Unia Europejska

Traktat lizboński: porozumienie już pierwszego dnia szczytu

Włoski premier Romano Prodi (z lewej) przed rozpoczęciem lizbońskiego szczytu nie tracił nadziei, że rozmowy przebiegną po jego myśli (na zdjęciu z premierem Portugalii Jose Socratesem)
AFP
Tuż po północy unijni przywódcy porozumieli się w sprawie nowego traktatu. Polska uzyskała to, czego żądała: mechanizm z Joaniny będzie bardzo trudno zmienić.
– Jest propozycja dla Polski. Mechanizm z Joaniny zostaje w deklaracji, ale tworzy się dodatkowo protokół. Zagwarantuje, że w przyszłości zmiana Joaniny będzie następować jednomyślnie – mówił “Rz” eurodeputowany Andrew Duff, który reprezentował Parlament Europejski.
Początkowo prezydent Lech Kaczyński odrzucał tę propozycję, ale ostatecznie powiedział “tak”. Ta skomplikowana konstrukcja – i deklaracja, i protokół – miała zadowolić wszystkie strony. Polska dostawała nazwę protokół, do której była bardzo przywiązana. Ale ma to być protokół słabszy. Do ewentualnej zmiany Joaniny w przyszłości będzie potrzebna jednomyślność, natomiast nie trzeba będzie zmieniać traktatu i przeprowadzać jego ratyfikacji we wszystkich państwach członkowskich.
Polsce, w przeciwieństwie do Włoch, nie udało się natomiast zwiększyć reprezentacji polskich eurodeputowanych w Parlamencie Europejskim. Ich liczba będzie wynosiła 51, czyli bez zmian w stosunku do przyjętego 11 października raportu o podziale miejsc przez Parlament Europejski. Liczba włoskich europosłów wzrośnie do 73, czyli wyniesie tyle samo, ile przewidziano dla Wielkiej Brytanii, i tylko o jednego posła mniej niż dostała Francja. Hiszpania będzie miała 54 posłów, o trzech więcej niż Polska. Warszawa ma natomiast posiadać, wzorem innych dużych państw UE, swojego stałego rzecznika generalnego w Trybunale Sprawiedliwości. Rzecznicy Trybunału to renomowani prawnicy, którzy przedstawiają sędziom swoją ocenę prawną toczącej się sprawy, zanim zapada wyrok. Portugalczykom udało się pokonać opór Bułgarii i Austrii. Ta pierwsza nie będzie na razie żądań swojej pisowni “evro” dla wspólnej waluty. Wiedniowi obiecano natomiast zawieszenie na pięć lat karnego postępowania Komisji Europejskiej za dyskryminowanie niemieckich studentów na uczelniach medycznych. Wcześniej, jeszcze przed wylotem do Lizbony, polski prezydent zaostrzył ton. W rozmowie w Polskim Radiu powiedział, że jeśli nasz postulat nie zostanie spełniony, to “będziemy musieli przenieść tę dyskusję”. O wecie wprost nie powiedział, ale faktycznie przeniesienie dyskusji oznaczałoby konieczność dalszych negocjacji i zwołania kolejnego szczytu. – Zawarliśmy tę umowę, nie chcemy niczego więcej – tłumaczył w Warszawie Lech Kaczyński. Jak opowiadał już wcześniej w wywiadzie dla “Rz”, takie ustalenie zawarł w czerwcu z przywódcami Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii i Luksemburga. Było to w sobotnią noc o godzinie 4.20, gdy kończyły się negocjacje na szczycie w Brukseli. Żaden z pozostałych przywódców oficjalnie nigdy tej informacji nie potwierdził, a większość państw UE potem odrzucała pomysł, by Joanina stała się nieusuwalnym fragmentem nowego systemu głosowania. Miejsce Joaniny zmieniono, ale jej wartość się nie zmieniła. Umożliwia ona małej grupie państw wyłącznie opóźnienie decyzji większości na “rozsądny czas”. A ten rozsądny czas, to – według innych unijnych przepisów – kilka miesięcy. Bo mechanizm z Joaniny zawiera wyraźny zapis, że muszą być zachowane terminy uchwalania unijnych decyzji. Nie może on służyć do blokowania inicjatywy większości. Nowy traktat lizboński zastąpi obecny nicejski w 2009 roku. Zmieniony system głosowania, w którym Polska traci swoją siłę, zacznie obowiązywać w 2017 roku. Parlament Europejski opowiada się za wpisaniem postulowanego przez Polskę mechanizmu z Joaniny do odrębnej deklaracji. Zostałaby ona dołączona do traktatu reformującego UE. Ostateczna decyzja o treści tego traktatu powinna zapaść na szczycie w Lizbonie. Opóźnianie jakichkolwiek uzgodnień byłoby godne pożałowania. Apeluje do przywódców wszystkich państw Unii Europejskiej, by wykazali dziś gotowość do kompromisu. Mam również nadzieję, że polski prezydent Lech Kaczyński, jak również rząd w Warszawie, tak jak pozostali zgromadzeni w Lizbonie przywódcy, dostrzegają wielką odpowiedzialność, jaka na nich ciąży. —not. a.sł. Nowy unijny traktat pogłębi proces integracji europejskiej. Pozwoli zbudować mocniejsza Unię, w której będzie jednak słabsza Polska. Bowiem Warszawa skapitulowała już w czerwcu. Zrezygnowała z takich poważnych roszczeń i oczekiwań, jak korzystny system głosowania czy stanowisko stałego komisarza. Zrezygnowano z polskich ambicji. Dziś jesteśmy świadkami pozorowanej walki, bo Joanina w żadnym stopniu nie wzmocni pozycji Polski. Może zaś być bardzo korzystna dla największych krajów Unii; to im łatwiej będzie zgromadzić głosy potrzebne do odłożenia niekorzystnych decyzji. Wszyscy w UE doskonale rozumieją ten polski teatr i wiedzą, że za groźnymi minami nic nie stoi. Próbują nawet trochę pomóc prezydentowi Polski, by zachował twarz. —not. awi Najważniejsza rozgrywka w sprawie traktatu reformującego miała miejsce na szczycie w Brukseli. Dziś trzeba tylko dopracować szczegóły, w tym dotyczące tzw. mechanizmu z Joaniny. W wyniku polskiej taktyki negocjacyjnej państwa Unii Europejskiej znacznie częściej zadają sobie dziś pytanie, jakie będzie nasze stanowisko w konkretnej sprawie. Jednak nie jest do końca jasne, czy ta refleksja naszych partnerów idzie w parze z wolą kompromisu i uwzględnienia poglądów Polski. Po przyjęciu nowego traktatu najważniejszym zadaniem będzie ustalenie, jakiej Unii chcą państwa członkowskie. Problemem nie była bowiem sprawność instytucji, ale brak woli politycznej. Traktat, niestety, nie odpowiada na pytanie o cel UE. —not. awi - powołuje przewodniczącego Rady Unii, który ma koordynować prace rady złożonej z przedstawicieli rządów państw członkowskich. Jego kadencja to 2,5 roku; - powołuje szefa unijnej dyplomacji. Wysoki przedstawiciel ds. polityki zagranicznej będzie miał do pomocy korpus dyplomatyczny; - wprowadza nowy system głosowania. Do 1 listopada 2014 r. obowiązywać ma korzystny dla Polski system nicejski. Potem decyzje będą podejmowane na zasadzie podwójnej większości (55 proc. państw zamieszkanych przez 65 proc. liczby ludności UE), ale przez prawie trzy lata na wniosek jednego państwa będzie można zastosować metodę z Nicei. Od 31 marca 2017 r. będzie można sięgnąć po hamulec bezpieczeństwa przewidziany w tzw. kompromisie z Joaniny i pozwalający na odkładanie niekorzystnych decyzji, jeśli wystąpią o to kraje reprezentujące 19 proc. ludności UE. Polska chce, by mechanizm był w tekście traktatu; - znosi prawo weta w większości spraw, oprócz tak zasadniczych, jak zmiana traktatów, poszerzenie UE, polityka zagraniczna i obronna, zabezpieczenie socjalne, podatki i kultura; - zmniejsza Komisję Europejską. Od 2014 r. ma liczyć jedynie 18 członków; - nadaje wiążący charakter Karcie praw podstawowych. Polska przyłączyła się do brytyjskiego protokołu, który ogranicza stosowanie postanowień Karty; - zobowiązuje UE do prowadzenia polityki energetycznej w duchu solidarności. —awi
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL