fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Styl życia

Mundur i broń nosimy te same

Rzeczpospolita
Grażyna Różycka - myśliwy, sygnalistka i sokolnik
[b]Rz: W jaki sposób układa pani sokoły? [/b]
Grażyna Różycka : To skomplikowane. Wiele zależy od tego, czy chcemy mieć ptaka do polowania, do dekoracji czy na pokazy. [b]Do polowania.[/b]
Zaczynam od adopcji pisklęcia. Kiedyś brało się ptaki z natury. Teraz wyłącznie z hodowli zarejestrowanych w Ministerstwie Ochrony Środowiska. Można wziąć pisklę bardzo młode, ale wtedy traktuje ono człowieka jak rodzica i robi dużo hałasu, gdy zostaje samo. Najlepiej więc wychowywać ptaka 6 – 8-tygodniowego, wykarmionego przez rodziców naturalnych. Wówczas stosunki z nim są bardziej partnerskie i można zacząć układanie. Pierwszym etapem jest ukrócenie. Ptak musi zaakceptować pęta. Potem uwabiam go, czyli zapraszam na rękawicę. Trzecim etapem jest unoszenie. Ptak siedzi na rękawicy, a ja oprowadzam go po różnych miejscach, by oswoił się z otoczeniem i nie był płochliwy. W tym momencie kończy się jego dzieciństwo i musi nauczyć się latać. Wypuszczam go na kilkanaście metrów i wabię z powrotem na rękę. Latającemu ptakowi można pozwalać na dłuższe wycieczki. Cały czas trzeba jednak na niego uważać. Młody sokół jest niezdarny, mogą zadziobać go kruki. Dopiero dwulatka można nazwać ćwikiem, czyli mądrym, zdolnym do polowania ptakiem. [b]Co można dzięki sokołom upolować? Małe zające, myszy? [/b] Dobre ćwiki zapolują i na przepiórkę, i na bażanta. Poradzą też sobie z dużym zającem (choć zajęcy już w Polsce prawie nie ma...). Myszy to ostateczność. Ulubionym pożywieniem sokoła są gołębie. [b]Te ptaki polują dla pani czy dla siebie?[/b] Sokoły polują tylko dla siebie. Nie przyniosą zdobyczy, trzeba im ją dyskretnie podebrać. Gdy ptak opadnie z bażantem na ziemię, podbiegamy do niego i dajemy mu w zamian za jego zwierzynę np. kawałek królika. [b]Kiedy pierwszy raz wyruszyła pani na polowanie?[/b] Dopiero gdy zdobyłam uprawnienia i byłam pełnoletnia. Ale strzelałam dużo wcześniej. W mojej rodzinie myśliwymi byli dziadowie i pradziadowie ze strony i matki, i ojca. Polował też tata. Przepięknie opowiadał o lesie i zwyczajach zwierząt. Dlatego już jako pięciolatka zaczęłam dobierać się do jego dubeltówki. Wtedy rodzice postanowili nauczyć mnie strzelać. Dla mego bezpieczeństwa. [b]Czy kobieta-myśliwy (diana) poluje inaczej niż mężczyźni? Potrzebuje innych akcesoriów?[/b] Jeśli kobieta porywa się na to, by polować z mężczyznami, to musi im dorównywać albo być lepsza. Oficjalnie i towarzysko zaś najlepiej, gdy udaje gapowatą. Akcesoriów innych nie potrzebujemy. Mundur i broń nosimy te same. [b]Przywiązuje pani wagę do myśliwskiej biżuterii i bibelotów?[/b] Nie noszę biżuterii. Gdy człowiek chodzi po krzakach, to gałęzie z powodu kolczyka mogą mu ucho rozerwać. [b]Czyli żadnych wilczych kłów na rzemieniu?[/b] Poruszyła pani temat myśliwskiego kiczu. Nie znoszę go. Dla polskiej tradycji takie atrybuty są sztuczne. Często można zauważyć myśliwych w kapeluszach, na których dosłownie każdy centymetr zajmuje jakaś przypinka. Nie jestem zwolennikiem takich ozdób. Uczono mnie, że myślistwo to prostota i praktyczność. [b]Co to znaczy, że jest pani sygnalistką w zespole sygnalistów? Myślałam, że takie umiejętności przydają się tylko w lesie.[/b] Kiedyś sygnałówka – niewielka trąbka, rzeczywiście była tylko instrumentem organizującym polowanie. Na określony sygnał nagonka ustawiała się, na inny wolno było strzelać, na kolejny należało zaprzestać używania broni. Myśliwskie sygnały zapewniały bezpieczeństwo. Do dziś stosuje się w praktyce 20 ich rodzajów. Ale gra się nie tylko na polowaniach, na salonach. Powstało wiele różnych instrumentów myśliwskich, rogi małe i wielkie. Ja gram na wielkim. [b]Bawolim, cętkowanym, krętym? [/b] Na mosiężnym. Ale też ma piękne brzmienie. Gramy z zespołem bardzo dużo utworów: marsze, uroczyste fanfary. Mamy tyle sygnałów w repertuarze, że starcza na spory koncert. [b]Jak często wyrusza pani na polowanie?[/b] W listopadzie na dziki. Do puszczy na północy, wzdłuż granicy z Kaliningradem. W czerwcu jadę na koziołki (w okolicach Grudziądza, w Łasinie, jest dobre łowisko). [b]Najgrubszy zwierz, jakiego pani ustrzeliła...[/b] Jeleń.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA