Ekonomia

Warszawski Służewiec walczy o przetrwanie

Największy hipodrom w Polsce, warszawski Służewiec od kilku lat ma problemy ze znalezieniem dzierżawcy, który zorganizowałby tam gonitwy.
Jeśli w przyszłym roku będzie podobnie, o wyścigach w stolicy będzie można zapomnieć.
Na całym świecie wyścigi konne to biznes przynoszący miliardy. W Polsce wręcz przeciwnie. Feliks Klimczak, prezes Polskiego Klubu Wyścigów Konnych, organizacji, która posiada niezbywalne prawo własności Służewca, mówi wprost: – Jeśli w tym roku nie wyłonimy organizatora na minimum dziesięć lat, to będzie koniec wyścigów.Organizator znajdzie się bowiem tylko wtedy, gdy będzie mógł zarobić na inwestycji. – Zainteresowanie ludzi oglądaniem gonitw zajmie dobre parę lat – mówi Michał Wojnarowski, były prezes spółki Stado Ogierów Łąck, który zajmował się organizacją wyścigów na Służewcu w 2006 i 2007 roku. – Potrzeba trzech do pięciu lat, żeby znów zaczęli obstawiać gonitwy – przyznaje Tomasz Chalimoniuk, prezes Totolotka.Jego firma przyjmowała w tym roku zakłady na końskie gonitwy w całej Polsce. – Obroty końskiego totalizatora sięgnęły tylko ok. 10 mln zł. Ale nie spodziewaliśmy się wiele – mówi Chalimoniuk. Jeszcze kilka lat temu obroty końskiego totalizatora w Polsce sięgały 40 mln zł rocznie, obecnie potencjał naszego rynku w perspektywie kilku lat szacuje się na 60 – 100 mln zł. Wpływy z zakładów finansują wyścigi, nagrody dla koni, a także hodowlę polskich arabów.
– Kilkanaście lat temu gonitwy oglądało po 50 tys. osób, a wpływy z zakładów utrzymywały całą polską hodowlę koni – wspomina Wojnarowski. W roku ubiegłym Stado Ogierów Łąck starało się o dzierżawę torów wyścigowych na 30 lat. Udało się mu wywalczyć tylko rok. Spółka zdecydowała się wejść w ten biznes dwukrotnie, gdy w oficjalnych przetargach nie udało się wyłonić organizatora, a hodowcy koni byli bliscy rozpaczy. Wyścigi bowiem to jedyny sposób selekcji koni do hodowli. Polski Klub Wyścigów Konnych znów stoi przed problemem znalezienia organizatora. W pierwszym terminie nie zgłosił się żaden chętny.– Wokół Służewca od lat krążą grupy lobbingu, które dążą do tego, aby część tej atrakcyjnej, położonej w centrum stolicy działki została przeznaczona pod inwestycje – mówi „Rz” ekspert, który przez lata był związany z wyścigami na Służewcu.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL