Wiadomości

Przełom w sprawie doktora G.?

Mirosław G. jest oskarżony o przyjmowanie łapówek. Na zdjęciu na rozprawie z 2008 r.
Fotorzepa, Seweryn Sołtys Seweryn Sołtys
Po opinii biegłego z Austrii kardiochirurg może usłyszeć zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci
Do Prokuratury Okręgowej w Warszawie dotarła zamówiona ekspertyza, która może przesądzić o losach znanego kardiochirurga. Biegły Austriak dr Wolfgang Wandschneider w opinii, do której dotarła „Rz", stwierdza, że zostawienie w sercu Floriana Mastalerza – pacjenta operowanego przez dr. Mirosława G. – gazika było „z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością" przyczyną drastycznego pogorszenia stanu chorego, co w konsekwencji doprowadziło do jego śmierci.
Lekarz operował chorego w listopadzie 2006 r. W jamie serca został gazik. Na możliwość jego zagubienia wskazywała tuż po operacji instrumentariuszka, nie mogąc się go doliczyć. Ale gazę wyjęto dopiero po tygodniu. Tymczasem u pacjenta pojawiły się poważne komplikacje, w lutym następnego roku zmarł. Kto ponosi winę za zostawienie gazika? Biegły z Austrii stwierdza, że to lekarz ostatecznie odpowiada za przeprowadzenie operacji zgodnie ze sztuką – przynajmniej według prawa austriackiego. Zaznacza, że to błąd lekarski, choć dodaje: to też zaniedbanie pielęgniarki.
– Opinia jest klarowna, a zawarte w niej oceny są inne od ustaleń poprzednich ekspertyz. Zapewne będzie miała wpływ na sytuację prawną podejrzanego – mówi „Rz" naczelnik Robert Makowski z prokuratury okręgowej. Ale jak ona się zmieni, śledczy nie chce zdradzać. Jak nieoficjalnie ustaliła „Rz", opinia może sprawić, że lekarz usłyszy ostrzejszy zarzut. Teraz jest podejrzany o narażenie pacjenta na niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, za co grozi do trzech lat więzienia. A może usłyszeć zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci (art. 155 k. k.), za co grozi do pięciu lat. Prokuratura postawiła G. zarzut w sprawie Mastalerza w 2007 r. Rok później umorzyła śledztwo, nie dopatrując się jego winy. Ale Sąd Najwyższy – po kasacji wniesionej przez ówczesnego rzecznika praw obywatelskich Janusza Kochanowskiego – uchylił umorzenie. Wtedy prokuratura poprosiła o opinię austriackiego eksperta. Zdaniem rodziny zmarłego, gdyby nie błąd lekarski, ich bliski by żył. – Wszczepienie zastawki to rutynowy zabieg, wiele osób po nim normalnie funkcjonuje – mówi „Rz" Szymon Mastalerz, syn zmarłego. Z adwokatem lekarza, mec. Adamem Jachowiczem, „Rz" nie udało się skontaktować. W aktach śledztwa dotyczącego G. są i inne opinie. Najbardziej znaną wystawił kardiochirurg z Niemiec, prof. Roland Hetzer. Uznał, że zostawienie gazy to błąd, ale nie dopatrzył się bezpośredniego związku między tym faktem a śmiercią. Na niej oparli się śledczy, umarzając sprawę. W aktach jest też prywatna ekspertyza prof. Günthera Laufera z Wiednia, wykonana na prośbę rodziny zmarłego. Według niej gazik mógł spowodować infekcję zagrażającą życiu pacjenta. Spowodowało to niewydolność wielonarządową i w rezultacie śmierć. Prof. Laufer ocenił, że to błąd w sztuce, za który odpowiada chirurg. Jednak opinie powstałe na wniosek strony mają dla prokuratury mniejszą wagę niż oceny biegłych powołanych przez śledczych. A taką jest ekspertyza Wandschneidera. Sprawy doktora G.: Zabójstwo, mobbing, korupcja... Mirosław G. był ordynatorem kardiochirurgii szpitala MSWiA w Warszawie, gdy w 2007 r. zatrzymało go CBA. Zarzucono mu korupcję, mobbing, nieumyślne spowodowanie śmierci Floriana Mastalerza i zabójstwo pacjenta Jerzego G. Ale w 2008 r. prokuratura wycofała się z części zarzutów: uznała, że lekarz nikogo nie zabił ani nie naraził życia pacjenta, i umorzyła śledztwo w wątkach medycznych. SN w 2009 r. uchylił umorzenie w sprawie Mastalerza, więc śledztwo wciąż się toczy. Z kolei w grudniu 2010 r. prokuratura oskarżyła dr. G. o błąd w sztuce, zarzucając mu, że w 2005 r. jednego z pacjentów szpitala MSWiA w Warszawie naraził na niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężki uszczerbek na zdrowiu. G. leczył chorego zachowawczo, a według śledczych należało go zoperować. W sądzie toczy się też proces G. o korupcję (ok. 40 zarzutów przyjęcia łapówek wartych 50 tys. zł) i mobbing. Lekarz się nie przyznaje. To o nim Zbigniew Ziobro jako minister sprawiedliwości mówił: „już nikt nigdy przez tego pana życia pozbawiony nie będzie", za co sąd kazał mu go przeprosić. Ziobro bronił się, mówiąc, że w tej samej wypowiedzi dodał: „Nie przesądzajmy charakteru tych zdarzeń. Ostatecznie o sprawie decydować będzie sąd". —graż, bork
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL