniem obserwuję, jak młodzi ludzie mówią, że nie wiedzieli, że emerytury będą takie niskie, że trzeba się dodatkowo ubezpieczać. Debata o OFE przypadkowo dodała impuls do bardziej powszechnej wiedzy o problemach związanych z ubezpieczeniami. Symulacje pokazały długofalowy spadek relacji emerytur do wynagrodzeń — mówiła w redakcji "Rz" Irena Wóycicka, podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP.
Goście obecni na debacie „Jak zwiększyć świadomość emerytalną Polaków" podkreślali, że ostatnie szacunki pokazujące, że emerytura z nowego systemu wyniesie 30 proc. ostatnich zarobków są i tak optymistyczne. Może to być nawet 20 proc. i mniej. Dla wielu Polaków punktem odniesienia wciąż jednak jest ok. 50-proc. stopa zastąpienia, jak obowiązywała w starym systemie. — Potrzebna jest edukacja dotycząca ubezpieczeń społecznych, a nie tylko emerytalnych. Świadomość Polaków po co płacą składki do ZUS jest bardzo ograniczona. Potrzebna jest większa świadomość, że unikanie płacenia składek, prowadzi do mniejszego bezpieczeństwa socjalnego, braku zabezpieczenia na wypadek choroby czy niepełnosprawności. Że każdy okres, gdy nie płacą składek oznacza mniej odłożonych pieniędzy na przyszłość — uważa Irena Wóycicka.
Co do potrzeby edukacji nasi goście byli zgodni w 100 proc. — Edukacja jest tym bardziej potrzebna, kiedy weźmiemy pod uwagę, że zmienił się system emerytalny. Przejście od systemu zdefiniowanego świadczenia na system zdefiniowanej składki oznacza, że mechanizm naliczania emerytur się zmienił — mówi Zbigniew Derdziuk, prezes ZUS. — Z jednej strony ważne jest indywidualne zrozumienie, że moja emerytura zależy od mojej składki, a z drugiej kontekstu makroekonomicznego funkcjonowania systemu emerytalnego — dodał. A to choćby zmiany demograficzne i wydłużanie się wieku życia ludzi. — Kluczową sprawą jest to, że musimy zdać sobie sprawę że my będziemy dłużej emerytami niż nasi rodzicie. Więc musimy oswoić społeczeństwo, że dość długi okres naszego życia spędzimy  na emeryturze i żebyśmy w tym czasie czuli się komfortowo to musimy mieć odpowiednie środki finansowe. Trzeba wyraźnie uświadomić obywatelom, że zakres odpowiedzialności państwa w wymiarze finansowym jest ograniczony — uważa Andrzej Raczko, członek zarządu NBP.

Stabilność prawa

Zdaniem ekspertów należy Polaków zachęcać zarówno do dodatkowego oszczędzania, jak i dłuższej aktywności zawodowej. — W tym przekazie który chcemy adresować do przyszłych emerytów musimy większy nacisk położyć na wydłużanie aktywności zawodowej, a nie na dodatkowe oszczędzanie co nie znaczy, że te dodatkowe oszczędzanie nie jest istotne, ono jest ważne ale tutaj proporcje powinny być inaczej ukształtowane — przekonuje Wiktor Wojciechowski, ekonomista Fundacji FOR. Dlaczego? Bo korzyści się są większe dla ubezpieczonych. Specjaliści podkreślają, że ważny i pozytywny wpływ na edukację Polaków ma stabilność prawa dotyczącego systemu emerytalnego. Ważne jest bowiem zaufanie do przyjętych rozwiązań emerytalnych. — Istotna jest wiarygodność instytucji ubezpieczeń społecznych. Stabilność prawa z tego punktu widzenia jest rzeczą bardzo istotną. Wiarygodność to również odpowiednia informacja, edukacja i nie podważanie stabilności prawa — mówi Irena Wóycicka. Maciej Jankowski, prezes grupy Aviva w Polsce, dodaje, że u polityków istnieje pokusa obiecywania bardzo różnych rzeczy i pojawiają się dziwne pomysły na reformę systemu emerytalnego. — A państwo nie będzie w stanie zwiększać zobowiązań emerytalnych, co widać już na przykładzie Grecji i Irlandii — mówi. Ważny jest też docelowy model systemu emerytalnego i przygotowanie ustaw domykających system np. dotyczących wypłaty świadczeń z kapitałowej części systemu emerytalnego. — W tej chwili, kiedy rozmawiam z osobami, które staram się zachęcić do dodatkowego oszczędzania, często pojawia się pytanie - po co, jeżeli za chwilę państwo w jakiś sposób może wejść w posiadanie tych składek — mówi Jacek Tyszko, analityk DM BOŚ. — Im częściej będą zmiany w systemie, tym większy będzie chaos informacyjny. I wtedy te działania edukacyjne w jakiejkolwiek formie nie będą przynosiły należytego efektu. Wiktor Wojciechowski, ekonomista Fundacji FOR, podkreśla, że wiele zachowań Polaków pokazuje, że wcale nie jest źle ze świadomością emerytalną. Polacy bardzo efektywnie wykorzystują wszelkie przywileje, które są w systemach emerytalnych. — Polacy zachowywali się racjonalnie, czyli wybierali to co dla nich jest korzystniejsze według strategii „lepszy wróbel w garści niż orzeł na dachu". Zadowalali się może niższym świadczeniem, ale już dzisiaj dostępnym, niż być może wyższym, ale w przyszłości. Bardzo wielu Polaków wątpi w to jakie świadczenia uzyskają za 30-, 40 lat. Problem tkwi w niskim zaufaniu do całego systemu. Obecni politycy dają sygnały, że niskie świadczenie będzie w przyszłości wiązać się z jakaś rekompensatą. Jako przykład tego można podać propozycję waloryzacji kwotowej, niezależnej od długości stażu pracy. Do tego emeryci, renciści stanowią blisko 30 proc. wyborców. W ciągu najbliższych dwóch dekad ten odsetek osób zainteresowanych wyższą waloryzacją świadczeń albo jakimiś dodatkami senioralnymi wzrośnie do ok. 40 proc. Myślę, że to jest takie rozbudzanie bardzo niebezpiecznych oczekiwań społecznych — uważa Wojciechowski. Maciej Jankowski mówi, że często spotyka się ze stwierdzeniem, że ludzie nie mają pieniędzy, żeby oszczędzać. — W tym kontekście przypomniał mi się pewien program edukacyjny robiony przez jeden z polskich banków kilka lat temu. Poproszono kobiety o zrobienie budżetu domowego. Nie były w stanie doliczyć się ile wydają. Zostawało im dużo pieniędzy. Spojrzałem na trzy grupy wydatkowe: hazard - ok. 20 mld zł, alkohol - ok. 25 mld zł, wyroby tytoniowe - 15 mld zł, tj. blisko 10 proc. prywatnej konsumpcji. Te wszystkie pozycje dają jedno, czego nie dają długoterminowe oszczędności, nagrodę tu i teraz. Zmniejszenie tych wydatków o 30 proc. podniosłoby roczną stopę oszczędności o blisko 50 proc. Jesteśmy społeczeństwem bardzo głodnym konsumpcji. Trzeba nauczyć ludzi wydawać trochę mniej, a z drugiej strony wytłumaczyć długoterminową korzyść — uważa Maciej Jankowski. — Mam trochę inny pogląd niż pan prezes — ripostował  Andrzej Raczko. Nasze gospodarstwa domowe nie mają na górze rankingu preferencji zabezpieczenia emerytalnego. Dodatkowa składka na oszczędzenie w budżecie domowym to giętki wydatek, a nie sztywny jak np. w modelu amerykańskim — odpowiadał.

Związki i pracodawcy

Jacek Tyszko uważa, że ważny jest cel edukacji. Jeżeli mówimy o I i II filarze to jest nim informacja, która pokaże jak działa system i rozbudzi w Polakach inny cel — wymierny, potrzebę wyższej emerytury. — Tu można podejmować konkretne działania nie tylko informacyjne, ale też wskazujące w jaki sposób podnieść emeryturę. To ludzi interesuje dużo bardziej — uważa Tyszko. Andrzej Raczko przekonuje, że w interesie państwa leży zachęcanie Polaków do III filara. A w jaki sposób można budować zachęty? — Pierwsza zachęta, której nie jestem specjalnym zwolennikiem, to system podatkowy. III filar powinien być dodatkowym źródłem kreacji oszczędności przekształconych w inwestycje. Musi popychać rozwój gospodarczy. Obawiam się, że jeżeli wprowadzimy w sposób nieumiejętny jakiekolwiek ulgi podatkowe, to nastąpi efekt migracji. Ci, którzy mają oszczędności, przetransferują je w formę, która daje ulgę podatkową. Należałoby się zastanowić nad takim systemem zachęcającym po stronie podatkowej, który wykluczyłby możliwość migracji — uważa Andrzej Raczko. Jest on zwolennikiem zachęcania do oszczędzania osób, które tych oszczędności w tej chwili nie mają. — Od tego powinniśmy zacząć. Warto wprowadzić regulacje, które jeżeli nie zmuszą, to zachęcą sektor finansowy do budowania długoterminowych oszczędności — mówi Raczko. — Do tego wiele firm oferuje rozwiązanie, w którym pracownik część dochodów przeznacza na dodatkowe oszczędzanie na emeryturę, a drugą część dopłaca mu pracodawca. To powinno ulec absolutnemu rozpropagowaniu. I może jest sens wprowadzania pewnych rozwiązań podatkowych promujących to rozwiązanie — tłumaczy. Dużych firm, które stać na budowanie własnego, oddzielnego systemu dla pracowników jest jednak coraz mniej. Co w takiej sytuacji zrobić? — Związki zawodowe powinny o tym myśleć — przekonuje były minister finansów. — To bardzo dobry pomysł. Plany emerytalne są dostępne dla różnych pracowników, o różnych dochodach, a więc stworzą pewien nawyk systematycznego oszczędzania docierając do różnych grup ludności — uważa Irena Wóycicka. — Sądzę również, że tutaj instytucje publiczne ponoszą dużą odpowiedzialność i wydaje się, że działania w tym zakresie powinny być szersze niż dotychczas. ZUS mógłby zrobić znacznie więcej niż dotychczas jeśli chodzi o edukację społeczną. Wiele instytucji ubezpieczeń społecznych w innych krajach prowadzi bardzo aktywną politykę edukacyjną poprzez strony internetowe, upowszechnianie broszur. To są bardzo elementarne i proste informacje — uważa Wóycicka. Jej zdaniem w szkołach można wprowadzać różnego typu gry czy zabawy, które pozwolą uświadomić, jak funkcjonuje system, po by później osoby dorosłe rozumiały  sens uczestnictwa w tym systemie i wybory jakie należy podjąć. Pomysł z grami podoba się Maciejowi Jankowskiemu. — Rynek gier to nie tylko  nastolatki, średnia wieku osób grających w internecie to 34 lata. Na zachodzie połowa to są kobiety. Na gry ludzie wydają więcej niż na oglądanie filmów. Jest taka jedna gra, która polega na tym, że trzeba robić porządki w domu i ludzie są nią zafascynowani. Tego typu pomysły są w stanie kreować świadomość, ale formuła przekazu musi być atrakcyjna. Ludzi nie interesują problemy państwa, tylko oni sami — mówi Jankowski.

Zadanie nie tylko dla ZUS

— Zajrzałam do podstawy programowej wiedzy o społeczeństwie. Znalazłam wskazanie, że uczeń powinien znać podstawowe prawa pracownika i znać cele ubezpieczeń społecznych i zdrowotnych. To już coś jest. W relacji do ilości środków publicznych wydawanych na ubezpieczenia społeczne i ryzyk społecznych, które te ubezpieczenia pokrywają, a także indywidualnych problemów społecznych i ludzi, których to dotyczy wydaje się jednak, że ten zapis jest niedostateczny — mówi Wóycicka. — Ale oczywiście tu nie chodzi tylko o młodzież — dodała. Szef ZUS zapewniał, że w miarę możliwości realizuje zadanie edukacji. — ZUS wysyła każdemu obywatelowi co roku informację pisemną o tym, ile ma zebranych składek i jakiej wysokości jest jego kapitał początkowy. Osobom od 35. roku życia pokazujemy wysokość hipotetycznej emerytury. Przeprowadziliśmy w kilku szkołach w Poznaniu program pilotażowy. Specjaliści ZUS-u przedstawiali prezentacje multimedialne na temat systemu. Mamy nadzieję ten program rozwijać i realizować — wymieniał prowadzone działania Zbigniew Derdziuk. W przyszłym roku ZUS chce zwiększyć dostęp do informacji, tak aby każdy ubezpieczony mógł w dowolnej chwili zajrzeć do konta przez internet i oszacować wysokość emerytury. — Będziemy rozwijać działalność edukacyjną dlatego robimy nowe bazy informacyjne, nowy kalkulator, tworzymy nowy portal informacyjny i wirtualnego doradcę. Pewnie w 2013 roku zrobimy zmasowaną wysyłkę informacji do klientów. W ciągu ostatnich 2 lat zaufanie do ZUS-u poprawiło się prawie 2-krotnie. Z niskiego poziomu kilkunastu procent wzrosło do powyżej 30 proc. — chwalił się prezes. — Jesteśmy otwarci na każdą formę wspólnych działań edukacyjnych z jakąkolwiek instytucją — deklaruje. Ważne są nie tylko konkretne działania instytucji publicznych. — Sektor finansowy musi zająć się kreowaniem długoterminowych oszczędności — uważa Andrzej Raczko. — Instytucje finansowe muszą dostać impuls który będzie ich do tego zachęcał. Wtedy także będą reklamować produkty i oszczędzanie. Często zresztą jeżeli robi to instytucja komercyjna to jest to lepiej przez nas przyswajane, niż gdy to robi instytucja państwowa — uważa Raczko. Podobnego zdania jest Irena Wóycicka, która uważa, że świadomość, że system państwowy jest bezpieczny, ale ograniczony powinna do Polaków docierać i jest to kwestia odpowiedzialności nie tylko polityków ale również biznesu. Jej zdaniem kampania rządowa raczej powinna iść w kierunku wskazującym co Polacy mogą zrobić żeby mieć więcej zarówno z systemu podstawowego jak i systemu dobrowolnego.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL