fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Lech Kaczyński musi pracować z Sikorskim

Dziś prezydent wbrew swojej woli wręczy nominację na szefa MSZ Radosławowi Sikorskiemu
Prezydent kilka tygodni próbował zablokować tę kandydaturę. Bezskutecznie. Teraz będzie musiał uścisnąć Sikorskiemu dłoń i współpracować z nim w sprawach zagranicznych. – Nie kryję, że przyczyniłem się do odejścia Sikorskiego ze stanowiska – przyznał Kaczyński w połowie października w wywiadzie dla „Rz”.
Chodziło mu o lutową dymisję tego polityka ze stanowiska ministra obrony w PiS-owskim rządzie. Sikorski żegnał się z wojskiem ze łzami w oczach. Ale zdaniem prezydenta nie nadaje się na żadne stanowisko. O Sikorskim prezydent i premier Jarosław Kaczyński mówili ostatnio wiele: że stawiał w rozmowach z USA zaporowe żądania i nadawał Polsce „status żebraczy”, prosząc o bezzwrotną pożyczkę dla naszej armii. Że jego działania w MON były „nastawione na pokaz” oraz że wspierał oficerów WSI (zwłaszcza Marka Dukaczewskiego) i ludzi „z patentami szkół GRU czy KGB”. Antoni Macierewicz, były szef kontrwywiadu wojskowego, ujawnił, że złożył do prokuratury wojskowej zawiadomienie o naruszeniu tajemnicy państwowej przez Sikorskiego. Ma chodzić o rozmowy z najwyższymi osobami w państwie na temat Afganistanu. – Przekażę Donaldowi Tuskowi fakty o Sikorskim. Część rzeczy jest objęta tajemnicą państwową – zapowiadał prezydent.
Ale informacje, jakie nowy premier usłyszał w Pałacu Prezydenckim, nie zniechęciły go do Sikorskiego. Uznał je za subiektywne oceny prezydenta. – Padłem ofiarą kampanii czarnego PR. Nadużyto autorytetu urzędu prezydenta do oczerniania mnie – komentował sytuację Sikorski. A jeszcze do niedawna był senatorem PiS. Po rozstaniu z premierem Kaczyńskim nie zamierzał już jednak trzymać się tej formacji. Pierwsze miejsce na swych listach zaproponowało mu PSL. Ale wybrał ofertę PO i został jej posłem. W kampanii mówił o swych byłych kolegach z rządu Kaczyńskiego: „Jeszcze jedna bitwa i dorżniemy tę watahę”. – Zdrajca. Odchodzi i pluje na swój obóz. Miałem ochotę mu przyłożyć – odpowiedział Aleksander Szczygło, jego następca w MON i były szef Kancelarii Prezydenta Kaczyńskiego. Otoczenie prezesa PiS ostro krytykowało Sikorskiego, bronił go natomiast jeden z buntowników tej partii Paweł Zalewski, były szef Sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych. Uznał kolegę za kompetentnego do objęcia teki w MSZ. Także Kazimierz Marcinkiewicz oświadczył, że gdy był premierem, nie słyszał o dokumentach obciążających Sikorskiego. A nawet odwrotnie – wszystkie uwiarygodniały go jako „świetnie przygotowanego do pełnienia służby publicznej”. Szczygło nie wyobraża sobie współpracy prezydenta z Sikorskim. Lech Kaczyński też wysyła takie sygnały. – Tusk postąpi, jak zechce. Tylko musi pamiętać, że tego rodzaju kandydatury nie sprzyjają współpracy prezydenta z rządem – mówił.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA