fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Warszawa

Kładka zniknie, a korki zostaną

Rzeczpospolita
Na zamkniętej kładce dla pieszych pojawiły się rusztowania. Czy to wyczekiwany remont? Nic z tego. Drogowcy konstrukcję... rozbierają
O zamkniętej kładce dla pieszych na Płowieckiej przy Trakcie Lubelskim jako pierwsi pisaliśmy już w czerwcu. To właśnie ta konstrukcja popsuła efekt zbudowanego za 166 mln zł wielopoziomowego skrzyżowania Trasy Siekierkowskiej, Ostrobramskiej i Płowieckiej.
Z powodu jej zamknięcia doszło do sytuacji kuriozalnej: tuż po pokonaniu ponad 400-metrowej estakady samochody muszą zatrzymywać się na tymczasowych światłach. To kolejne miejsce – po skrzyżowaniu obok Galerii Mokotów – w którym już na estakadzie auta utykają w korku. W ciągu ostatnich dni zanosiło się na przełom – na kładce pojawili się robotnicy, którzy zamontowali rusztowania.
– W końcu ktoś w ratuszu poszedł po rozum do głowy. Wyjazd z miasta w stronę Mińska Mazowieckiego stanie się bezkolizyjny na długim odcinku – cieszył się Bronisław Hartwig, czytelnik „Rz” z Marysina. Postanowiliśmy sprawdzić, kiedy z kładki zaczną korzystać piesi, a z jezdni znikną tymczasowe światła. I tak radość okazała się przedwczesna. – To na razie tylko rozbiórka – rozwiała nadzieje kierowców rzeczniczka Zarządu Dróg Miejskich Małgorzata Gajewska. – Rusztowania ustawiliśmy po to, żeby w trakcie prac nie wstrzymywać ruchu na Płowieckiej. Rozbiórkę nakazał nam nadzór budowlany – wyjaśnia. Dlaczego ZDM nie może od razu zbudować nowej kładki na fundamentach starej (tak zrobili np. na Czerniakowskiej, Sobieskiego i Ostrobramskiej)? Problem w tym, że kładka na Płowieckiej została zbudowana w latach 80. częściowo na prywatnym gruncie. Wtedy nikt właściciela nie pytał się o zgodę. A ten dziś nie godzi się na odsprzedanie terenu pod nowe przejście nad jezdnią. W czerwcu drogowcy zapowiadali, że złożą wniosek o wywłaszczenie terenu, korzystając ze znowelizowanej ustawy o budowie dróg. Teraz rozważają inny pomysł – odbudować kładkę w innym miejscu. – Może się okazać, że kładka lepiej będzie pełniła swoją funkcję kilkadziesiąt metrów dalej. Trzeba jednak poczekać na to, co powiedzą projektanci – mówi Gajewska. Czy i kiedy rozpocznie się odbudowa, na razie nie wiadomo. Skorodowaną kładkę codziennie mija w drodze do ratusza na pl. Bankowym: Hanna Gronkiewicz-Waltz (z domu w Wawrze) i wiceprezydent Jacek Wojciechowicz (z Wesołej). Ten ostatni powiedział „Rz”, że kładka działa mu na nerwy.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA