Reklama

Maciej Gutowski, Piotr Kardas: Kiepskie wybory do Trybunału byłyby triumfem PiS

Sędziowie TK są sędziami konstytucyjnymi, nie zaś politycznymi gwarantami określonego sposobu orzekania o konstytucji.

Publikacja: 11.02.2026 05:50

Maciej Gutowski, Piotr Kardas: Kiepskie wybory do Trybunału byłyby triumfem PiS

Foto: Adobe Stock

Debaty dotyczące ustawy określającej tryb wyboru sędziowskich przedstawicieli do KRS, kształtu ustawy o przywróceniu praworządności, koncepcji orzeczeń nieistniejących jako metody porządkowania sądowego świata bezprawia nie tylko zdominowały przestrzeń publiczną, ale także zepchnęły na trzeci plan kwestie związane z wyborem sędziów Trybunału Konstytucyjnego na opróżnione miejsca.

Złożone pod koniec ubiegłego roku oświadczenie o zmianie podejścia do koncepcji nieobsadzania wolnych miejsc w TK, połączone z zapowiedzią rozpoczęcia procedury, przestało kogokolwiek interesować. Publicznie trudno znaleźć jakiekolwiek informacje dotyczące procesu przygotowawczego wyboru nowych sędziów konstytucyjnych.

Czytaj więcej

Kiedy koalicja zacznie obsadzać wakaty w Trybunale? Są pierwsze nazwiska

Zarazem w przestrzeni nieformalnej wybrzmiewają tezy o przyjęciu koncepcji dokonania szybkiego wyboru, opartego na przedstawieniu kandydatur, krótkiej debacie parlamentarnej i decyzji. Koncepcja ta uzasadniana jest potrzebą ochrony kandydatów przed publicznym napiętnowaniem, uniknięcia politycznych przepychanek oraz medialnej kampanii negatywnej.

Gdyby powyższe informacje okazały się prawdziwe, wówczas stałoby się jasne, że fundamentalne zasady związane z obsadą sądu konstytucyjnego, które stanowiły jeden z podstawowych elementów projektu przywracania praworządności, są w tym przypadku iluzoryczne.

Reklama
Reklama

Procedura powołania do pełnienia funkcji sędziego TK a standardy wynikające z orzecznictwa

Warto przypomnieć niekwestionowane i powszechnie, jeszcze całkiem niedawno, akceptowane rudymentaria. Trybunał Konstytucyjny objęty jest bowiem, zgodnie z orzecznictwem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, tymi samymi gwarancjami i standardami minimalnymi co Sąd Najwyższy, Naczelny Sąd Administracyjny i sądy powszechne, gdy chodzi o procedurę powołania do pełnienia funkcji sędziego. TK pełni bowiem, co najmniej w pewnym zakresie własnej kognicji, funkcję sądu. Tym samym właściwie ukształtowana i spełniająca standardy wynikające z orzecznictwa TSUE, Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, SN i NSA procedura wyboru stanowi warunek konieczny zagwarantowania niezależności TK jako instytucji orzekającej o konstytucyjności prawa oraz niezawisłości i bezstronności sędziów sądu konstytucyjnego.

Oczywiście wybór sędziów TK powiązany jest nierozerwalnie z kompetencją parlamentu. To wszak Sejm powołuje uchwałą sędziów TK. Nie oznacza to jednak, że proces wyboru może zostać przeprowadzony w sposób ignorujący wymogi transparentności, obiektywizmu, braku politycznego uwikłania i zależności. Stosowne standardy w tym zakresie całkiem niedawno wprowadzono do uchwalonej ustawy o TK.

Nie ma żadnego znaczenia fakt, iż została ona skierowana do TK, gdyż przepisy regulujące zasady wyłaniania sędziów nigdy nie były ani kwestionowane, ani oceniane przez wadliwe czy niewadliwe składy TK. Wyznaczone w nich zasady uznać należy za niezbywalne. Określone w tej ustawie reguły, uzupełnione o prezentowane publicznie twierdzenia, pozwalają zrekonstruować minimalne przesłanki wyboru.

Jakie kompetencje musi mieć sędzia TK?

Regułą zasadniczą jest wymóg kompetencyjny. TK, jako sąd orzekający o zgodności z konstytucją, wymaga dysponowania przez sędziego wybitną wiedzą i osiągnięciami zawodowymi w sferze prawa, przekraczającymi wymogi formułowane wobec sędziów SN i NSA. Sędzia konstytucyjny powinien legitymować się wybitnymi osiągnięciami w zakresie stanowiącej przedmiot jego specjalizacji zawodowej dyscypliny prawniczej, a nadto – gdy nie jest specjalistą z zakresu prawa konstytucyjnego – znaczącą wiedzą i osiągnięciami w zakresie prawa konstytucyjnego. W obu obszarach kompetencje kandydata na sędziego powinny być udokumentowane dokonaniami – czy to w obszarze aktywności publikacyjnej, czy w sferze orzeczniczej lub zawodowej.

Czytaj więcej

Ewa Szadkowska: Trybunalskie fantasmagorie

Gdy chodzi o kandydatów nieprowadzących badań naukowych oraz niepełniących funkcji orzeczniczych, nie sprawia trudności przedstawienie do publicznej oceny osiągnięć zawodowych w postaci publikacji lub pism procesowych, stanowiących dowód wybitnych kompetencji prawniczych.

Reklama
Reklama

W odniesieniu do powołanych w skład obecnego TK krytykowaliśmy wybór przeciętnych prawników – prokuratorów, adwokatów, prawników po doktoratach lub późnych habilitacjach, byłych samorządowców czy liniowych sędziów – twierdząc, że konstytucja wymaga, by w Trybunale zasiadali najlepsi prawnicy (por. np. „Rzeczpospolita” z 17 października 2023 r., „Kamienie milowe sanacji systemu”).

Te wymogi kompetencyjne są wiążące także dziś. Równie istotny jest wymóg apolityczności kandydata. W tym zakresie trafnie wskazano w ustawie, że całkowicie – i z powodów niewymagających szerszego uzasadnienia, bo oczywistych – wykluczone jest kandydowanie do sądu konstytucyjnego osób, które pełniły w okresie kilku lat przed wyborem lub pełnią w trakcie procedury wyboru funkcje związane z władzą wykonawczą lub ustawodawczą.

Zakaz powyższy należy interpretować w ten sposób, że wykluczony jest wybór osoby, która była lub jest powiązana z tymi organami władzy także poprzez pełnienie funkcji podporządkowanych, w tym wspieranie organów władzy wykonawczej w ramach różnych procedur, także instytucjonalnie zorganizowanego przygotowywania projektów zmian normatywnych. Z kręgu potencjalnych kandydatów wykluczeni powinni zostać także prawnicy zaangażowani w spory polityczne w sposób pozwalający jednoznacznie określić ich sympatie i antypatie polityczne. Społeczny odbiór takiego zaangażowania po jednej ze stron sporu politycznego powinien stanowić przeszkodę w powołaniu do sądu konstytucyjnego. Podstawą oceny w tym obszarze powinna być aktywność publiczna oraz pełnione funkcje w organizacjach nominalnie apolitycznych, jednak opowiadających się za określoną koncepcją polityczną. Warto w tym kontekście przypomnieć historię kandydata do amerykańskiego Sądu Najwyższego Roberta Borka, odrzuconego w ramach przesłuchań w Senacie USA z uwagi na jednoznaczne konotacje z określoną opcją polityczną, oraz ostatnie wybory sędziów TK w Niemczech.

Czytaj więcej

Panel prawników

Eksperci: Wakaty w Trybunale trzeba obsadzić, a wybór sędziów odpolitycznić

Istotną rolę pełni sposób przedstawiania i ostatecznego wyłaniania kandydatów. W tym zakresie można ponownie odwołać się do zasad określonych w ustawie o TK. Jakkolwiek wyboru sędziów TK dokonuje Sejm, powinni oni cieszyć się zaufaniem środowiska prawniczego. Stąd koncepcja przedstawiania kandydatów przez uniwersyteckie wydziały prawa, PAN, PAU oraz organizacje prawnicze. W zakresie transparentności wyboru niezwykle istotną funkcję pełnią publicznie prowadzone przesłuchania kandydatów, mające na celu weryfikację spełnienia podstawowych kryteriów, w tym wymogu rękojmi należytego sprawowania funkcji sędziego w zakresie bezstronności, niezawisłości, apolityczności oraz zdolności do respektowania standardów rzetelnego procesu.

Jakie jest źródło kryzysu konstytucyjnego

Naruszenie powyższych standardów oraz wybór pozbawionych wymaganych kompetencji merytorycznych pretorian określonej opcji politycznej stanowiły źródło kryzysu konstytucyjnego i były przedmiotem powszechnej krytyki. Sędziowie TK są sędziami konstytucyjnymi, nie zaś politycznymi gwarantami określonego sposobu orzekania o konstytucji. Dokonanie wyboru do TK bez respektowania tych reguł byłoby jawnym sprzeniewierzeniem się zasadom, bez których przestrzegania przywracanie praworządności nie jest możliwe. Działań naruszających te standardy nie usprawiedliwia powoływanie się na stan ustrojowej konieczności ani potrzeba zapewnienia komfortu i ochrony dóbr osobistych kandydatów. Wybór dokonany w inny sposób byłby przejawem zachowania poza granicami hipokryzji.

Reklama
Reklama

Oceniając wybory do TK dokonywane w latach 2015–2023 były minister sprawiedliwości, odwołując się do niespełnienia wymogu kompetencyjnego oraz apolityczności, stwierdził, że był to policzek dla nobliwych i zajmujących wyjątkową pozycję w świecie prawniczym byłych sędziów TK.

Podzielając tę ocenę, dodamy, że dokonany w podobny sposób wybór sędziów TK dzisiaj byłby policzkiem dla każdego prawnika, który wciąż wierzy, że możliwe jest przywrócenie rządów prawa w Polsce. Zarazem stanowiłby dowód tego, że dokonując „zamachu konstytucyjnego” w 2015 r., Zjednoczona Prawica wygrała poniewczasie. Wyznaczony wówczas „standard” stałby się bowiem standardem powszechnym. I nic nie zmienia tu absurdalny wniosek do TK skierowany w pierwszych dniach lutego przez posłów PiS. Nawet bowiem licząc się z możliwym, naruszającym konstytucję działaniem prezydenta, nie wolno samemu korzystać z obniżonego przez politycznych oponentów konstytucyjnego standardu. Mandat społeczny do naprawy praworządności, uzyskany w październiku 2023 r., zostałby bowiem rozmieniony na drobne.

Czytaj więcej

Ustawa praworządnościowa w Sejmie. Konflikt sędziów z sędziami trwa
Opinie Prawne
Maciej Gutowski, Piotr Kardas: Jeszcze o orzeczeniach nieistniejących
Opinie Prawne
Sławomir Wikariak: Śmierć mObywatela jest nieunikniona
Opinie Prawne
Szymaniak: Zastraszyć a resztę przekupić, czyli atomowa wersja ustawy kagańcowej
Opinie Prawne
Marcin Tomasik, Filip Gołba: Reklama aptek. Wykonanie wyroku TSUE czy „zakaz 2.0”?
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama