Literatura

Piszę skargę do Pana Boga

Rzeczpospolita
Rozmowa z Etgarem Keretem. Pisarz, filmowiec i twórca komiksów przyznaje, że czuje się polskim twórcą na wygnaniu
RZ: Jedna z bohaterek pańskiego filmu “Meduzy” mówi: “Moi rodzice przeżyli Holokaust”. Słyszy wtedy: “A więc należysz do pierwszego pokolenia po”. Odpowiada: “Każdy należy do pokolenia przychodzącego po tym, które zostało przez coś naznaczone”. Film opowiada więc o ciężarze rodzicielskich doświadczeń.
Etgar Keret: Moja matka uratowała się z getta warszawskiego, gdzie straciła brata i rodziców. Mój ojciec również przeżył Holokaust. A dialog w filmie zrodził się z mojej rozmowy z żoną. Kiedyś doszło między nami do starcia – zachowałem się nieracjonalnie. Żona powiedziała wtedy: “W porządku. Wolno ci, bo należysz do drugiego pokolenia”. Wtedy odparłem: “Wiesz co to znaczy? Noszę na sobie wszystkie traumy moich rodziców. Tak jak ty. Mimo że twoi rodzice nie przeżyli tego co moi, to przecież i tak przerzucili na ciebie swoje bolesne doświadczenia”. Kiedy mówię, że każdy należy do drugiego pokolenia, mam na myśli to, że dzieci osób ocalonych z Holokaustu nie posiadają monopolu na traumy. Jako nowo upieczony ojciec już wiem, że w jakiś sposób muszę mojemu dziecku schrzanić życie. Zagadką pozostaje tylko, do jakiego stopnia i w jaki sposób.
Wydał pan tom bajek dla dzieci. Słyszałem, że w Stanach niespecjalnie się spodobały. To prawda? Owszem. Książka nazywa się “Tata ucieka z cyrkiem”. W jednej z amerykańskich sieci księgarskich odmówiono dystrybucji tej pozycji. A to z powodu protestu Organizacji Samotnych Matek. Obraziły się na tytuł. Gdy byłem mały, rodzice zawsze opowiadali mi na dobranoc bajkę. Ich dzieciństwo przypadło na lata wojny, musieli się wtedy ukrywać, a czas skracali sobie wymyślaniem najprzeróżniejszych historii. Ojciec sytuował opowieści w barze, a bohaterami czynił pijaków i dziwki. Gdy go pytałem, co to prostytutka, odpowiadał, że to kobieta, której praca polega na słuchaniu problemów innych ludzi. Pijak natomiast był kimś, kto w miarę konsumpcji stawał się coraz bardziej radosny. W efekcie pewnej nocy powiedziałem swojemu starszemu bratu, że gdy będę duży, zostanę pijaną prostytutką. W mojej rodzinie nigdy nie jest nudno. Ponieważ rodzice uratowali się z Holokaustu i przez całe życie troszczyli się o to, jak przeżyć, przekazali mnie i mojemu rodzeństwu coś niesłychanie istotnego. To przesłanie nakazuje nie tylko przetrwać w sensie biologicznym, ale osiągnąć coś ponad. Dojść dalej. Więcej pojąć. Próbuję osiągnąć to poprzez pisarstwo, siostra poprzez swój kontakt z Bogiem, a brat poprzez działalność społeczną na rzecz pojednania z Palestyńczykami. Czy w literaturze jest pan buntownikiem? Zależy od punktu widzenia. Jeżeli ma pan poglądy konserwatywne, to tak – musi pan mnie określić jako buntownika. Jeżeli zaś jest pan liberałem – to przyzna pan, że w tym, co piszę, mam rację. Uważam, że pańskie spojrzenie na współczesny Izrael jest zdroworozsądkowe. Pytanie zadałem z powodu kontrowersji, jakie od lat budzą pańskie książki. Jeżeli pisarz poprzestanie na wymiarze estetycznym swojego dzieła, nie wzbudzi polemiki. Ale jeśli jako autor zechce pan powiedzieć coś od serca, zawsze znajdą się ludzie, którzy się z tym nie zgodzą. Pańska świetna książka “Pizzeria Kamikaze” jest przesycona empatią. Walczył pan z tematami tabu, ale i tak część krytyki uznała pana za obrazoburcę. W moich opowiadaniach jest przemoc i wulgarność, ale nie dlatego, że je lubię. Tylko mając świadomość poziomu agresji we współczesnym świecie, można próbować coś zmienić. Pisząc, nie można zaklinać rzeczywistości? Nie jestem przedstawicielem handlowym, który sprzedaje kosmitom życie na Ziemi. Ja piszę skargę do Boga. Coś w rodzaju: “No, popatrz i zrób coś łaskawie!”. Uważam, że pańskie poczucie humoru jest bliskie polskiemu. Mama po przeczytaniu mojej książki – po polsku zresztą – powiedziała: “Nie jesteś młodym pisarzem izraelskim. Jesteś polskim pisarzem na wygnaniu”. Jak pan to odebrał?Jako ogromny komplement. Emigranci żyją daleko od kraju, gdzie się urodzili i dlatego zawsze gloryfikują to miejsce. Kiedy byłem dzieckiem, Polska oznaczała dla mnie źródło kultury i w ogóle kraj ludzi, którzy nie pocą się pod pachami. Była wszystkim, co nie kojarzyło mi się z Izraelem. Czuje się pan tam jak outsider? Gdziekolwiek trafię, czuję się jak outsider. Wystarczy, że znajdę się w pokoju z dwiema osobami i jestem w mniejszości (śmiech). Zajmuje się pan też filmem i komiksem. Co jest panu najbliższe? Pisanie opowiadań. To coś niezależnego od woli. Człowiek mruga, gdy świeci mu się w oczy. Tak samo ze mną: widzę coś i muszę opisać. Filmy, komiks, przedstawienia – to tylko doświadczenie. Gdy mi je ktoś odbierze, zostanę sobą. Ale gdyby mi powiedziano: za dziesięć lat nie będziesz pisał, to tak jakbym usłyszał, że za dziesięć lat umrę. —rozmawiał Urodził się w 1967 r. w Tel Awiwie. Jest jednym z lepszych pisarzy średniego pokolenia w Izraelu. Debiutował w prasie w 1991 r. Krytycy porównywali go do Cortazara, Viana i Topora, nazywali izraelskim Quentinem Tarantino. Keret tworzy też komiksy i scenariusze filmowe. Wykłada w Wyższej Szkole Filmowej w Tel Awiwie. W Polsce ukazały się dwa zbiory opowiadań „Gaza blues” i „Pizzeria Kamikaze” (Świat Literacki) oraz „8 % z niczego” (WAB). Podczas Warszawskiego Festiwalu Filmowego pokazano „Meduzy”, które Keret wyreżyserował wraz z żoną. Wkrótce amerykańska premiera ekranizacji „Pizzerii Kamikaze”. W filmie wystąpił Tom Waits.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL