fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nauka

Połowa z nas posiada gen, który zmniejsza ryzyko rozwoju raka

AFP
Fragment genomu o nazwie B-MYB, a dokładnie dwie jego odmiany, chroni ludzi przed groźną chorobą – ustalił międzynarodowy zespół naukowców
Do tej pory badacze koncentrowali się na poszukiwaniach w ludzkim genomie tych fragmentów DNA, które zwiększają ryzyko zachorowania na raka. Ustalili na przykład związek między rozwojem nowotworu piersi a obecnością zmutowanej wersji BRIP1, BRCA1 i BRCA2.
Teraz poszli krok dalej. Odnaleźli gen, który zapobiega pojawieniu się choroby. – Osoby posiadające dwa warianty B-MYB mogą być dobrze chronione przed rakiem – powiedział dr Arturo Sala z brytyjskiego Institute of Child Health, jeden z członków zespołu. W jego skład weszło także kilku innych specjalistów z tego ośrodka oraz badacze z kilku włoskich, m.in. Narodowego Instytutu Badań nad Rakiem. Nigdy do tej pory się nie udało zidentyfikować genu, który podobnie jak B-MYB miałby dobroczynne, antyrakowe działanie i byłby jednocześnie tak powszechny. Choć jego występowanie wygląda różnie u przedstawicieli rozmaitych grup. Według szacunków jego posiadaczami może być połowa mieszkańców Afryki, a nieco mniej Europy czy Stanów Zjednoczonych. Już wcześniejsze badania dowiodły, że B-MYB odgrywa istotną rolę w pojawieniu się i rozwoju raka. W tych najnowszych naukowcy wzięli pod lupę 400 pacjentów cierpiących na nowotwór jelita grubego, neuroblastomę (nerwiaka zarodkowego współczulnego) i przewlekłą białaczkę szpikową. Posiadana przez nich wersja interesującego genu została porównana do tej, jaka występowała u 230 wolontariuszy wolnych od choroby. Na tej podstawie uczeni wyliczyli, że prawdopodobieństwo obecności ochronnych odmian B-MYB jest u osób chorych aż o połowę mniejsze niż u zdrowych.
– To pokazuje nam, że odnaleźliśmy kluczowego gracza, jeśli chodzi o genetyczne uwarunkowania rozwoju nowotworów – mówi dr Arturo Sala. – Mimo że wyniki badań są – statystycznie rzecz biorąc – znaczące, chcemy potwierdzić z udziałem większej grupy ochotników. Skomentował je Henry Scowcroft z brytyjskiego ośrodka Cancer Research. – Jeśli istnienie działającego ochronnie genu zostanie potwierdzone w toku większego projektu badawczego, będzie to niezwykle ekscytujące – powiedział. Potwierdził zaangażowanie w projekt jego ośrodka. To informacja o tyle istotna, że pomoc na pewno się przyda. Aby wyniki badań były wiarygodne, musiałyby być prowadzone w wielu częściach globu. Kolejnym etapem pracy brytyjsko-włoskiego zespołu będzie ustalenie, w jaki sposób wiedzę na temat działania B-MYB można wykorzystać w zapobieganiu rozwoju choroby. – Stworzy to nowe możliwości w leczeniu raka – przyznał Henry Scowcroft. Niestety, badania nad B-MYB znajdują się w dość wczesnym etapie. Dzięki postępowi w genetyce w onkologii dokonuje się prawdziwa rewolucja. Amerykańscy badacze odkryli już w sumie ponad 200 zmutowanych genów odpowiadających za występowanie nowotworu. Na przykład naukowcy z Johns Hopkins Kimmel Cancer Center rozszyfrowali cały kod genetyczny komórek raka piersi i jelita grubego. Mało tego, udało się ustalić, że „wadliwymi" genami można manipulować, na przykład je wyciszać – chociażby z pomocą wirusa wywołującego wściekliznę. Z pomocą naukowych narzędzi człowiek jest dzisiaj już nawet w stanie zmusić nowotwór do samobójstwa. Udało się to amerykańskim uczonym w przypadku raka trzustki. Niestety, wciąż wiele z tych badań znajduje się we wczesnym stadium. na podst. bbc
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA