Film

Z Kielc do Hollywood

Urodziła się w Polsce, ale dorastała już w Ameryce. Chociaż agenci nieraz namawiali ją do zmiany nazwiska na bardziej „amerykańskie”, uparła się, że tego nie zrobi, bo jest dumna z polskich korzeni. I skoro w Hollywood mogli nauczyć się nazwisk np. włoskich, jak De Niro, dlaczego nie mieliby zapamiętać polskiego Domińczyk
Nazwisko Dagmary Domińczyk coraz częściej pojawia się w filmowych i serialowych czołówkach, wszystko więc wskazuje na to, że aktorka polskiego pochodzenia jednak dopnie swego. Zagrała już prawie 20 ról filmowych i telewizyjnych, pojawia się też na scenach Broadwayu. Największą popularność przyniósł jej pięć lat temu udział w kostiumowej superprodukcji „Hrabia Monte Christo” w reżyserii Kevina Reynoldsa — ekranizacji słynnej powieści Aleksandra Dumasa.— W sercu zawsze będą Polką — mówi aktorka, która tak często, jak to jest możliwe, odwiedza starą ojczyznę i rodzinne Kielce.
Urodziła się w 1976 r. Kiedy miała siedem lat, razem z rodzicami wyjechała do Ameryki. Była to decyzja wymuszona: ojciec Dagmary, działacz „Solidarności”, po wyjściu na wolność z internowania musiał opuścić kraj. Drugi dom rodzina Domińczyków znalazła w Nowym Jorku. Ale amerykańskie początki nie były łatwe. — Byliśmy emigrantami, wiedziałam, że wielokrotnie będę musiała przekonywać ludzi do siebie i udowadniać swoją wartość — wspominała aktorka w wywiadzie dla „Rz”. — Właśnie wtedy obudziła się we mnie pasja aktorska. Najpierw myślałam, że zostanę poetką albo nauczycielką, bo miałam ogromny szacunek dla literatury. Wcześnie polubiłam występy przed szkolną publicznością, głośne czytanie, podobało mi się, że mogę wzruszać ludzi... Dagmara jest pracowita — szybko zaczęła odnosić sukcesy w szkole, a te otworzyły jej drogę do dalszej kariery. Jako uczennica High School of Performing Arts otrzymała prestiżowe stypendium La Guardii. Potem została stypendystką na wydziale aktorskim renomowanego Carnegie Mellon University, który ukończyła w 1998 r. W tym samym czasie zadebiutowała na Broadwayu w sztuce „Bliżej” u boku Natashy Richardson. — Aktorstwo poznałam poprzez teatr. Nie da się go porównać z niczym innym, może tylko z koncertem — podkreśla aktorka.
Na scenie stworzyła wiele ciekawych kreacji, m.in. w „Woyzecku”, „Filadelfijskiej opowieści”, „Medei”, spektaklach „Miłość i gniew” oraz „Wieczór trzech króli”.Na dużym ekranie zadebiutowała w 2000 r. w komedii „Zakazany owoc” Edwarda Nortona. W thrillerze „Rock Star” (2001) Stephena Hereka zagrała transseksualistkę, rok później — w „Hrabim Monte Christo”, wcieliła się w Mercedes, ukochaną głównego bohatera. Wystąpiła też m.in. w thrillerach „Oni” (2002) i „Farciarz” (2003), dramacie biograficznym „Kinsey” (2004), kryminale „Lonely Hearts” (2006). Na koncie ma też kilka ról serialowych, np. w „Prawie i bezprawiu” oraz „Brygadzie ratunkowej”. — Dla mnie najważniejsza jest różnorodność, bo Hollywood lubi, niestety, wciskać aktorów w szufladki — uważa aktorka. — Zdarzało się, że chodziłam na castingi, gdzie mówiono mi wprost: „Jesteś zbyt egzotyczna, widać, że jesteś z Europy, nie mogłabyś zagrać Amerykanki z Ohio”. Fakt, mam ciemne włosy, niebieskie oczy i nie wyglądam jak kościotrup, czyli jak większość aktorek w Hollywood. Ale rolę Mercedes dostałam właśnie dlatego, że byłam inna. Dagmara podkreśla, że choć kocha swój zawód, ma do niego zdrowy dystans. W 2005 r. wyszła za mąż za amerykańskiego aktora Patrika Wilsona, rok temu urodziła synka. Teraz na pierwszym miejscu zdecydowanie jest rodzina.— Mój świat nie kończy się na karierze — mówi. — Tylko ten aktor może być dobry, który ma jakieś życie poza pracą. Dagmara Domińczyk w tym tygodniu w filmie „Oni” (TVN, sobota 23.40)
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL