Ekonomia

Władza nad mediami – zabójczy narkotyk polskich polityków

Czas na porządki, czas wrócić do pytań fundamentalnych. Jak zapewnić bezstronność mediów publicznych? – pyta szef OmniMedia
Kampania wyborcza dobiegła końca. Kurz po batalii opada. Wydarzenia ostatnich miesięcy powinny skłonić polityków do refleksji na temat funkcjonowania i sposobu finansowania mediów publicznych oraz regulatora rynku: Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Funkcjonowanie tych instytucji w momencie dla społeczeństwa przełomowym – kampanii wyborczej – pokazuje skalę kryzysu systemu zarządzania mediami publicznymi w Polsce. Czas na wyciągnięcie wniosków. Mam głęboką nadzieję, że tym razem nie skończy się na przedwyborczej retoryce. Że politycy w poczuciu misji naprawy państwa zniosą patologiczne podstawy funkcjonowania telewizji publicznej i oprą się pokusie kontroli i propagandy. Zróbcie to dla kraju, dla wyborców i dla siebie. Pokusa uprawiania propagandy, pycha płynąca z kontroli nad środkami przekazu, butne przekonanie, że „ciemny lud to kupi”, że władza przekładająca się na ilość czasu poświęcanego danej partii, manipulacje informacjami i cenzura wystarczą do przekonania Polaków, są z gruntu fałszywe. Polacy to naród przekorny. Po 40 latach komunizmu wyczuleni jesteśmy na socjotechniczne zabiegi, na kilometr wyczuwamy zatęchły odór propagandy. Posądzenie o manipulowanie opinią publiczną kończy się nieodmiennie utratą wiarygodności. Utrata wiarygodności – utratą władzy. Władza nad mediami jest dla polityków zabójcza jak narkotyk, bo jak narkotyk daje złudne poczucie fałszywej siły, optymizmu, zwycięstwa. Poczucie fałszywe, bo dla trzeźwego wyborcy propaganda brzmi jak bełkot narkomana. Jak narkotyk uzależnia i nieodmiennie wywołuje syndrom utraty kontaktu z rzeczywistością. Politycy zwycięskiej partii – oddajcie media swoim wrogom. Będziecie mieli szansę wygrać następne wybory.Przypomnę, że obie główne walczące dziś ze sobą partie w kwestii mediów publicznych wypowiadały się przed poprzednimi wyborami podobnie. Postulat wspólny i przełomowy to likwidacja Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Nie muszę rozwodzić się nad tym, co z tego postulatu zostało. Pani Kruk stała się symbolem upolitycznienia mediów wraz z żałosnymi konsekwencjami tego zjawiska. Tym razem rada dobrana została z politycznego klucza w stopniu większym niż kiedykolwiek. Zabrakło choćby jednego przedstawiciela opozycji. Prawo i Sprawiedliwość najpierw w ekspresowym tempie zmieniło ustawę, by przyspieszyć wybory nowego składu rady, potem zawładnęło tym ciałem, dzieląc się synekurami ze swymi koalicjantami. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Wymieniono władze TVP i Polskiego Radia. Obie instytucje znalazły się w głębokim kryzysie. Telewizja pod przywództwem Bronisława Wildsteina nie spełniała twardych wymogów walki ideologicznej. Wildstein jak każdy ideowiec i rewolucjonista wykazywał zdecydowanie zbyt dużą niezależność. TVP pod wodzą jego następcy przeszła na ręczne sterowanie. Ale gdy KRRiT przydaje się najbardziej w czasie wyborczej gorączki, jej przewodnicząca rezygnuje na rzecz kariery politycznej. Z braku zastępcy rada zostaje sparaliżowana i nie ma nawet do kogo się skarżyć o ewidentne wykorzystywanie TVP w toku kampanii wyborczej. Nie ma wątpliwości, że media publiczne stanęły w obliczu największego kryzysu formuły swojego funkcjonowania od momentu transformacji. Rządy „prawa” i „sprawiedliwości” obnażyły wszystkie słabości systemu. Czas na porządki, czas wrócić do pytań fundamentalnych. Jak zapewnić bezstronność mediów publicznych? Jak zapewnić ich niezależność? Jak ustrzec się przed medialną narkomanią polityków? Co to jest misja telewizji publicznej? Na czym powinna polegać? Jak ją finansować? Jak kontrolować rynek i jakie interesy społeczne powinny być realizowane?Piszę ten felieton w czwartek. Nie znając wyników wyborów. Nie wiem, kto będzie odpowiedzialny za Polskę w momencie, w którym czytają państwo ten tekst. Jestem jednak przekonany głębiej niż kiedykolwiek, że media publiczne wymagają fundamentalnych reform. Mam nadzieję, że najlepszy jak dotąd prognostyk wyborczy i tym razem się sprawdził, i partia kontrolująca telewizję publiczną jak zawsze przegrała wybory. Jeśli tak jest, mam apel do zwycięzców – nie popełniajcie błędów poprzedników. Wystrzegajcie się dróg na skróty, nadszedł czas na reformy. Władza nad dziennikarzem to nie władza serc i umysłów. Strzeżcie się złudnej potęgi, jaką daje kontrola mediów. Żyjcie w medialnej trzeźwości. W imię naszej przyszłości.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL